Ekologiczne i tanie środki czyszczące

Na podstawie publikacji z U.S Environmental Protection Agency i Miasta Stołecznego Warszawy dobrałem sobie tanie środki czystości do domu: sodę oczyszczoną, szare mydło, cytrynę, ocet i wodę. Wydają się być zdrowsze dla ludzi i środowiska w porównaniu z wieloma innymi produktami na rynku.

Wiele środków czyszczących sprzedawanych w sklepach zawiera w sobie szkodliwe substancje chemiczne. Gdy dostaną się one do organizmu przez skórę i płuca, to mogą przyczyniać się do powstawania alergii, nowotworów i innych chorób. Takie środki w pewnym sensie bardziej brudzą niż czyszczą.

Pomimo istnienia oczyszczalni ścieków, wiele detergentów i środków do mycia zanieczyszcza rzeki, morza i inne zbiorniki wodne, z których jemy ryby i w których czasami pływamy.

Duże wrażenie zrobiła na mnie rozmowa z pewną starszą kobietą na wsi. Wskazała na rzekę: „60 lat chłopcy się w niej kąpali, ale teraz to jest ściek i tego nie robią”. I to ma być postęp technologiczny? Zamiast pływać za darmo w rzekach, będziemy musieli płacić za baseny? Zniszczymy wszystko co było darmowe i zastąpimy to płatnymi produktami, chwaląc się jeszcze bezczelnie wzrostem PKB?

Oczywiście, przyczyny zanieczyszczeń rzek są wielorakie, ale chemia domowa jest jedną z nich, dlatego chcę używać środków ekologicznych.

Być może są środki, którymi myje się wygodniej i szybciej. Wyżej jednak cenię wpływ na zdrowie i środowisko. Po latach może się przecież okazać, że my albo nasze dzieci zachorowaliśmy od oparów. Chodzenie wtedy do lekarzy na pewno nie będzie wygodne i przyjemne.

Ktoś może stwierdzić, że nie chce używać środków naturalnych, bo np. nie ma po nich idealnego połysku. Według mnie taki połysk i tak szybko zniknie a przyzwoita czystość jest lepsza od perfekcyjnej.

Wiele produktów ma dużo słabo przebadanych środków chemicznych. Atest i dopuszczenie na rynek nie gwarantuje bezpieczeństwa. Trzeba bowiem czasem nawet setek lat, by stwierdzić, że coś jest szkodliwe. Przykładowo, azbest przez kilkadziesiąt lat był używany bez świadomości, że jest niebezpieczny. W Polsce został wycofany dopiero po ponad stu latach. Jestem ciekaw, ile nowych substancji zostanie w podobny sposób zakazanych w przyszłości? Nigdy zaś dokładnie nie można przetestować wpływu wszelkich kombinacji używanych środków. Jaki np. wpływ mogą mieć połączone działanie oparów środków chemicznych z pestycydami w jedzeniu i spalinami wdychanymi na ulicy?

Dużo płynów, proszków, mydeł, itp. istniejących na rynku ma długą listę substancji w składzie. Szare mydło zaś, soda, ocet i cytryna mają niewiele składników. Dodatkowo trzy z nich używane są też w celach spożywczych, co też jest w pewnym sensie argumentem świadczącym za ich bezpieczeństwem (choć ocet spożywany w dużych ilościach jest oczywiście szkodliwy). Trzeba jednak zaznaczyć, że te środki mogą być niebezpieczne, gdy używa się ich niewłaściwie. Na przykład jeśli chodzi o ocet, należy unikać jego wdychania i kontaktu ze skórą.

Dodatkowo wiele nowych środków jest testowanych na zwierzętach. Nie chcę kupować nowości, bo to oznacza wspieranie tej praktyki.

Gdy używamy sody oczyszczonej, octu, szarego mydła i cytryny to wyrzucamy mniej śmieci, bo te produkty mają często mniej opakowań. Oszczędzamy też pieniądze, zwłaszcza gdy kupujemy od razu duże ilości, np. 1-5 kg sody oczyszczonej w internecie.

