Mam ośmioletni telefon. Życzę mu sto lat.

Autor: Anders (Wikipedia)
Czy warto mieć najnowszy model telefonu? Mój ma około ośmiu lat i nie widzę takiej potrzeby.

Dzwoni, wysyła SMS-y, ma zegarek i budzik. Po co więcej?

Jeśli chodzi o różne dodatkowe funkcje, aplikacje i internet, to wolę zdecydowanie korzystać z komputera, bo tak jest szybciej i wygodniej. Na większym monitorze lepiej widzę, na większej klawiaturze szybciej piszę. Aplikacje i internet działają sprawniej.

A co gdy jestem poza domem i potrzebuję coś sprawdzić? Jeśli chodzi o mnie, to w 99,9% przypadków mogę poczekać. W pozostałych 0,1% mogę poprosić kogoś przez telefon o pomoc. Jestem zwolennikiem czekania na właściwy moment. Staram się uodparniać na wirusa natychmiastowej gratyfikacji, spełniania zachcianek, na wirusa „muszę mieć to teraz”. Jeśli jest coś wartego sprawdzenia, to wieczorem po powrocie do domu zwykle dalej będzie tego warte.

Jeśli chodzi o aplikacje organizacyjne typu notatnik, kalendarz, to wolę używać tradycyjnego małego notesiku papierowego i długopisu. Są bardzo wygodne, proste, nie wymagają baterii, nie zawieszą się. Działają szybko i sprawnie. Mniej męczą oczy. Gdy jadę w teren, mogę wziąć dobrą papierową mapę.

Komórka to kolejny ekran. Ja już i tak za dużo patrzę w monitor, więc tym bardziej nie chcę patrzeć na dodatkowy. Zwłaszcza taki, który się trzyma blisko oczu. Szybciej odczuwam dyskomfort przy pracy z małym ekranem komórki, niż z monitorem. Oczywiście sprawa wygląda inaczej w przypadku papieru elektronicznego używanego w czytnikach książek.

Nie lubię kolorowych wyświetlaczy w komórkach. Zużywają więcej prądu i trzeba częściej zawracać sobie głowę ładowaniem baterii. Niektóre telefony wolniej działają z powodu grafiki. Dla mnie najlepsze są dwukolorowe, wyłącznie tekstowe ekrany.

Nie mam potrzeby zabijania czasu aplikacjami czy grami na telefonie, np. gdy jadę gdzieś komunikacją miejską. Wolę wtedy poczytać książkę, pomyśleć, poobserwować ludzi lub miasto. Być w prawdziwym, a nie wirtualnym świecie. Nie podoba mi się idea bycia ciągle „on-line” i „na bieżąco”. Zbyt częstego sprawdzania co nowego, co słychać. Odbierania e-maili wiele razy dziennie, nie mówiąc już o ciągłym logowaniu się na serwisy społecznościowe. Łatwo tutaj wpaść w pułapkę, w której stracimy nie tylko czas, ale nawet pewien spokój ducha.

A co z baterią? Ciągle mi działa, ale mógłbym mieć problem, gdybym potrzebował wymienić ją na nową. Takiego modelu pewnie się już dziś nie produkuje. Niestety w obecnym kapitalizmie mało kto stawia na wytrzymałość produktów. Produkuje się często z założeniem, że i tak po jakimś czasie ludzie będą chcieli kupić nowszy model. Ja zaś wolałbym mieć jak najbardziej trwałe rzeczy.

Kilka lat temu kupiłem nowy, drogi model telefonu. Miałem jednak szczęście. Zepsuł mi się po kilku miesiącach i mogłem go zwrócić i odzyskać gotówkę. W międzyczasie mogłem przetestować jego możliwości. Czy miał coś, bez czego moje życie byłoby gorsze? Nie. Zatem ten artykuł jest wynikiem praktycznych obserwacji, a nie bezpodstawnego narzekania.

Co się dzieje z wyrzucanymi komórkami? Stają się e-śmieciami, elektroodpadami. Wywozi się je często do biednych krajów, gdzie odzyskuje się z nich rożne metale. Podczas tego procesu ulatniają się szkodliwe opary, np. ołowiu, które trują pracowników. Oto filmik o Hindusach przy tego typu pracy: http://www.youtube.com/watch?v=0JZey9GJQP0&noredirect=1. Im częściej zmieniamy komórki, tym więcej gromadzi się tych szkodliwych odpadów.

Zdarzało mi się słyszeć uwagi o moim telefonie: skąd ty go wziąłeś? Na wykopaliskach archeologicznych? Wyniosłeś z muzeum? Ja zaś nie wstydzę się, że jest stary. Wstydzę się, że mimo ośmiu lat jest jak dla mnie za nowy. Ma bowiem niepotrzebny, kolorowy wyświetlacz.

