Telewizja i filmy – krytyka formy przekazu

Na konkretnych filmach i stacjach TV skupię się innym razem, teraz zaś omówię wady samego sposobu przekazu. W tym celu porównam telewizję tradycyjną, interaktywną (np. filmy w internecie i na komputerze) i tekst pisany.

Zacznijmy od selekcji informacji. Weźmy za przykład wiadomości. W klasycznym TV mało można wybierać: chcąc posłuchać tylko o zamieciach, usłyszymy też o wojnie w Iraku i wypadku autokaru. W TV interaktywnej jak i w gazecie oszczędzimy czas wybierając temat kierując się tytułem. Czytając, można dodatkowo omijać poszczególne akapity i zdania, rzucając pobieżnie okiem.

Tekst zazwyczaj umożliwia szybsze przyswojenie informacji, często kilkunastokrotnie w porównaniu z przekazem filmowym. Najbardziej wtedy, gdy ma znajomą nam strukturę, styl i zakres tematyczny. W telewizji interaktywnej czasem można przyspieszyć tempo, lecz jest to mniej wygodne i mniej skuteczne.

Tekst zwykle bardziej sprzyja nauce, łatwo bowiem dostosowywać prędkość czytania do szybkości rozumienia.

Naukę ułatwia też pewien ascetyzm biało czarnej kartki, bo nadmiar bodźców nie zagłusza myśli, choć z drugiej strony dobrze skonstruowany przekaz oddziałujący na wiele zmysłów mógłby ułatwiać zapamiętywanie.

Z TV i filmami jest bardziej związana kultura obrazka, z książką zaś kultura słowa. Duża jakość obrazu HD lub głębia obrazu 3D często w praktyce nie idzie w parze z dobrą treścią i głębią intelektualną.

Książka bardziej rozwija słownictwo.

Wiele filmów i programów zawdzięcza swoją atrakcyjność temu, że zawiera dużo dźwięków, kolorów, silnych emocji, elementów erotycznych, przemocy, czy poprzez cięcia co jedną sekundę. Czarno-biały tekst zaś musi być staranniej napisany, by zainteresować, bo nie może bombardować bodźcami.

To bombardowanie łatwo może zagłuszać nasz wewnętrzny głos, myśli, intuicje i sumienie (1).

Do nadmiaru bodźców w TV łatwo się przyzwyczaić, a wtedy zwykłe życie, które wywołuje mniej bodźców, może nas nudzić.

TV i filmy praktycznie dominują atmosferę w domu (chyba, że ktoś używa słuchawek). Zagłuszają dźwiękiem i rozpraszają ruchem obrazu. Przeszkadzają w rozmowach, czytaniu, rozmyślaniu. Hałasują nawet sąsiadom. Książka nie.

Filmy mogą wywołać silniejsze emocje, więc widz łatwiej może paść ofiarą manipulacji, propagandy i reklamy. Zakładając jednak, że są filmy, które bardziej ukazują prawdę niż manipulują, można przekaz filmowy wykorzystać pozytywnie, np. pokazując tragiczny los zwierząt w hodowlach (np. pozycje „chicken cruelty” na YouTube), co może skłonić widzów do niekupowania mięsa z takich miejsc. Tego sam tekst mógłby nie wywołać.

Silniejszy jest negatywny wpływ pewnych obrazów, np. erotyki, przemocy niż w książkach. Samo patrzenie na atrakcyjnych aktorów może obniżać samoocenę widza lub jego ocenę partnera życiowego (patrz post „Plaga erotyzacji”).

Odbiorniki wymagają energii, psują się. Wiele zawiera trujący ołów i rtęć. Zużyte TV ciężko zutylizować.

Telewizja ma zwykle negatywny wpływ na rozwój dzieci, zwłaszcza gdy jest oglądana powyżej godziny dziennie. Może wtedy powodować problemy z koncentracją (2). Dzieci stają się bardziej drażliwe, zniecierpliwione i ogłupiałe. Poza tym TV rozleniwia wyobraźnię, bo podaje wszystko na tacy (3). Książki nie mają tych wad.

