Z niemowlakiem bez samochodu

Żyjemy z żoną i małym dzieckiem bez samochodu. Wiem, że w wielu miejscowościach czy dzielnicach byłoby to ciężkie. Kluczowe było to, by wcześniej zamieszkać w okolicy gdzie jest bezpiecznie i gdzie można pójść pieszo do ważnych miejsc bez wdychania dużych ilości spalin.

Ten wybór był korzystny już w czasie ciąży żony. Więcej bowiem chodziliśmy pieszo. Podczas spaceru dziecko w brzuszku jest kołysane, co przyczynia się do prawidłowego wykształcania się błędnika. Ruch i powietrze generalnie dobrze wpływa na zdrowie matki i pośrednio na dziecko.

Zakupy

Jest wiele sposobów na robienie zakupów bez własnego samochodu.

Jedną z wygodniejszych opcji jest zamawianie przez Internet.
 
Można też iść do sklepu z żoną i dzieckiem razem: nieść maleństwo w chuście lub nosidle ergonomicznym, a zakupy nieść w plecaku lub nieść w rękach. Jest to połączenie wielu dobrych rzeczy: rozmowy małżeńskiej, ruchu na powietrzu i słońcu. Dla dziecka jest to kołysanie, przytulanie się do rodziców, słuchanie ich rozmowy, poznawanie świata. Wiele dobrego w jednym wyjściu po zakupy.

Choć nie przepadam za wózkami dziecięcymi, to jednak można w nich przewozić torby z jedzeniem. Wiele modeli ma na dole specjalną "półeczkę". Można też wykorzystać małe wózki bagażowe.

O noszeniu zakupów samemu

Czy ciężko jest nieść zakupy i dziecko? Po co się tak męczyć? Organizm potrafi przystosować się do wysiłku fizycznego. Gdy jest on częsty, to przyzwyczajam się do niego. Jeśli go zaakceptuję i uśmiechnę się to często wręcz nie czuję, żebym niósł cokolwiek ciężkiego.

Czy nie zepsuję sobie kręgosłupa? Liczę, że nie, bo regularnie uprawiam gimnastykę wzmacniającą mięśnie lędźwi, brzucha i skośne brzucha. To jest ogólnie korzystne, np. by nie bolał kręgosłup od długiego siedzenia przy biurku. Do tego niosę zakupy w bezpiecznej pozycji, równoważąc ciężar po dwóch stronach.

Można się obawiać o ryzyko przepukliny przy noszeniu ciężarów, warto więc wiedzieć czego unikać: przede wszystkim nieprawidłowej postawy przy noszeniu, potem osłabienia mięśni z powodu braku gimnastyki, palenia, nieprawidłowego odżywiania czy wycieńczenia.

Komunikacja miejska

Gdy jedziemy dalej, używamy komunikacji miejskiej. Maluszek ogląda sobie wtedy świat. Tam gdzie mieszkamy, czujemy się w niej bezpiecznie (wiem, że są miejsca, gdzie byłoby inaczej). Uważamy na to, by nie jeździć przy dużym zatłoczeniu. A co z chorobami? Pomocne okazuje się tu karmienie piersią, które wzmacnia odporność dziecka.

Wakacje pociągiem

Na wakacje pojechaliśmy pociągiem. PKP oferuje nawet zniżki dla przejazdów rodzinnych. Nie mieliśmy wcale tak dużo rzeczy. Wzięliśmy lekką chustę/nosidło ergonomiczne do noszenia dziecka, nie braliśmy wózka. Swoje rzeczy zapakowałem w większości do małego plecaka (prałem ręcznie ubranie co drugi dzień), korzystając z pomysłów na minimalistyczne podróżowanie. Dla maleństwa niosłem nawet więcej niż dla siebie.

Wybraliśmy pociągi z miejscówkami, by nie wrobić się w jakiś wielki tłok, jak to się zdarza w PKP. Pomocne w tym jest też omijanie piątkowych popołudni, końca i początku wakacji i okolic wielu świąt.

W PKP obowiązuje zakaz palenia. Teraz jest dużo mniej palaczy w PKP niż kiedyś i chowają się głównie po ubikacjach. Czasem czuć te papierosy po przedziałach, ale raczej rzadko.

Nasz niemowlak w pociągu był spokojniejszy niż w samochodzie. Mogę chodzić z nim po korytarzu na rękach, co go uspokaja. Wyszło więc na to, że niewiele płakało podczas kilkugodzinnej podróży. Gdy zasnął, to zamiast prowadzić, mogłem sobie nawet poczytać. Natomiast, gdy ktoś podwoził nas samochodem, to dziecko więcej marudziło, bo niewiele widziało, było daleko od rodziców i nie miało swobody poruszania się. Samochód co prawda potrafi uśpić dziecko, ale u nas to działa tylko przez krótki czas.

Zmienialiśmy nawet na kolanach pieluchy. Żona karmiła małego piersią. W pociągach są często przedziały dla matki z dzieckiem, ale i w zwykłym można też się odpowiednio odsłonić dla zachowania prywatności.

Kolejną zaletą jest to, że ludzie w pociągu w większości reagowali pozytywnie na dziecko. Taka duża wymiana uśmiechów była czymś bardzo miłym. A i dziecko może poprzyglądać się różnym ludziom.


Minimalizm z dziećmi, bez posiadania samochodu

Nie posiadamy samochodu, ale czasami (rzadko) jeździmy taksówkami. Zdarza się też, że ktoś nas gdzieś podwozi. Dlatego mamy fotelik samochodowy dla dziecka.