Gdy wybierzemy te środki, to nasze zakupy staną się prostsze, szybsze. Mniejsza będzie szansa, że czegoś zapomnimy, bo zamiast kilkunastu środków będziemy zaopatrywać się tylko w kilka. Dodatkowo w mieszkaniu będzie mniej przedmiotów.

Praktyczne pomysły na czyszczenie.

Umywalka, wanna: można szorować szarym mydłem z sodą oczyszczoną.

Do mycia naczyń wystarczy tylko woda! Nie korzystam ze zmywarek, bo wymagają one dość silnych detergentów.

Podłoga: ścierką zwilżoną wodą, przecierając od razu na sucho.

Sedes: nasypać ¼ szklanki sody oczyszczonej do miski klozetowej i skropić octem, zostawić na ½ godziny, po czym przetrzeć i zmyć. Należy unikać wdychania oparów i kontaktu ze skórą. Ocet niestety nie pachnie ładnie, ale jego zapach po pewnym czasie znika.

Czajnik: by usunąć kamień, należy ugotować wodę z octem, po ostygnięciu przecierać gąbką (musiałem powtórzyć kilka razy). Uwaga na opary.

Przypalone żelazko: przetrzeć sokiem z cytryny.

Wiele powierzchni da się umyć ściereczką zwilżoną wodą, nie trzeba dodawać żadnych środków.

Szyby: 2 łyżeczki octu na litr ciepłej wody albo po prostu sama ciepła woda.

Poprawa zapachu w domu: otworzyć szeroko okna. Uważam, że nie warto stosować sztucznych zapachów i odświeżaczy, bo według mnie mają one „chemiczny” zapach. „Ekosztuczki” polecają w tym zakresie olejki eteryczne, choć ja nie używam.

„Ekosztuczki” polecają też rozcieńczony ocet do tłuszczu i kamienia, zimną wodę z mydłem do naczyń po rybie, do naczyń ze stali nierdzewnej sok z cytryny. Na tłuszcz, kamień i do poprawy zapachu: kwas cytrynowy. Do prania: orzechy piorące.

„Ekosztuczki” wspominają o reklamie, w której ciocia z Ameryki przywozi ze sobą chemię domową. Ja sam postanowiłem tę ciocię odprowadzić na lotnisko, wcześniej pakując do jej torby wszystko, co przywiozła i pomachać jej na pożegnanie. Potem zaprosiłem babcie z Polski, używającą sodę, cytryny, szarego mydła, octu i wody.


Żródła:
„Ekosztuczki”, http://www.um.warszawa.pl/sites/default/files/attach/aktualnosci/eko_sztuczki.pdf

http://www.epa.gov/wastes/conserve/materials/pubs/hhw-safe.htm

http://www.epa.gov/reg4gmpo/edresources/chem_h.html

Daniel Goleman, Inteligencja ekologiczna

Wojciech Cejrowski, Gringo wśród dzikich plemion, strona 98 (o tym, że szare mydło nie truje ryb w rzekach, w przeciwieństwie do innych mydeł)



Polecam też:
Mycie naczyń bez zmywarki i bez płynu

28 komentarzy:

  1. Do czyszczenia czajnika definitywnie kwasek cytrynowy, a nie ocet. 1-2 torebki.

    Spróbuj - porównaj - przekonasz się.

    swoją drogą post mi się bardzo podoba - postaram się go podlinkować

    OdpowiedzUsuń
  2. Zrobione.

    Pozdrawiam i oby więcej takich wpisów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. boraks... kwas szczawiowy... tanie i duzo zastosowan, warto poczytac np. o boraksie, sporo moze... na allegro jest

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja używam sody, octu, szarego mydła. Nic tak nie dopiera białych skarpet jak szare mydło. :)) Ogólnie rzecz biorąc rewelka, wszystko lśni i jest odkażone dzięki działaniu octu. Brak kamienia, smug. Z racji tego, że nie piję alkoholu, a mam go sporo w domu - pozostałości po gościach -do mycia okien do wody dolewam alkoholu i octu. Rezultat? Czyste okienka bez smug :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Co do okien to wiele płynów do szyb ma jako bazę wodę i ocet. Mają też często sztuczne barwniki, by tylko produkt wyglądał "lepiej".