Owszem, poruszającą mowę, dobrą sztukę teatralną, taniec, zwierzęta i przyrodę czasem wolę usłyszeć i zobaczyć, ale na specjalnym filmie, nie w TV, bo tam jest pełno reklam, nieistotnych komentarzy i konkursów SMS (programy „taneczne” w TV często pokazują niewiele tańca).

Podsumowując, na moje potrzeby przekaz tekstowy jest lepszy niż filmowy, chociażby dlatego dużo czytam, rzadko oglądam filmiki i filmy na komputerze (średnio kilka minut dziennie) i w ogóle nie oglądam telewizji.

Przypisy:
(1) Erich Fromm, Man for Himself, rozdział Humanistic conscience
(2) Swing, Gentile, Anderson, Walsh, Television and Video Game Exposure and the Development of Attention Problems
(3) Dr Miriam Stoppard, Zbadaj swoje dziecko


Linki:
Przechodząc na dietę niskoinformacyjną - blog Macieja Jasicy

5 komentarzy:

  1. Jestem za posiadaniem TV - jako urządzenia - mimo wszystko mój wielki TV od chyba miesiąca jest zupełnie wyłączony z gniazdka, tzn. dekoder i odbiornik - pobierają też prąd na czuwaniu.

    Może sprzedam i kupię mniejszy, który w razie czego posłuży jako dobry monitor. Zobaczę.

    Kilka rzeczy, które chciałem oglądnąłem przez net, albo u żony w kuchni na jej małym TV, który ona też częściej używa jako radia satelitarnego, a nie TV.

    Czasu nie ma. Nudne programy, albo bezdennie głupie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie telewizja to taki gorszy Internet; jednak bez telewizji przeżyję, a bez Internetu tygodnia nie wytrzymam.
    1. Telewizja (zwłaszcza polskojęzyczna) kojarzy mi się z czymś, co odbiera mi moją wolność, mój czas i mój głos; z tym, co uczy określonych postaw politycznych i nakazuje konsumować, a nie przeżywać życie.
    2. W Internecie (np. na YT) mamy o wiele, wiele więcej starych (czytaj: dobrych) polskich filmów: "Baza ludzi umarłych", "Eroica"...; mamy blogi i komentarze czytelników...
    3. Telewizja to celebracja celebrytów (i często także - niegodziwych polityków); to rozrywka adresowana do ludzi, którym wesoło wcale nie jest i być nie powinno; to lukrowany świat polskich i amerykańskich seriali (jakże mało-prawdziwy i polski w małym stopniu!).

    Podsumowanie:
    TV uczy postawy konsumpcyjnej, amerykanizuje nasze społeczeństwo, nakazuje żyć sprawami publicznymi oraz krajowymi, odwodząc od życia lokalnego i wewnętrznego, intymnego, duchowego życia.
    TV to (amerykański rodem z USA) styl życia! To dzięki niej zarabiają amerykańscy (a nie polscy) reżyserzy, aktorzy, kompozytorzy, scenarzyści, producenci... A szkoda! :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie też "rozbębnione" telewizory irytują. Mieszkam z rodziną, w której wiele osób wręcz nałogowo ogląda telewizję (kilka godzin dziennie) i strasznie mi to przeszkadza. Książka czy komputer (ze słuchawkami) praktycznie nie wydają dźwięków, a telewizor strasznie irytuje. W ciepłej porze roku zawsze można posiedzieć na dworze, ale zimą już gorzej. Staram się nakłonić domowników do ściszania TV, robienia czegoś innego, ale, jak na razie, nie osiągnąłem nic...

    OdpowiedzUsuń
  4. A, i jeszcze treść programowa. Przeraża. 90% to chłam. Komputer czy książka to zawsze wybór - wiesz co czytasz, oglądasz. Telewizja już niekoniecznie.

    OdpowiedzUsuń