Wiem, brak samochodu ma pewne wady. W niektóre miejsca nie pojedziemy. Ale i tak można przecież zobaczyć bardzo dużo. A przy okazji jest taniej, nie musimy się martwić o naprawy, tankowanie, zmianę opon, mandaty, itp.


W tym temacie ważne jest też samo chustonoszenie:
http://drogaminimalisty.blogspot.com/2011/07/chusta-do-noszenia-dzieci-zamiast-wozka.html

7 komentarzy:

  1. Witam Cie Henryku Minimalisto i podziwiam.

    W dzisiejszych czasach jest to rzeczywiscie godne podziwu, odwagi i nasladownia, aby zyc ze soba i z natura w zgodzie, zwolnic tempo i zyc tak jak Bog tego od czlowieka oczekuje. Podziwiac i szanowac Jego dziela, dostrzegac to co nas otacza, uciekajac od tego co nas rujnuje.
    Tak zylo sie kiedys w miastach i miasteczkach zanim nie zaczeto budowac wielkich betonowych molochow=grobowcow, a ludzie nie przescigali sie posiadaniem rzeczy materialnych. Zyli skromnie i godnie. Dzisiaj jest calkiem inaczej.

    Mnie tez udalo sie uciec prawie do lasu, aby miec spokoj, cisze i kontakt z Natura. Mowi sie, ze ciagnie wilka do lasu.
    Ci ktorzy znaja i kochaja Boga, robia wszystko aby szanowac i dbac o to co ON nam podarowal i byc MU za to wdzieczni swoim korzystaniem z tego.
    Bardzo podobaja mi sie wszystkie Twoje spostrzezenia codziennego zycia i osobiste doswiadczenia.
    Zycze Tobie i Twojej Rodzince duzo szczescia i radosci we wszystkim co robicie wraz z Bozym codziennym blogoslawienstwem.
    Jolanta.

    OdpowiedzUsuń
  2. Henryk, ja tez Cie podziwiam. Na kregoslup - asany hatha yogi, polecam! Zdziwisz sie jakie to daje efekty.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jolanta: mądre zdanie: "szanowac i dbac o to co ON nam podarowal i byc MU za to wdzieczni swoim korzystaniem z tego". Podoba mi się też Twoje porównanie: betonowy moloch=grobowiec. Coraz więcej z nas żyje z dala od natury. I czy nam z tym dobrze? Wielu z nas pragnie potem tak jak Ty przeprowadzić się w jakieś spokojne miejsce blisko natury.

    Anonimowy: dzięki za info.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja również jestem pod wrażeniem ;) Udowadniasz, że tak naprawdę nie ma rzeczy niemożliwych i nawet mając już dzieci, można żyć bez samochodu. Ba, widać, że jesteś szczęśliwy!
    Pozdrawiam,
    Wasp

    OdpowiedzUsuń
  5. Aby realizowac pragnienia i potrzeby swego serca, trzeba wiedziec czego sie chce, miec oczy i uszy szeroko otwarte a takze patrzec i myslec perspektywicznie. Ty Hanryku Minimalisto to posiadasz. Trzeba rowniez miec odwage o tym mowic, pisac i dzialac. Tak trzymaj!

    Wierze, ze takich ludzi jak Ty Henryku jest wiele, ale nie maja odwagi sie jeszcze ujawnic, gdyz baja sie presji otoczenia.

    A przeciez do odwaznych Swiat nalezy. Swiat Prawdy, Milosci i Sprawiedliwosci. Swiat bez strachu, presji i przemocy. Swiat ludzi oddanych i poslusznych Stworcy, ktory tak chojnie obdarzyl nas cudami Natury dla naszego szczescia i radosci.
    Dbajmy o to co jeszcze nie zniszczono i o nas samych i nasze Rodziny, pomagajac innym swoim przykladem i praktycznym wsparciem. Ty robisz to wspaniele Henryku.

    Zycze Ci moc Bozego wsparcia w codziennym zyciu.
    Jolanta.

    OdpowiedzUsuń
  6. autor wie, że jestem z przeciwnej strony barykady jeśli chodzi o auto - więc nie będę się powtarzał

    powiem tylko, że tydzień temu w niedzielę dzięki posiadaniu auta pojechałem do wrocławia z małą - na rejs statkiem po mieście, dwa tygodnie temu nad jezioro ok 30km. od nas, chodziliśmy promenadą z rodziną i cieszyliśmy się wyrwaniem z blokowiska i tak co weekend gdzieś

    nie byłbym w stanie robić tego bez samochodu

    siedzielibyśmy bezczynnie w weekend - możliwość pożyczenia samochodu, taksówek, łapania autobusu - to jest jedynie na ogół fikcja - wiem, bo długo zyłem bez samochodu

    radość dziecka jest dla mnie bezcenna - szykujemy się do wypadu w góry na weekend

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiem i rozumiem :)

    Niestety, do idealnego życia bez samochodów przydałoby się organizować całe osiedla w ten sposób, by było na nich dużo zieleni, dużo terenów rekreacyjnych, mało hałasu i spalin. Takie, by można wyjść z domu na spacer w wiele stron bez konieczności chodzenia przy sznurze samochodów. Liczę, że w przyszłości takie będą powstawały, np. budowane przez minimalistów :) Spędzanie weekendu na takim osiedlu byłoby może nawet bardzo przyjemne. Ech, to takie marzenie.

    A poza tym to my też planujemy wyjazd w góry :)

    Pozdrowienia dla Wasp i dla Jolanty :)

    OdpowiedzUsuń