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. proponuje policzyć ile wody zużywane jest na takie mycie + prąd lub gaz lub coś innego do podgrzania wody + swój czas
    z drugiej strony proszę wybrać oszczędną zmywarkę na np. 6 wkładów i policzyć zużycie wody + prąd + środki czyszczące (pewnie można swój skomponować z opisywanych tutaj) + swój czas + amortyzacja na kilka lat

    ja policzyłem i kupiłem zmywarkę, nawet nie uwzględniając własnego czasu zmywarka wychodzi taniej, czyli ekologiczniej, wodę trzeba oszczędzać

    myśląc o ekologii i ekonomi (tanie) proponuję policzyć ile i na co zużywamy wody i czy faktycznie tyle jest potrzebne

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak najbardziej trzeba brać pod uwagę zużycie wody. Wydaje mi się, że dobre ręczne techniki mycia naczyń pozwalają na dużą oszczędność wody. Wierzę, że nie gorszą jak przy zmywarkach.

    A jeśli chodzi o ekologię - podejrzewam, że produkcja zmywarek jest bardzo nieekologiczna. No i jak się zepsuje, to będzie wielkim gratem do wyrzucenia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekaw jestem jakie "dobre ręczne techniki" masz na myśli.
    Jedyne co mi przychodzi do głowy, to dwa naczynia. Jedno z jakimś środkiem do mycia i drugie z czystą wodą do płukania (oba naczynia na koniec też trzeba umyć). Ma to sens jeżeli naczyń do mycia jest więcej i są w miarę czyste.
    Napisałeś jednak "Naczynia: do wielu wystarczy tylko woda, zwłaszcza, gdy myjemy je od razu po użyciu", czyli tych naczyń nie uzbiera się więcej i najprawdopodobniej każde zmywasz pod bieżącą wodą.
    Prawdopodobnie nie zmywasz ich też w zimnej wodzie, więc musisz poczekać aż będzie ciepła, odpowiednio wyregulować kran (to też chwile trwa, zależnie od tego jaki to kran), a z każdą minutą w kanał leci około 10 do 15 litrów wody (zależy od wylewki i ciśnienia wody), chyba że masz jakiś oszczędny perlator założony lub przykręcone zawory przed kranem, to wtedy np. 8l/min. Przepłukanie zwykłej butelki ze smoczkiem dla dziecka, to około 3 minuty (sprawdziłem, od odkręcenia kranu, przez czekanie na ciepłą wodę, jego wyregulowanie, przepłukanie butelki, smoczka i nakrętki, do zakręcenia kranu), czyli od 30 do 45 l wody.

    Moja zmywarka jest ze stali nierdzewnej, uszczelki ma z gumy, ma kilka drobnych elementów z tworzywa sztucznego oraz elektroniki mniej niż w kalkulator (porównywalnie jak nowoczesny bojler), więc jest praktycznie w 100% do ponownego przetworzenia. Budowa takiej zmywarki jest banalna, wiec bez problemu można ja naprawić i służyć będzie bardzo długo. Produkcja również jest banalnie prosta i nie obciąża środowiska bardziej niż produkcja zlewu czy kranu. Jedyne czego można się przyczepić to transport, ale moja od producenta do mojego mieszkania miała około 70km.