Przyznam jednak, że gdyby mój zawód wymagał bycia cały czas on-line poza domem, to pewnie kupiłbym sobie nowy telefon z potrzebnymi funkcjami. Teraz jednak na szczęście nie muszę.

Słyszałem o ludziach, którzy potrafią wykluczyć kogoś z kręgu swoich znajomych za posiadanie starego telefonu. Mam nadzieję, że wszyscy tego typu „przyjaciele” już dawno się ze mną rozstali. Gorzej, gdy wykluczą nas za to w biznesie. Niektórzy bowiem traktują telefon jak wizytówkę. Niestety, taki świat. Wielu ludzi zakłada, że kupowanie jak „najlepszych” nowości jest czymś normalnym. Mogą pomyśleć, że jeśli co chwilę nie zmieniamy gadżetów i rzeczy, to może nas nie stać. A przecież niektórzy po prostu nie chcą się bawić w ten cały konsumpcjonizm.

Ogólnie nie lubię korzystać z telefonu. Wolę rozmawiać twarzą w twarz. Nie lubię tego wyrywania z kontekstu, przerywania innych rozmów, spotkań i posiłków. No i niechętnie płacę podatek od rozmowy, czyli opłaty za połączenie. Tym bardziej, że można używać bezpłatnych rozmów, np. poprzez Skype.

Niektórzy ludzie nawet nie mają telefonu. Polegają wyłącznie na e-mailach i na Skypie. Mam jednego takiego kolegę. Rozbawił mnie kiedyś, gdy go zapytałem „a co, gdy ktoś spóźni się na spotkanie z Tobą i nie będzie Ci miał jak o tym powiedzieć?”. Powiedział: „ludzie się nie spóźniają na spotkania ze mną, bo wiedzą, że nie mam telefonu”.

Używam karty prepaid. Nie lubię idei abonamentu, który w rzeczywistości jest kredytem. Wolę najpierw płacić, potem dzwonić, a nie odwrotnie.

Pisząc ten artykuł obawiałem się o wolność słowa. Chociażby dlatego, że Google rozwija system Android. Mogliby przecież ustawić, że ten artykuł albo nawet cały blog (swoją drogą blogspot.com, którego używam, jest też własnością Google-a) nigdy nie pojawi się w wynikach wyszukiwania. To byłoby straszne. Na razie jednak ta firma mi się dobrze kojarzy i liczę, że nic takiego się nie stanie.


54 komentarze:

  1. Mogłabym się pod tym postem podpisać. Co prawda nie wiem dokładnie, ile mój telefon ma lat, ale też jest już dość wiekowy ;) Ma kalendarz, prosty kalkulator, budzik, dzwoni i wysyła smsy - czego chcieć więcej? Na szczęście wygląda w miarę nowocześnie, bo jest bardzo cienki. Z daleka nie widać, że stary ;) Znam "przyjaciół", lubujących się w coraz to nowszych gadżetach, i przez taki pryzmat oglądających świat. Smutne to...

    OdpowiedzUsuń
  2. No, ja też mam kilkuletni model :-) odporny bardzo! był już kąpany, rzucany przez Syna i przeze mnie. I dalej śliczny jest :-)
    Nie widzę potrzeby zmieniania na inny :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że podzielacie moje zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale mój ma całkiem dobry aparat :-) to taka ascetyczna nie jestem do końca ;-) ale ja lubię robić zdjęcia najbardziej na świecie!

    OdpowiedzUsuń
  5. OK, ale zdaje się, że przymierzasz sie do kupna oddzielnego aparatu. Widocznie ten w komórce już nie spełnia Twoich oczekiwań :)

    OdpowiedzUsuń
  6. >> Staram się uodparniać na wirusa natychmiastowej gratyfikacji

    Swietne sformulowanie : )

    Ja sprawe telefonu zalatwilem tak - kilka lat temu po dokladnej analizie wybralem model, kupilem dwa egzemplarze, potem dokupilem dodatkowe akumulatory (wytrzymuja okolo 5 lat). Mysle, ze rozwiazalem sprawe telefonu na najblizsze 10 - 15 lat. Przy tym moj telefon ma wszystko czego potrzebuje - takze notes, aparat foto (kiepski ale przydaje sie czasem do notatek : ) - robie po prostu zdjecie przedmiotu lub sytuacji) i system glosno mowiacy. To naprawde wyczerpuje moje potrzeby odnosnie telefonu.
    Z notesu papierowego korzystam, ale tu chyba jestem jeszcze wiekszym minimalista, bo pisze olowkiem z Ikei : )))
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. A dlaczego kupiłeś dwa egzemplarze? :)

    Przebiłeś mnie tym ołówkiem :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. >>A dlaczego kupiłeś dwa egzemplarze? :)

    Bo jest to najlepszy telefon jaki kiedykolwiek mialem i jaki znalazlem na rynku (zaden hi end, po prostu idealnie odpowiada moim potrzebom). Wiedzialem, ze kiedy pierwszy mi sie zepsuje nie beda juz takich produkowali, wiec kupilem dwa
    : ) Czesto tak robie z rzeczami, jesli znajde cos co mi odpowiada kupuje dwie sztuki i mam problem z zakupami z glowy na wiele lat. Teraz rzeczy produkuje sie w krotkich seriach, wiec nie ma szans ze za pare lat kupisz to samo.

