Chusta do noszenia dzieci

Autor zdjęcia: w.jakubas [PD]

Na podstawie badań naukowych, książek i własnych doświadczeń doszedłem do wniosku, że warto nosić niemowlaka lub małe dziecko w chuście lub nosidle ergonomicznym. Chustonoszenie przynosi bowiem duże korzyści psychiczne i fizyczne dla dziecka i rodziców.

Noszone podczas spaceru dziecko jest naturalnie kołysane. Jest blisko rodzica, słyszy bicie jego serca. Dobrze go widzi i czuje. To wszystko działa uspokajająco i daje poczucie bezpieczeństwa. W takich okolicznościach tworzy się silna więź między rodzicem a dzieckiem (1). Nic dziwnego zatem, że noszone dzieci mniej płaczą (2) i lepiej śpią w nocy.

Słyszałem osobiście opowieść pewnego księdza, który będąc w pewnym miasteczku w Meksyku był zaskoczony, dlaczego dzieci w tamtejszej szkole nie są tak agresywne i wulgarne jak wiele ich rówieśników w szkołach w Polsce i Europie Zachodniej. Podejrzewał, że ma to związek z tym, że matki tych meksykańskich dzieci dużo je noszą, tworząc z nimi w ten sposób czułą więź, istotną dla rozwoju dojrzałej osobowości. Okazuje się, że jego domysły potwierdzają badania naukowe.

Psycholog James W. Prescott twierdził, że długie noszenie niemowlęcia jest najlepszą „szczepionką” przeciwko depresji, alienacji, przemocy i nadużywaniu oraz uzależnieniu od narkotyków czy alkoholu w życiu dorosłym (3).

Zalety rozciągają się również dalej. Niemowlęta noszone w chustach są zwykle bliżej innych ludzi, bardziej poznają ich wzajemne interakcje, mimikę i język. Mogą oglądać świat, co jest utrudnione w wózku, w którym patrzą głównie w górę. Dochodzą tu więc korzyści poznawcze.

Noszenie może zmniejszać ryzyko wystąpienia pewnych schorzeń, np. skośnogłowia (4).

Na noszeniu korzystają też rodzice. Mogą trzymać się za ręce, robić zakupy, a nawet wykonywać drobne czynności w domu. Dziecko ma okazję wcielić się w rolę obserwatora i widzieć to, co robi dorosły, jednocześnie cały czas będąc blisko niego. Rodzic zaś będzie miał chwilę wytchnienia, nie będzie musiał być cały czas zaabsorbowany dzieckiem. Do tego dochodzi radość ze spokojniejszego malucha.

Ojciec może w ten sposób trochę nadrobić w sferze bliskości w porównaniu do matki, która zwykle więcej od niego jest blisko z dzieckiem, np. podczas karmienia piersią.

Rodzice mogą też skorzystać na tym fizycznie. Noszenie jest bowiem rodzajem treningu, szczególnie przy wchodzeniu po schodach czy przykucaniu.

W wielu źródłach o noszeniu niemowlaka zaleca się, by nosić jak najczęściej, nie tylko na spacerze, ale też i po domu.

W chuście wygodniej jest chodzić po mieście niż z wózkiem. Łatwiej wchodzić do autobusu, czy poruszać się po nierównym terenie, gdzie jest pełno wybojów.

Czy wózki są na pewno wygodne? Niektóre dzieci są w nich niespokojne, więc trzeba je uspokajać. Wózki ciężko jest wnosić po schodach czy transportować. Do tego trzeba ciągle uważać na krawężniki, nierówny chodnik, itp. Chociażby po to, by nie spowodować wstrząsów, które mogą być niebezpieczne dla wrażliwej główki małego dziecka. Oczywiście, w chuście również trzeba zwracać uwagę na wstrząsy, choć wydaje mi się, że w mniejszym stopniu.

W wózkach dzieci są bliżej rur wydechowych samochodów, zatem bardziej narażone są na spaliny.

Nauka noszenia

Autor zdjęcia: Dynam0tv [PD]
Chustonoszenie nie jest na początku takie proste. Warto pójść na jakieś szkolenie i trochę o tym poczytać, żeby nie zrobić dziecku niechcący krzywdy. Przy samym zakładaniu chusty maleństwo może zapłakać, ale często wystarczy wtedy je pokołysać. Jeśli dziecko popłakuje w drodze, to może jest mu za gorąco lub razi go słońce.