    Dla porównania, moja zmywarka myje 6 kompletów (6 kubków, 6 podstawek, 6 dużych talerzy, 6 małych, 6 głębokich, sztućce i jeszcze zmieści się jakaś średnia miska) i zużywa do tego 8 litrów wody, 1kWh + chemia.
    1kWh to około 40gr, 1m^3 wody kosztuje około 7 zł (zimna woda + ścieki), czyli 1kWh po przeliczeniu to 57l wody.
    Na jedno mycie, po przeliczeniu, wychodzi 65l wody + chemia.
    Zmywarkę uruchamiamy średnio 1,5 raza na dobę, na chemie wydajemy około 15zł miesięcznie, czyli na jedno mycie wydajemy 33gr, a to jest około 48 litrów wody.
    Całkowite zmywanie, po przeliczeniu, to około 113 litrów wody (wszystkie wyliczenia robione dla najdłuższego programu do najbardziej zabrudzonych garów (czytaj najdroższego), czyli woda podgrzana do 70 stopni i zmywarka chodzi przez 1,5h, są też bardziej oszczędne programy, np. tylko do przepłukania).
    113 l wody, to od 8 do 11 minut odkręconego kranu z zimną wodą lub przy oszczędnym perlatorze 14 minut (zwracam uwagę, że nie uwzględniam energii na podgrzanie wody lecącej z kranu).
    Do umycia mamy 31 naczyń + 24 sztućce, zakładam że 3 sztućce myje się średnio tyle samo co jedno naczynie, czyli po przeliczeniach mamy 39 naczyń do umycia.
    Odpowiednio mamy 12, 17 lub 22 sekundy na jedno naczynie. Rzeczywiste czasy są krótsze, ponieważ w wyliczeniach nie uwzględniam energii potrzebnej na ogrzanie wody oraz chemii przy zmywaniu ręcznym, a w wyliczeniach założyłem najbardziej energochłonny program w zmywarce, który używamy w 50% zmywań. Nawet przy tych założeniach zmywając na bieżąco, czyli po jedno góra 3 naczynia, niewykonalne jest zmywanie jednego naczynia w średnio w 22 sekundy (założony oszczędny perlator).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację po roku używania zmywarki - rodzina 8 osób - zaoszczędzona ciepła woda, mam też nocną taryfę, mniejsze kłopoty z rękami, bardzo mnie bolały, i to stanie przy zlewozmywaku. w tej chwili oszczędzanie wody jest problemem bo MPGK uważa że ludzie zużywają za mało wody więc podnoszą cenę

      Usuń
  9. dalszy ciąg ...

    Przy zmywaniu porównywalnej ilości naczyń ręcznie jednym ciągiem (technika to naczynie z wodą z płynem + płukanie pod bieżącą wodą) zużywam około 100 litrów wody + energia na jej ogrzanie + chemia do zmywania.

    Nie wspomniałem wcześniej (na plus dla zmywarki) o oszczędności własnego czasu, jakości dezynfekcji (70 stopni swoje robi, zabija praktycznie wszystko co żywe i może znaleźć się na talerzu, a gąbka do ręcznego zmywania to siedlisko różnych ciekawych żyjątek) oraz o oszczędności na kremach do rąk (ja nie mam z tym problemu, ale moja piękniejsza połowa po każdym ręcznym zmywaniu musi nakremować dłonie inaczej robią jej się suche i skóra zaczyna pękać - ;) , bardziej chodzi mi tu o niszczenie skóry na dłoniach, co ciężko wycenić).

    Na początek proponuję żeby każdy sam w domu policzył zużycie wody w każdym kranie jaki używa (naczynie dla którego znamy dokładną pojemność i stoper, odkręcamy kran tak jak zwykle to robimy, odpalamy stoper i czekamy aż naczynie napełni się do znanego nam poziomu, później trochę matematyki i wiemy ile wody wylewamy w minutę). Ja po takim liczeniu przykręciłem zawory przed kranami i nikt z domowników tego nie zauważył ;) . Przy takim liczeniu róbcie wszystko dokładnie tak jak do tej pory, nie starajcie się na siłę przyspieszyć i zrobić czegoś szybciej, bo teraz się to uda, ale później i tak wrócicie do naturalnego tempa. Jeżeli ktoś będzie przymierzał się do zakupu zmywarki, to proponuje takie dokładne wyliczenia porobić dla konkretnego modelu i to co wyjdzie uwzględnić przy decydowaniu się na konkretny model. Proponuję też uwzględnić w wyliczeniach amortyzację zmywarki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeszcze jedno dla zainteresowanych zakupem zmywarki, przy zakupie zmywarki trzeba wybrać jej pojemność. Proponuje wybrać taką żeby używać jej minimum raz dziennie, a nie raz na dwa dni, czyli lepsza za mała niż za duża. Ewentualnie z opcją połowa wkładu, ale tu już trzeba policzyć na ile się to opłaca i wiele modeli ma tylko jeden tryb który się nazywa połowa wkładu i nie ma żadnej regulacji w zależności od zanieczyszczenia naczyń.

    Dlaczego tak?
    1. naczynia nie zdążą zaschnąć, można używać szybszych i tańszych programów.
    2. jak dobrze poszukacie to mniejsza zmywarka będzie zużywała niewiele więcej wody i prądu niż duża do umycia tej samej ilości naczyń.
    3. codzienne uruchamianie zmywarki nie pozwala na "zaśmierdnięcie" wnętrza
    4. potrzebujemy mniej naczyń, nam wystarczy 6 kompletów + naczynia do gotowania i to wszystko jest używane rotacyjnie, zmywarka zawsze pełna (zmywarka nie myje powietrza)

    Uwagi dodatkowe.
    1. We wcześniejszych wpisach pisząc o chemii uwzględniłem również płyny do mycia zmywarki.
    2. Jeżeli ktoś ma już zmywarkę lub chce zakupić, to proponuje przeliczyć ile kosztuje kupowanie samego proszku do zmywarki i ile kosztują tabletki, proszek można dozować w zależności od zabrudzeń, tabletkę ciężko podzielić (robi się proszek lub płyn wycieka)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie szczególnie ten ocet nie przekonuje. Próbowałam, ale pozostający po sprzątaniu zapach octu w całym mieszkaniu mnie odrzuca. Okna można pootwierać i wywietrzyć, ale też nie zawsze, bo niestety mieszkam w takim miejscu, że muszę wdychać spaliny z głównej drogi, smród z koksowni i w sezonie grzewczym feerię "zapachów" z kominów sąsiadów. Do sprzątania mam jeden uniwersalny detergent i to mi wystarcza. Naczynia myję rz dziennie ręcznie techniką (naczynie do mycia + płukanie pod bieżącą wodą). Jest to czasochłonne, na pewno nieekonomiczne i bardzo niewygodne gdy się ma wielki ciążowy brzuch ;) Wiem, że zmywarka zabierałaby mniej wody, ale jeszcze się takowej nie dorobiłam, choć mam jej zakup w najbliższym czasie zaplanowany.

    OdpowiedzUsuń
  12. Anonimowy: te techniki to przede wszystkim wolny strumień wody i zakręcanie w trakcie mycia. Często wcale nie czekam aż poleci ciepła, tylko właśnie myję jeszcze zimną wodą i często bez płynu (choć nie wszystko): sam brak płynu zmniejsza zużycie wody, bo nie trzeba potem spłukiwać. Mogę sobie na to pozwolić przy mojej diecie (wspominam w artykule), przy wielu potrawach musiałbym używać więcej płynu i wody.

    Przyznam jednak, że nie dokonywałem aż tak szczegółowych obliczeń tak jak ty to zrobiłeś.

    Anna: A mycie przed wyjściem z domu? Wtedy nie trzeba wąchać.

    OdpowiedzUsuń
  13. Henryku, problem taki, że ja ostatnio rzadko wychodzę. Lada chwila mogę rodzić i wszelkie wyjścia mnie po prostu męczą. A sprzątam dwa razy w tygodniu po dwa dni (bo w jeden to też w moim stanie nie dam rady) wtorek-środa i piątek-sobota.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wspominasz nic o praniu. Używasz szarego mydła? Pralki?
    Ja używam orzechów piorących - wychodzi ok. 20zł na rok. 100% ekologicznie. Dla mnie to najlepsze odkrycie ostatniego roku. Na necie można kupić. Piorę w pralce, bo ręcznie jest strasznie upierdliwe. Jak dla mnie.