    A co do olowka - to jak z kubkiem u Diogenesa
    : )
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj chyba google faktycznie Cię nie lubi, bo trafiłem tutaj wpisując "Przeciw minimalizmowi" próbując odnaleźć jakieś jego wady - Jednak tak jak myślałem nie znalazłem :)

    Swoją drogą świetny artykuł. Też mam swój stary, ulubiony telefon - Kultową już nokię z wężem 2 (Łatwiej skojarzyć go w ten sposób niż poprzez model ;)) Ładowarka niestety padła. Następny wypluł swoje elektroniczne flaki po 2 latach. Ten, który posiadam obecnie ma 2 latka i także powoli "świruje". Chyba sprawdza się teoria, że producenci tak tworzą swoje towary, by padały po 2-3 latach.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak widzę jestem w opozycji. Muszę przyznać, że jestem gadżeciarzem w wersji minimalistycznej. Mam kilka gadżetów, które sobie umiłowałem. A jeszcze jednego mi brakuje - właśnie nowoczesnego i "mądrego" telefonu. Jego brak przeszkadza mi trzymać wszystko w jednym miejscu. Telefon z Androidem rozwiązuje moje problemy (tak, jestem uzależniony od Google'a) - kontakty na telefonie są tymi na Gmailu. Siedząc w autobusie czy gdziekolwiek indziej mając chwilę wolnego czasu mogę odpisać na mail (co pomoże mi w wypełnianiu zasady 2-2-2), mam dostęp do moich notatek, kalendarza (z którego łatwiej mi będzie korzystać kiedy mogę zapisać do niego coś na bieżąco). Zdjęć też nie lubię robić, a do okazyjnych taki "smart"fon się nadaje.
    Papierowy notesik kiedyś miałem, ale niemożność synchronizowania go z komputerem (który jest miejscem w którym mam wszystko co związane z cyfrową tożsamością) sprawiła, że zaczął obrastać kurzem.
    A jak padnie bateria - wciąż wiem jak trafić do znajomych i do domu, czy ulubionego baru. Nic wielkiego :) Nie muszę być wiecznie online. Ale dla mnie to po prostu wygodne.

    OdpowiedzUsuń
  11. Melcior: Nic dziwnego, że nie znalazłeś, bo w polskiej blogosferze wyczerpującej krytyki minimalizmu raczej nie ma, przynajmniej ja o niej nic nie wiem. Natomiast wysoki wynik w Googlu pod tym hasłem jest mimo wszystko dla mnie satysfakcjonujący :)

    Mogę polecić jeden artykuł przeciwko idei 100 rzeczy w minimalizmie: http://drupagliassotti.com/2010/02/21/why-i%E2%80%99m-wary-of-100-thing-minimalism/. Pozdrawiam :)

    Hubert: Ja akurat nie zgadzam się z ostatnią dwójką z zasady 2-2-2: to znaczy na emaile nie lubię bardzo szybko odpowiadać. Gdybym bowiem dyskutował z kilkoma osobami również stosującymi 2-2-2, to bym dość dużo czasu spędzał przy emailu :). Co innego oczywiście, gdybym prowadził biznes, w którym kanał emailowy byłby ważny.

    Oczywiście, posiadanie smartfona może być wygodne w wielu przypadkach. Ja akurat wychodzę lepiej na papierowym notesiku i długopisie, ale wiem, że nie wszystkim to pasuje. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja mam kilkuletni model, już z aparatem, przydaje się czasem strzelić fotkę: ogłoszeniu, notatkom, znienacka psu ;] pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  13. Praktycznie dokładnie taki sam artykuł planowałem napisać na blogu, a wiele o ile nie większość kwestii była już poruszonych i nie tylko przeze mnie, ale też przez czytelników bloga.

    Nie jesteś sam ze swoimi poglądami :)

    Wyręczyłeś mnie w 100% - pozostaje mi podlinkować i jak zwykle polecić czytelnikom :)

    OdpowiedzUsuń
  14. plusultra: mi też przydaje się aparat. Gdybym nie miał go osobno, to myślałbym o tym, by mieć go razem z telefonem. To połączenie ma jednak wadę, bo aparat pociąga za sobą kolorowy wyświetlacz, a wtedy bateria szybciej się rozładowuje. Pozdrawiam.

    RO: nie szkodzi, że wiele z tego już napisałem. Na pewno masz jakieś swoje własne specyficzne spojrzenie na ten temat i jakieś barwne historyjki z życia :) Chętnie przeczytam u Ciebie artykuł na ten sam temat.