Na co trzeba uważać? By kupić odpowiednią chustę, ewentualnie podobne do chusty nosidło. Wiele nosideł jest raczej nieodpowiednia do noszenia maluchów. Są różne pozycje do noszenia w zależności do wieku, niektóre są np. niewskazane dla noworodka, a dobre dla półrocznego dziecka. Dziecku w środku nie powinno być zbyt gorąco, warto pamiętać, że chusta to dodatkowa warstwa ubrania, a bliski kontakt z ciałem również może dziecko ogrzewać. Trzeba uważać, gdy jest ślisko. Ostrożnie się obracać, by dziecko się o coś nie zaczepiło. Dobrze, gdy dziecko ma ciągle widoczną główkę. To ważne, chodzi o to, by miało swobodę oddychania. To tylko niektóre uwagi na temat bezpieczeństwa, warto dowiedzieć się na ten temat więcej z innego źródła.

Japonka z maleństwem
Na co jeszcze uważać: na ewentualną krytykę innych. Najczęstszy zarzut jest chyba taki, że dziecko rzekomo stanie się rozpieszczonym egoistą. To nieprawda, prędzej właśnie wyrośnie na dojrzałego emocjonalnie człowieka, ponieważ dostanie dużo czułości i miłości we wczesnym etapie życia.

Chusty były używane przez tysiące lat. Wózki to stosunkowo krótki eksperyment, trwający niecałe trzysta lat. Może ta „nowość” wcale nie jest taka wspaniała?

Chusty i nosidła ergonomiczne są znacznie tańsze od wózków i zajmują mniej miejsca. Czy można całkowicie zrezygnować z wózka? W wielu miejscach na świecie ludzie właśnie tak robią. Jest to kuszące. Jeśli się nie sprawdzi, to można później dokupić wózek.  [Zmiana w stosunku do pierwotnej wersji] Sam jednak zacząłem używać i wózka i chust. Drugie dziecko szybko przyszło na świat po pierwszym. Gdy chce się odciążyć żonę i wyjść z dwójką malutkich dzieci na spacer, a przy okazji na zakupy, to ciężko jest obyć się bez wózka. Teraz jedno dziecko trafia do chusty, a drugie albo idzie, albo jedzie. Samo wyjście z jednym dzieckiem i niesienie zakupów już może być wyzwaniem. Pomocny może tu być wózek zakupowy, ale takiemu to w pewnym sensie niedaleko do zwykłego wózka (oczywiście, można zakupy wkładać do wózka, a dziecko dalej nieść w chuście).




Polecam książki:
Claude Didierjean-Jouveau, Nosimy nasze dziecko 

Jean Liedloff, W głębi kontinuum
 

Przypisy:
(1) Anisfeld E, Casper V, Nozyce M, Cunningham N. Does infant carrying promote attachment? An experimental study of the effects of increased physical contact on the development of attachment - http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/2245751

(2) Urs A. Hunziker, Ronald G. Barr, Increased Carrying Reduces Infant Crying: A Randomized Controlled Trial - http://pediatrics.aappublications.org/content/77/5/641.abstract

(3) James W. Prescott, Ph.D, The Origins of Human Love and Violence - http://www.violence.de/prescott/pppj/article.html

(4) John Persing, MD, Hector James, MD, Jack Swanson, MD, John Kattwinkel, MD, Committee on Practice and Ambulatory Medicine, Section on Plastic Surgery, Section on Neurological Surgery Prevention and Management of Positional Skull Deformities in Infants - http://pediatrics.aappublications.org/content/112/1/199.full

http://en.wikipedia.org/wiki/Babywearing

http://pl.wikipedia.org/wiki/Chusta_do_noszenia_dzieci

13 komentarzy:

  1. Mam 150 w kapeluszu - dziecko ważyło ponad 4 kilo.
    Chusta jest fajna, ale tylko na początku, z wózka dziecko korzysta do 2 lat, albo i dłużej (dalekie spacery) a ciężko nosić takiego berbecia.
    Wózek przydaje się też mamie na zakupach, jeśli idzie się po nie pieszo - ciężko nieść dziecko i siaty. Przy 2 maluchów, również starsze usiądzie w "nogach" wózka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieciak w chuście przyzwyczaja się do bycia noszonym non - stop, nie chce nawet zasypiać leżąc we własnym zakresie, nawet jeśli obok ktoś leży, musi być cały czas noszone. Powodzenia w odzwyczajaniu go od tego. Powodzenie przyda się też na spacerze gdy złapie was deszcz, gdy komary będą podgryzać. Napisz lepiej o odstawianiu smoczka, my odstawiliśmy 3-miesięcznego, dwa dni marudzenia, później już bez problemu. Prosty zgryz, brak kłopotów z dykcją w późniejszym okresie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo podoba mi się Twój blog. Jest w nim wiele bliskich mi pomysłów. chusta jest dla mnie świetna :) Sama nie mam dziecka, nawet w najbliższych planach, ale rozczulają mnie rodzice noszący dziecko w chuście. Wydaje się to być naturalnym rozwiązaniem. Wózkiem wszędzie nie wjedziemy, z chustą możemy iść na koniec świata :) tania, lekka, można ją wszędzie upchnąć. Nie wiem czy zdecydowałabym się na chustę przy starszym dzieciątku. Nie wiem też czy nie zmuszę dzieciaka do chodzenia na piechotę jak tylko się nauczy. Pomału coraz to większe dystanse. Dla dziecka trzeba mieć czas nie można go zabierać na spacer przy okazji. Przy okazji to możemy coś załatwić, ale nie odwrotnie. Można sobie pod dzieciątko ułożyć życie na te dwa latka. Bez przesady. Oczywiście jeśli sytuacja nie zmusza... czyli kiepska finansowa kondycja. Wtedy trzeba gonić i nie oglądać się na niczyje fanaberie.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja mam zarówno wózek, jak i chustę. I nie żałuję. Jedno i drugie się przydaje, wszystko zależy od sytuacji. Dziecko od początku lubiło wózek, sytuacji, w których by w wózku płakało, w zasadzie nie było. Poza tym mała uwielbia widziec nad sobą drzewa - śmieje się wtedy i macha rączkami. W wózku jest z tym łatwiej.