    Tak w ogóle: ciekawi mnie, jaki masz stosunek do 'nie-minimalistów'? Uwazasz się za lepszego od nich, bardziej świadomego itd.? To, co robi każdy z nas to nasz wybór i każdy może wierzyć w reklamy i obżerać się batonikami. Każdy może też jeść trawę, pić wodę z rzeki i chodzić w 1 ubraniu pół roku.
    Sama staram się też żyć minimalistycznie i myślę, że w wielu kwestiach masz rację, ale nie popadaj w samozachwyt :) (jeśli tak jest).

    Ciekawi mnie też, jakie masz w życiu priorytety? Swoje zdrowie, środowisko itd. A jeśli ktoś np. poprosi Cię o pomoc w naprawie samochodu czy odkurzacza (pewnie się na tym nie znasz, ale chodzi o jakąś prostą rzecz - np. potrzymanie czegoś), którymi tak gardzisz? Czy wtedy zrobisz mu wykład, że nie powinien tego używać?

    Czy nie popadasz a jakąś manię i popularyzacja swoich poglądów nie stała się jedynym celem Twojego życia?

    A co, jeśli z jakiegoś powodu musiałbyś używać tych wszystkich udogodnień? Jeśli musiałbyś się przeprowadzić tam, gdzie bez samochodu, pralki czy czegoś nie da się niemal z jakiegoś powodu żyć? Czy wolałbyś wtedy jechać rowerem 100km w jedną stronę, żeby zarobić o polowę mniej i nie mieć np. na edukację dziecka (jak wiadomo, jesteśmy jednym z nielicznych krajów, gdzie można studiować za darmo - w wielu krajach są to naprawdę ekstremalne kwoty)?

    Przepraszam za te uszczypliwe uwagi jeśli uraziły Twoje ego ;) , ale naprawdę ciekawi mnie Twoja odpowiedź.

    pozdrawiam,
    bcelej

    OdpowiedzUsuń
  15. Co do prania to można próbować orzechów piorących, ewentualnie proszków hipoalergicznych – nic lepszego nie znam.

    Mój stosunek do „nie-minimalistów”: sam minimalizm to tylko mała część życia, nie można oceniać człowieka tylko pod tym kątem.

    Nie robię innym żadnych wykładów – pouczanie zniechęca do nas ludzi, a poza tym jest bardzo nieskuteczne.

    Nie popadam w manię – to jest blog o minimalizmie, więc o nim piszę.

    Co do używania tych udogodnień – pisałem nawet, że czasem ich używam, np. taksówek. Cieszyć się czymś, ale nie posiadać – ta reguła w wielu miejscach się sprawdza.

    Co do ostatniego przykładu 100 km – odpowiem tak: ten blog nie jest o fanatyzmie minimalistycznym, tylko o ulepszaniu życia przez minimalizm.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry wieczór. Ja słyszałam wiele opinii na temat orzechów piorących i nie zdecydowałam się. Używam mydła marsylskiego i gorącej wody do pralki dodatkowo dodaję ocet. Może jest to forma mniej ekologiczna,ale staram się jak mogę,aby dogodzić sobie i Matce naturze. Pozdrawiam

      Usuń
  16. Gdzie kupujesz sodę oczyszczoną, orzechy piorące, jak wybierasz szare mydło?
    Jestem weganką od niemal roku. Minimalizm mnie interesuje i w pewnym stopniu stosuję go (intuicyjnie bardziej niż planowo). A dziś myślę o tym więcej. Łączy się to z moim weganizmem, który planuję rozszerzyć na środki czyszczące. Stąd moje pytania.