    OdpowiedzUsuń
  15. wyznaję taką zasadę - poprawiając coś co jest już dobre można najczęściej to zepsuć - tu już nie trzeba żadnych moich komentarzy

    co najwyżej przypomnę twój wpis raz jeszcze i dopiszę parę swoich spostrzeżeń i pomysłów, jak przyjdzie natchnienie

    OdpowiedzUsuń
  16. a zasada 100 rzeczy to bez obrazy - trochę sekciarstwo ;->

    bo dlaczego nie 64, albo 128, albo 256?

    te liczby co podałem są ładniejsze, no nie? :-)>

    OdpowiedzUsuń
  17. Rozmawia dwoch informatykow;
    - Pozycz stowe.
    - Dobra. Aaaa, masz 128 do rownego rachunku.

    OdpowiedzUsuń
  18. Skąd wzięła się zasada 100 rzeczy? Pewien autor książki o minimalizmie chciał wymyślić tytuł, który mu zapewni jak największą sprzedaż, więc wybrał kontrowersyjny "100 things challenge". Dokładna wartość 100 była więc ze względów nieminimalistycznych: po to by więcej zarobić.

    OdpowiedzUsuń
  19. Niemniej jednak minimalizowanie liczby przedmiotów w wielu przypadkach może przynieść dużo dobrego.

    OdpowiedzUsuń
  20. wiem bo właśnie to robię, ale nie będzie mi jakiś pajac narzucał, że ma to być rzeczy 100, 102 albo 111

    sam sobie zdecyduję co mi potrzebne, a co nie

    OdpowiedzUsuń
  21. my tu nikomu nic nie narzucamy :-) o proszę nie używać słowa pajac bo jest pejoratywne :-)
    A ja mam Henryczku poza komórką z aparatem aparat oddzielny... i on już nie spełnia moich oczekiwań... ten w komórce służy do fotografowania innych celów :-)
    A tak już całkiem na marginesie - Rob wymyślił co oznacza skrót ADHD :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. no ja chciałem aby brzmiało pejo-jak-to-mówisz

    bo po pierwsze jeśli przyjęło się, że minimalista ma mieć mniej niż 100 rzeczy to jest negatywne i niezdrowe podejście

    i jak to ktoś narzuca innym - gadanie, że aby być rasowym minimalistą masz mieć mniej niż 100 rzeczy - to jest, bardzo delikatnie mówiąc, pajac :>

    poza tym sama ta liczba, jak już coś, jest nieminimalistyczna, z palca wyssana, i to chyba z palca u nogi,

    lepsze jest 64 albo 128 bo oparte na wielokrotności 2 :>

    no chyba bardziej minimalistyczne jak wielokrotność 10

    OdpowiedzUsuń
  23. A kto powiedział, że minimalista ma mieć mniej niż 100 przedmiotów? Ma mieć tyle, ile jest mu niezbędne.
    Ja jestem minimalistką a mam ponad 100 przedmiotów :-) szczerze mówić nie wiem ile bo nie liczyłam :-)i absolutnie nikomu nie narzucam, że ma mieć 100 bo minimalista to jest też ktoś, kto nie ma potrzeby nikomu niczego narzucać :-)
    a ile Ty masz rzeczy?
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie jestem minimalistą ale telefon mam prastary. Akurat jeśli chodzi o komórkę to używam jej tylko do dzwonienia i do budzenia (budzik). SMSów nie lubię. Mam tak stary telefon (jakiś model nokii), że po obudowie trudno poznać jaki miał kolor. Ostatnio wymieniłem wkładkę z klawiszami, bo trzeba się było domyślać co wcisnąć. Najchętniej w ogóle bym zrezygnował z komórki ale niestety nie mogę (taka praca). Telefonu stacjonarnego w domu nie mam.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja w zasadzie SMS-ów też nie lubię, czasem się jednak przydają :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Fajnie że mogę wyrazić tu uznania dla autora. Ja jednak chciałbym opisać telefon, który by mnie użekł jeśli by taki stworzyli. Wyświetlacz monochromatyczny tekstowy na zielono podświetlany, IP68,GSM450,GSM900/1800,UMTS800/2100,Wyjście na dodatkową antenę,obudowa pomiędzy stylami nokia 6310i a Benefon ESC i pomysł wysuwanego GPS z benefonu jest świetny,dzwonki monofoniczne,bardzo dobry nadajnik oraz mikrofon i głośnik,zero chińszczyzny,obudowa pokryta lekko gumą CMF oraz płytkami tytanowymi skręcany na wkręty. Dużo dużo innych elementów mógłbym wymieniać ale to takie typowe i napewno powinien przypominać telefon i być duży a nie mały jak ówczesne telefony mydelniczki.

    OdpowiedzUsuń
  27. Z wpisem o telewizji zgadzam się bardzo a co do telefonu to sam używam Samsunga galaxy S II i nigdy już nie będę używał czegoś innego poza smart fonem nie ma bata, nie wyobrażam sobie życia bez latarki, radia, Internetu, kamery i aparatu, notatnika, kalendarza, GPS-u w 1 urządzeniu, choć jest masa nieprzydatnych aplikacji takich jak, dalekomierz, detektor metali, miernik głośności, konsola do gier, telewizor i wiele innych, których w zasadzie nie używam.

    OdpowiedzUsuń
  28. O a najbardziej lubię czytać książki, blogi i słuchać eboków jadąc w autobusie zamiast zachowywać się jak inni ludzie prawie jak zoombie.

    OdpowiedzUsuń
  29. Do Cashflow88.
    No tak, ale jak daleko świeci ta latarka? Czy nie lepiej kupić pożądną latarke 1700 lumenów z pryzmatem żeby świeciła porządnie? Czy to nazywasz latarką czy przyświeceniem? Bo dla mnie jest to właśnie przyświecenie, ja takie przyświecenie posiadam w Solid B2710 i nie jest to telefon dotykowy, ale nie traktuję tego jako latarki.
    Radio, wiesz radio jest fajne i może być, praktycznie w każdym telefonie masz radio więc nie ma tu szczytów do zachwytu.
    Internet, miałem Omniei900 nie wiem jak tam do twojego Galaxy, ale jak dla mnie beznadziejny pomysł żeby coś szukać na telefonie posiadający WIFI UMTS wole zabrać ze sobą laptopa na którym mam duży monitor i wmiare duże przyciski, na smartfonie użytkowanie internetu jest niewygodne nie mówiąc o baterii, która jest bardzo ważnym czynnikiem przy zakupie telefonu.
    Kamera, znów to samo słaba jakość, filmy dużo zajmują, nie da się ich wielkości zmniejszyć nie powodując ich zniekształcenia w obrazie poza tym film powinien być w 16:9 dużo aparatów ma jeszcze 4:3 (beznadziejne). Lepiej zainwestować w kamerę.
    Kamera Foto tak samo beznadziejna jakość wporównaniu do cyfrówek compaktowych nie mówiąć o lustrzankach.
    GPS powinien pokazywać tylko pozycje powinien pozwolić na znalezienie telefonu jeśli ktoś ukradnie lub kogoś odszukać natomiast podejrzewam że używasz automapy lub czegoś podobnego i chce ci powiedzieć beznadziejny pomysł, chipset słabszy niż przy najtańszej zewnętrznej nawigacji, ja już to wszystko miałem i się tego pozbyłem, palce bolą od tego dotyku, mógłbym krytykować w nieskończoność niepraktyczność dzisiejszego świata tylko po co skoro mamy tu piękny blog.
    Najlepszym telefonem była Nokia 6310i, teraz kupiłem B2710 ale nie uważam że jest najlepszy po prostu ma dobry mikrofon przez którego rozmówca jest zachwycony rozmową głośniki osobne, i mase opcji znów bym mógł się rozpisać... :)
    Pozostałe wymienione dalekomierz, detektor metali, miernik głośności, konsola do gier, telewizor podejrzewam że ich działanie jest barzo słabe a niektóre aplikacje tj.detektor metali to ściema.

    Trzeba życie upraszczać trzymasz w ręku kamere wiesz że to kamera(dobra kamera), trzymasz telefon wiesz że masz z niego dzwonić a nie nawigacji szukasz, jedziesz samochodem włączasz nawigacje proste skuteczne praktyczne szczerze trzeba się przestawić, to chinczycy zapoczątkowali te malutkie wszystko mające rzeczy bo oni mają małe palce, jak ja widze taki telefonik i ktoś się szczyci że mały to ja się pytam czy to dobrze czy źle?
    Nie mówiąc nic o żadzy posiadania rzeczy, która wyzwala w nas cierpienie zazdrość, pytanie po co to wszystko przecież to nawet nie jest praktyczne.

    Jakość a nie ilość, rzeczy które sa przydatne, im mniej tym lepiej, ja chyba założe na blogu swoj profil bo widze ze tez podzielam zdanie autora.


    pozdrawiam Anonimowy

    OdpowiedzUsuń
  30. To ja też dorzucę coś od siebie. Kiedyś miałem prosty telefon, bo na skomplikowany mnie nie było stać. Kiedy się dorobiłem, kupiłem sobie dotykowego smartfona z Androidem. Efekt? Zamiast wydawać 5 zł miesięcznie na rozmowy z żoną (mam na myśli oczywiście kontakt poza domem ;-)), zacząłem wydawać 20-30 zł miesięcznie na pakiety internetowe. Na początku było to frajdą, że nie musze wlec ze sobą laptopa, tylko sobie coś tam czytam w telefonie, sprawdzam - rzekomo bardzo pilne! - listy w jedynej słusznej skrzynce pocztowej dostawcy Androida. Ale mi się znudziło. Gry? To samo. Wróciłem do starej komórki, której jedynym gadżetem jest słaba latarka (przydatna, kiedy się nie chce obudzić domowoników), do 5 zł miesięcznie, do czytania książek i noszenia komórki w kieszeni (na smartfona musiałem bardziej uważać). Mam gorzką satysfakcję, że wydałem sporo kasy, spróbowałem i wiem, co to jest smartfon. Dziękuję, postoję.

    OdpowiedzUsuń
  31. to ja się pochwalę, że komórki używam od 5 lat zaledwie, czyli mniej więcej od 30 roku życia. Obecnie mam 3 aparat - tu przegrywam z autorem bloga.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja jakiś czas temu wymieniłam sobie telefon na Smartfona HTC. I.... zamierzam go jak najszybciej sprzedać i wrócić do jednego ze starych modeli Nokia. Te telefony mają ZA DUŻO WSZYSTKIEGO i są szalenie niepraktyczne. Spróbujcie napisać SMSa nie patrząc na telefon przy ekranie dotykowym. Nie wspomnę o wybieraniu cyferek na jakiejkolwiek infolinii. I nie wspomnę o pierwszym rachunku na 300 PLN, bo telefon sobie coś zaktualizował z internetu. Nokio wróc :)

    OdpowiedzUsuń
  33. aniloraq2@gmail.com24 sierpnia 2012 11:12

    To fantastyczne! Wreszcie, pierwszy raz w życiu (sic!), spotkałam kogoś, kto ma taki sam jak ja pogląd na abonament. Od 12 lat mam telefon na kartę. Świadomie wybrałam prepaid, bo pomysł 12- lub 24-miesięcznego związania się z jakąś firmą umową jest dla mnie jak więzienie (to nie jest ideologia, na samą myśl fizycznie się duszę, więc kredytów w banku też z tego powodu nie zaciągam). Wielokrotnie byłam namawiana przez rodzinę/znajomych na przejście na abonament, ale wyjaśniałam im że "pula darmowych minut" nie jest gratis i tak naprawdę płacą za nie abonamentem, tylko tak nie myślą - właśnie z powodu nazwy "darmowe". Zawsze po przeliczeniu okazywało się, że moja oferta na kartę jest bardziej atrakcyjna niż czyjaś na abonament (z wyjątkiem taryf firmowych, ale nie każdy ma firmę). Mojej niechęci do abonamentu nie postrzegałam nigdy w kategoriach minimalizmu, tylko wolności. Jak chcę, to doładowuję i dzwonię, jak przez pół roku nie zechcę - to nie doładowuję i nikt mnie za to nie ściga. To jest mój wybór uwolnienia od ciężaru do dźwigania - rachunku, który "muszę" opłacić. Nic nie muszę :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie zgadzam się z tym artykułem. Dla mnie minimalizm oznacza również możliwie daleko posuniętą rezygnację z papieru i popieranie urządzeń wielofunkcyjnych. Nigdy w życiu nie przyzwyczaiłem się do używania papierowego terminarza i notatnika, a zacząłem dopiero w swoim pierwszym smartfonie (podobnie nigdy wcześniej nie nosiłem przy sobie aparatu fotograficznego przez niewygodę i obawę kradzieży). Smartfon jest moim podręcznym "centrum dowodzenia" i nie wyobrażam sobie używania komórki, która służy jedynie do dzwonienia, pisania SMSów i nastawiania budzika.

    OdpowiedzUsuń
  35. Zgadza się, że minimalizm i wielofunkcyjność idą w parze. Kiedyś ta wielofunkcyjność w telefonach była słaba. Na przykład wbudowane aparaty były niezbyt dobre. Teraz to się zmienia. Dla wielu osób (nie wszystkich – to zależy od stylu życia) Smartphone jest bliższy prostocie niż kilka osobnych urządzeń i przedmiotów.

    Dla mnie największą wadą Smartphonów jest mała klawiatura i mały ekran. Możliwe, to się kiedyś zmieni, jeśli da się „rozciągnąć” klawiaturę i ekran.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkości ekranów w tym momencie jest do wyboru do koloru, co do klawiatury i jej obsługi uważam ją za znacznie wygodniejszą niz klawiatura fizyczna, szczegolnie w połaczeniu z programem "swype"

      Usuń
    2. Naprawdę? Piszesz szybciej z programem "swype" niż na klawiaturze fizycznej? A czy na klawiaturze fizycznej używasz wszystkich dziesięciu palców i piszesz bezwzrokowo?

      A co do ekranów, to ja wolę duży ekran, np. 15 calowy, na którym można objąć wzrokiem znacznie więcej.