    Wózek przydał mi się kilka razy w sytuacji, w której kupowałam coś większego, co mogłam po prostu wrzucić do koszyka pod gondolką. Większość zakupów robię jednak przez Internet (szybciej, łatwiej, a zaufana sieć handlowa nigdy mnie nie zawiodła), wolę jednak spacery bez dodatkowego obciążenia, zwłaszcza że źle je znoszę, no a jeśli jestem z chustą i mam nieść coś cięższego, czuję się mało stabilnie.

    Z kolei chusta w większości przypadków oznacza większą swobodę dla mamy. Dziecko też jest zadowolone - przytula się, często zasypia, a jeśli nie chce spać, to ma fajną pozycję do obserwowania świata.

    OdpowiedzUsuń
  5. Agata: Słyszałem sporo argumentów za posiadaniem jednego i drugiego, wiele z nich wydaje mi się bardzo sensownych. Zatem rozumiem wybór :)

    Wiele też zależy od konkretnego dziecka, bo niektóre są w wózku cały czas spokojne, tak jak na przykład Twoje.

    Posiadanie samej chusty jest pewnym wyzwaniem, bo czasem wymaga nawet ćwiczenia mięśni wokół kręgosłupa, akceptacji większego wysiłku fizycznego (to częsty motyw tego bloga), bardzo dobrego opanowania technik wiązania i wyboru odpowiedniej chusty.

    Piszę tutaj też z perspektywy minimalizmu, czyli m. in. dążenia do posiadania małej liczby przedmiotów.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przy pierwszym dziecku używaliśmy tylko chust, przy drugim (różnica wieku 2 lata) jednak wózek się bardzo przydaje, np. droga do parku - starsze w wózku, młodsze w chuście, w samym parku starsze goni na własnych nogach, ja z nim, a w tym czasie młodsze obserwuje nas z wózka lub w nim śpi.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak byłam w Japonii widywałam tam często rodziców z dziećmi w chustach. Super sprawa. I argument o tym, że dzieciak wyrośnie na rozpieszczonego egoistę to wg mnie bzdura- japońskie dzieci owszem, bywają rozpieszczane, ale wyrastają potem na najbardziej opanowanych, kulturalnych dorosłych na świecie. Więc myślę, że to m.in. dzięki noszeniu w chustach!!

    OdpowiedzUsuń
  8. No właśnie, argument o rozpieszczonym egoiście jest zły. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chusta jest dla mnie ciągle dość kontrowersyjna, choć, nie powiem, kusząca :)
    Posiadanie małej liczby przedmiotów - ok. Ale co, jak dziecko dorośnie? Będzie mieć jakieś zabawki, książeczki, (czy tylko te z biblioteki)? Za zjedzenie hamburgera na szkolnej wycieczce będzie leżeć krzyżem? Wiem, że pewnie przesadzam, ale chcę zwrócić uwagę na to, że nie zawsze pomysły rodziców są odpowiednie dla dzieci i w pewnych kwestiach trzeba się dwa razy zastanowić, zanim się zrobi dziecku krzywdę (często zupełnie nieświadomie). Chusta jednak chyba do nich nie należy - prawdopodobnie wystarczy w odpowiednim momencie zacząć dziecko oduczać noszenia w niej.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  10. Dbam o to, by dzieci miały zabawki i książeczki - są one ważne w ich rozwoju. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję za odpowiedź, o to właśnie mi chodziło :) Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego!
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  12. 'np. niewskazane dla niemowlaka, a dobre dla półrocznego dziecka' - półroczne dziecko, to niemowlak. :-) Chyba chodziło o to, że niewskazane dla noworodka.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zgadza się, już poprawiłem. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń