Wiosłem i longboardem do pracy





Mój eksperyment z dojazdami do pracy z wiosłem na longboardzie uważam za udany. Jest to trening całego ciała, w tym górnych partii mięśniowych: pleców, ramion, brzucha i klatki piersiowej. Pracują nawet skośne mięśnie brzucha, które najtrudniej wyćwiczyć. To wspaniałe uzupełnienie roweru. A przy tym świetna zabawa, jakbyśmy pływali po mieście. Jest to też dobre ćwiczenie na bóle kręgosłupa. Po prostu siłownia na kółkach. To prawdziwe paleo-dojazdy: na powietrzu, na słońcu i za pomocą siły własnych mięśni. Aż kusi, by sparafrazować słynną reklamę: "trenerzy mnie nienawidzą za ten prosty trik" - czyli za tę deskę, która w wielu przypadkach zastępuje siłownię.

Jak to się w zasadzie nazywa? Po angielsku jest to "land paddling", a po polsku ... no cóż: zdaje się, że jeszcze nie ma na to określenia. Może być wiosłowanie po lądzie.

Szybkość


Endomondo pokazuje mi średnią prędkość 13 km/h. Trochę wolniej niż na rowerze, ale ciągle szybko.

Reakcje ludzi


Ludzie nie są jeszcze przyzwyczajeni i patrzą na mnie ze zdziwieniem. Raczej jest to przyjazne, np. usłyszałem już "ahoj!", "o! to pływać też się da!" lub "hahaha! patrz - on łapie fale!". Bardzo entuzjastycznie reagują na to dzieci: "woooow, proszę Pana, co to jest?", "mogę się przejechać?". Pewna pani zapytała mnie: "po co się pan tak męczy?". Z negatywnych reakcji to zdarzyło mi się też "ludziom to się w głowach pop*#%@^*".

Przewóz w aucie


Deska mieści się w aucie, więc można pokusić się o dojazdy łączone: część trasy autem (np. do Park and Ride), w potem na longboardzie.

Przewóz w komunikacji miejskiej


Deskę możemy trzymać pionowo, pomiędzy nami a wiosłem. Wtedy nie zajmujemy dużo miejsca. Przy dużych tłokach może to jednak stanowić problem. Jeśli chcemy prowadzić longboard, to można go trzymać pionowo, jak walizkę na kółkach.

Dla mnie optymalna długość trasy to kilka kilometrów. Gdy trasa jest dłuższa, to możemy część trasy przejechać komunikacją miejską lub autem, a część na desce.

Jak jechać


Wiosłując, warto zmieniać strony dla harmonijnego rozwoju ciała. Można też zmieniać ułożenie nóg: raz jedna noga z przodu, raz druga. Wysokość wiosła można regulować. Dobrze jest, gdy jego góra sięga na wysokość twarzy, licząc od ziemi gdy stoimi na longboardzie. Wiosłem dobrze się utrzymuje tempo, ale najlepiej rozpędzać się nogą. Szczególnie pod górkę. Ciężar ciała powinien być równo rozłożony na dwie nogi, żeby nie obciążać kolan.

Wady


Po miesiącu koła mają ślady zużycia. Zapewne kiedyś będę je musiał wymienić. Na kostce bauma i chodnikach jeździ się dobrze, ale po bruku już nie. Na deszczu wiosło się trochę ślizga, a deska mocno brudzi, więc raczej jeżdzę przy dobrej pogodzie. Niektórych może niepokoić nadmierne zainteresowanie przechodniów, ale to się kiedyś zmieni. Pierwsi biegaczy i pierwsi rowerzyści też wzbudzali zdziwienie - podobnie jest z tym wiosłem i longboardem. Oczywiście, gdy jedziemy do pracy, to trzeba na miejscu wziąć prysznic.

Można łatwo mijać pieszych, ale w dużym tłumie oczywiście nie będzie się dobrze jechało.

Bezpieczeństwo


Przed jazdą lepiej zdjąć obrączkę, bo może wyskoczyć pod nią potężny bąbel.

Podczas pierwszych prób deska mi kilka razy uciekła: do przodu, do tyłu i nawet trochę na bok. I to dosyć szybko. To ważna informacja: a co, gdy deska wjedzie na ulicę, gdzie będą jechały samochody? Dwa razy zdarzyło mi się uderzyć wiosłem w koło. W efekcie zaliczyłem glebę na betonie, a longboard mi odjechał. Dlatego najlepiej jeździć na chodnikach oddzielonych od ulic trawą i bardzo uważać przy zbliżaniu się lub oddalaniu od ulic. Do tego warto mieć kask. Można rozważyć też ochraniacze na łokcie i kolana.

Ogólnie jednak uważam longboard za dosyć bezpieczny. Pod warunkiem, że jesteśmy ostrożni i zachowujemy zdrowy rozsądek. Nauka jazdy zaś jest łatwa.

Przy mijaniu pieszych dobrze jest zachować sensowną odległość. Warto też być świadomym, czy z tyłu nie jedzie jakiś rowerzysta - chodzi o to, by przypadkiem nie zaczepić go wiosłem. Szczególnie, gdy się zachwiejemy - wtedy naszym odruchem może być wychylenie ręki z wiosłem dla złapania równowagi.

Bardzo niebezpieczna jest jazda z górki, nawet gdy jest nieduże pochylenie. Dam tu trzy wykrzykniki (!!!). Longboard szybko się rozpędza, a nie ma hamulców jak w rowerze. Hamować możemy stawiając nogę na ziemi - ale to tylko przy niezbyt dużej prędkości. Są dwa warianty takiego hamowania: pulsacyjne (kilka razy odbić się nogą) lub stałe (dotykać delikatnie nogą ziemi). Można też hamować awaryjnie, np. wjeżdżając na trawę - ale ta nie zawsze jest obok. Nauka skutecznego hamowania zajmuje co najmniej kilka dni - więc na początku najlepiej jeździć wolno. Można rozważyć hamowanie przez wbicie wiosła przed longboard i zeskakiwanie z niego - ale to nie jest ani łatwe ani bezpieczne i ja tak nie robię.

Z innych kwestii, to kolega sobie żartował, że w razie czego takim wiosłem można się nawet bronić :).

Jak kupić?


W Polsce nie widziałem longboardów z tak dużymi kołami jak w moim, by wygodnie jeździć po nierównych chodnikach. Cały sprzęt (Onda Board) kupiłem tutaj:


Kod rabatowy z 10% zniżką to POLEN. Uwaga: to jest reklama, od której mogę dostać wynagrodzenie; 10% od ewentualnego zysku przeznaczę na cele charytatywne.

Gdy kupowałem, to zaoferowali mi zwrot pieniędzy w razie niezadowolenia. Nie dziwię się, produkt jest naprawdę dobry.