      Usuń
    3. Nie wyobrażam sobie na ten moment używania klawiatury ekranowej bez swype-a. Program jest świetny jeśli sie go opanuje (około tygodnia myśle to trwa). Rozmowa jest na temat telefonów (na nich raczej trudno pisać wszystkimi palcami hehe ;). Stwierdzam tylko ze szybciej się piszę na klawiaturze ekranowej plus swype niz na klawiaturze fizycznej w telefonach.

      Usuń
  36. Do niedawna korzystałem jeszcze z nokii 3310, ale kupno smartphona (dobrego) uważam za jedna z najlepszych inwestycji. Nie zgadzam sie również ze stwierdzeniem "Jeśli chodzi o różne dodatkowe funkcje, aplikacje i internet, to wolę zdecydowanie korzystać z komputera, bo tak jest szybciej i wygodniej." Tak nie jest ani szybciej ani wygodniej. Domowego komputera nie właczam praktycznie juz w ogóle ponieważ na smartphonie swobodnie moge korzystac z komunikatorów takich jak gg czy skype, obsługiwac 3 skrzynki mailowe, w pełni obsługiwać moje dwa konta bankowe słuchać radia internetowego (zwykłego w sumie tez) po no nocach, sledzic wpisy na twitterze i wiele innych, a to wszystko nie wchodząc nawet na strony internetowe. Porównanie smartphona z telefonem jest błedne już na wstepie, ponieważ znacznie blizej mu do komputera niż zwykłej komorki. Dodam że również korzystam z pre-paid, internet kosztuje mnie 9 złotych na miesiac a rachunki za prąd w domu spadły ponieważ komputer właczany jest tylko sporadycznie. Na zakończenie dodam tylko ze blog bardzo mi sie podoba jednak w tym artykule zabrakło autorowi obcowania ze sprzętem o którym pisze.

    OdpowiedzUsuń
  37. Dałeś mi do myślenia wieloma argumentami. Np. ceną internetu, rachunkami za prąd oraz Twoim pozytywnym odczuciem z używania emaili, itp. Dla mnie kluczowe będzie tempo pisania na klawiaturze. Jeśli programem swype uda mi się uzyskać wynik 6 znaków na sekundę (uwzględniając polskie znaki, przecinki, kropki), to będę musiał się jeszcze raz zastanowić nad tematem. Nie do końca wierzę w ten wynik, ale wypada mi to sprawdzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiekszość ludzi nie zdaje sobie sprawy z możliwosci smartphonów które posiadają i nie widzą ich wyższości nad zwykłym telefonem. Aby móc w pełni korzystać z tego urządzenia trzeba posiadać również sporą wiedze. To co napisałem w moim komentarzu powyzej to tylko najbardziej standartowe mozliwosci tych urzadzeń. Ja dzieki mojemu smartphonowi mogę np. zdalnie obsługiwać mój komputer domowy, a zatem jestem w stanie kontrolować każde urządzenie do niego podłączone. Sprawdza sie to swietnie np. gdy potrzebny jest mi jakiś plik z twardego dysku a jestem gdzies daleko od mojego PC. Smartphona uzywam równiez jako pilota podczas słuchania muzyki czy ogladania filmów na komputerze. Sprawdza sie tez świetnie jako nawigacja. Funkcje geolokalicacyjne pozwalają mi określić połozenie moich przyjaciół (jeśli mi na to zezwolą) co może byc bardzo przydatne w sytuacjach kryzysowych. Jako osoba bardzo czynna fizycznie korzystam również z programów takich jak (endomondo) które umozliwiają mi śledzenie postępów w wynikach. Dzięki stronie "Bibliobird"(do nauki angielskiego) oraz skonfigurowanemu pod nią programowi "Anki-droid" automatycznie tworzy mi się baza danych (fiszek) do nauki angielskiego, których mogę się uczyć wprost z mojego smartphona. Zdarza mi się również czytać książki na moim urzadzeniu.
      Zastosowań smartphona jest bardzo duzo, w zasadzie największym ograniczeniem w jego użyciu jest nasza wiedza oraz fantazja. Na koniec dodam tylko ze ciagle posiadam moja stara dobra nokie 3310 i nigdy nie zamierzam się jej pozbyć:)

      Usuń
    2. Pisząc "mogę np. zdalnie obsługiwać mój komputer domowy" mam tu na myśli dowolne miejsce na swiecie z dostepem do sieci 3G lub WIFI a nie drugi pokój:)