    OdpowiedzUsuń
  17. Sodę i szare mydło można kupić w wielu supermarketach. Orzechy piorące są często w sklepach ekologicznych. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Wypróbowałam, jest super, kuchnia bielutka (mam białe meble glazurę i podłogę) aż się świeci niemal. Muszę kupić więcej tej sody, może na allegro. :) Dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajnie napisane :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Dzień dobry wszystkim, a szczególnie Szanownemu Autorowi, którego podczytuję ostatnio z wielkim zainteresowaniem. Dyskusja jest interesująca, a wywody Pana Zmywarkowego przekonały mnie do wystawienia zmywarki - na okres próbny - do piwnicy. Dodam, była oszczędna i starannie wybierana. Po licznych eksperymentach z mniej inwazyjną chemią lub środkami eko doszłam do wniosku, że gary mam lepiej domyte, kiedy robię to ręcznie (w zmywarce, gdzie nie ma mechanicznego tarcia, potrzebny jest proszek z enzymami, żeby wszystko rozpuścić) a przy 2 dorosłych osobach w domu dziennie zużywam do zmywania porównywalną ilość wody. Zimnej. Oczywiście przy dużej rodzinie proporcje pewnie się odwracają. Płyn zastąpiłam wywarem z orzechów piorących - nie pieni się i z początku jest dziwnie, ale bardzo ładnie odtłuszcza i nie niszczy dłoni tak jak płyn do naczyń. Piorę też w orzechach - pranie jest mięciutkie, a do płukania dodaję parę kropel zwykłego olejku pomarańczowego do wypieków, nadaje ciuchom miły, delikatny zapach. Trzeba pamiętać, że orzechy nie wybielają - dla śnieżnej bieli trzeba by do prania dodać boraksu (do kupienia przez internet).
    A co do szarego mydła - doczytałam się na blogu, że nie jada Pan ssaków i ptaków, powyżej wypowiadała się też Pani, która jest weganką. Chcę Państwu przypomnieć, że ogromna większość twardych mydeł, w tym zwykłe szare, robiona jest ze zwierzęcego łoju; często się o tym zapomina lub nie wie. Jeśli coś ma w składzie sodium tallowate, to na pewno nie jest wege :)
    Pozdrawiam serdecznie
    Agata

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie pokładałbym takich nadziei w orzechach piorących, wbrew pozorom ich skuteczność jest porównywalna do używania samej wody (bez żadnego surfaktantu)[1].
    Saponiny z orzechów piorących, które odpowiadają za pienienie się wody, wcale tak dobrze nie zmywają zabrudzeń, bowiem nie zawsze "pienienie się" oznacza dobre zmywanie.

    Źródło:
    [1]http://forum.oekotest.de/cgi-bin/YaBB.pl?num=1112360030 - Niemiecki test proszków, testowano między innymi też orzechy piorące


    OdpowiedzUsuń
  22. Blog autora uwielbiam. podoba mi się pewien brak napastliwości we wpisach. Co do mycia naczyń jest to jedna ze znienawidzonych przeze mnie czynności, więc mają swoją rodzinę rozejrzę się za małą, wydajną zmywarką. Dlaczego?
    1. Niwelozowanie czynności, które zabierają czas, który mogę poświęcić dzieciom, mężowi, i które budzą moją irytację.
    2. Rozumiem technikę oszczędnego mycia w kwestii wody, mnie mniej w porównaniu do tradycyjnego mycia jest to pewna oszczędność.
    3. Chemia w kuchni. Nie zamierzam korzystać z silnych detergentów, tabletek. Zaopatrzę się w płyn na bazie orzechów piorących lub z samych takowych będę robiła użytek. zawierają naturalne środki myjące - saponiny. Podobnie jest z praniem.

    OdpowiedzUsuń
  23. Fakt, najwyższa pora, abyśmy zaczęli dbać o nasze środowisko, przyrodę, to, co spożywamy, czym czyścimy. Ehhh... gdyby chociaż co drugi Polak zaczął zwracać na to uwagę, to koncerny produkujące te chemikalia w końcu by upadły. Popieram stosowanie takich tanich i od dawna znanych środków czystości. Sama jednak wolę kupować ekologiczne środki czystości nieco łatwiejsze w użyciu, np. te firmy Sodasan. Sprawdziłam i wiem, że są dobre. To niepatriotyczne, ale niestety nie znam polskich firm produkujących naprawdę ekologiczne środki czystości. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Ciekawe zjawisko, pomimo tak naprawdę wielu ostrzeżeń o niebezpieczeństwie ludzie i tak wolą stosować chemię. Wszystko dlatego, że jest na razie łatwiej. Zamiast myśleć o przyszłości wolimy zadowolić się tym co mamy dzisiaj co nie zawsze wychodzi na dobre.

    OdpowiedzUsuń