      Usuń
  38. Na stronie http://en.wikipedia.org/wiki/Words_per_minute jest napisane, że można pisać nawet 50-120 słów na minutę na zwykłej klawiaturze, podczas gdy twórca Swype osiąga 55 słów na minutę na Swypie (http://en.wikipedia.org/wiki/Swype). Zatem wydaje się, że na zwykłej klawiaturze można pisać szybciej ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne ale to zapewne dane rekordzistów swiata:). Zwykły człowiek jest w stanie pisać równie szybko na klawiaturze ekranowej ze swypem jak na klawiaturze fizycznej.
      Nie jestem smsowym maniakiem, tylko przeciętnym zjadaczem chleba(jak większość z nas na tym blogu) ale wierzę że jednostki z dobrze wyćwiczonymi palcami mogą cuda działać na klawiaturach fizycznych:) Uważam jednak że swype jest swietny (pod warunkiem że jest zainstalowany na szybkim smartphonie) a dzięki niemu telefon moze byc znacznie mniejszy w porównaniu z telefonami z klawiaturami fizycznymi (rozsuwanymi). Ponadto klawiatury ekranowe nie ulegają uszkodzeniom:)

      Usuń
  39. Przez siedem lat miałam nokię 6310i, zresztą odziedziczoną po kimś. Gdyby nie padła, miałabym ją do dziś. Jedyne czego mi w niej brakowało to radio i odtwarzacz mp3. Mam nadzieję że mój obecny szajsung pociągnie chociaż ze trzy lata. W każdym razie zamierzam go używac póki nie zdechnie.
    Też używam karty prepaid.
    Pozdrawiam
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  40. Jestem ciekawy jaki jest pogląd autora na posiadanie internetu? Czy za każdym postem kryje się wycieczka rowerem z dzieckiem w nosidełku do darmowego hotspotu? Nie rozumiem jak można krytykować posiadanie samochodu - to że posiadanie auta jest drogie to nie wina samego posiadania ale podatków i opłat, nie rozumiem o co chodzi z tą kawą, herbata też pozbawia organizm magnezu - może tez napisać o tym "wykład". Proszę znaleźć chociaż jedną rzecz o której można powiedzieć że nie szkodzi - nawet woda jest szkodliwa do chlorowana i z kamieniem.

    OdpowiedzUsuń
  41. Mam internet :) Niewykluczone, że wszystko w pewnym sensie może szkodzić. W nadmiarze :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Niektórzy narzekają na stare telefony, że boli po nich głowa.

    OdpowiedzUsuń
  43. Najnowszy smartfon rozmawia ze starą "cegłą" - "Mam super funkcje: wi-fi, internet, dzwonki polifoniczne, bluetooth..." wymienia tak i wymienia. Potem pyta "cegły": "A ty co masz fajnego?". "Cegła" na to: "Nie widziałem ładowarki od ponad tygodnia" :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Witam :).

    Mam takie pytanie właśnie odnośnie telefonu - a co ze słuchaniem muzyki poza domem? Teraz bardzo przyzwyczaiłam się do tego, że w każdej chwili mogę posłuchać ulubionego kawałka (oczywiście o ile mam ze sobą słuchawki). Czy lepiej jest całkowicie przerzucić się na muzykę z komputera czy istnieje jakiś inny, bardziej minimalistyczny sposób?

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  45. Według mnie jedne z pierwszych telefonów, jakie weszły na rynek polski były najsolidniejsze. Mówię o ówczesnych nokiach i sony-ercssonach. Potem tylko się męczyłam. Żaden z późniejszych telefonów nie przetrwał 1,5 roku. Może mam pecha, ale czym nowszy sprzęt, tym szybciej ulegał awarii. Szczerze mówiąc, tak jest ze wszystkim. Teraz każdy sprzęt elektroniczny jest ustawiony na ileś roboczogodzin, potem pada. Cena za serwis częstokroć przekracza wartość sprzętu, więc wyrzuca się go i kupuje następny ... i od nowa .... Przecież jakby każdy sprzęt wytrzymywał 20 lat, ja te naszych babć i dziadków, to gospodarka by padła, a panowie prezesi nie mogliby pławić się w luksusach.
    Co chwila słyszę o różnych aferach, np. w Apple'u nie da się wymienić baterii, trzeba kupić nowy egzemplarz.

    Przeraża mnie to. Korporacje, wyzysk, obłuda.

    Ostatnio chciałam kupić telefon starszej generacji, żeby po prostu działał. Rozmowa, sms, budzik, mp3. Tyle oczekuje od telefonu. Jedyne co w tej chwili jest na rynku to egzemplarze "odnowione" ściągane z Chin lub Wietnamu. Kupiłam niby orygniał, niby nie "odnawiany". Już trzyma się kilka miesięcy.

    Zobaczymy...

    OdpowiedzUsuń
  46. Przeciw smartfonom jest niestety tylko niska żywotność

    Co z GPS na androidzie ? Jeśli mam kupić osobno plus mapy to jaki to minimalizm ?

    Co radiem internetowym przydatnym podczas minimalistycznej podróży pociągiem podmiejskim ? Zwykłe radio nie daje wyboru (RMF vs S vs Z vs Maryja to NIE jest wybór)

    plus inne funkcje opisane przez anonimowego. może przydają się rzadko jak latarka ale jeśli już to są przydatne.

    OdpowiedzUsuń