Wczesne wstawanie

Uważam, że dobrze jest spać w porze od 20:30-22:00 do 4:30-6:00.

Taki rytm dnia pozwala w pełni wykorzystywać zdrowsze od sztucznego światło słoneczne. Po co być aktywnym, gdy jest ciemno i spać gdy jest jasno?

Wczesne wstawanie może poprawić jakość snu. Większość ludzi nie ma całkowicie wyciemnionych sypialni, więc gdy robi się jasno na zewnątrz, organizm zaczyna się wybudzać, bo zmniejsza się ilość hormonu odpowiedzialnego za sen (melatoniny).

Gdy wstajemy na długo przed wyjściem to nie potrzebujemy suszarki po myciu włosów, bo wyschną same.

Stres i trud pracy u niektórych ludzi może zabrać większość energii, tak że po powrocie do domu nie będzie już na nic siły, np. na czytanie. Wczesne wstawanie pozwala zrobić wiele dla siebie przed wyjściem, gdy nie jesteśmy jeszcze zmęczeni. Nic dziwnego, że godzina poświęcona rano na samodoskonalenie się bywa nazywana "złotą godziną rozwojową".

Nie wstając na ostatnią chwilę unikniemy porannego pośpiechu, który jest źródłem napięcia i może zabierać nam energię życiową.

Kto budzi się według słońca zwykle nie musi wstawać godzinę wcześniej lub później przy zmianach czasu.

Mamy też więcej czasu na gimnastykę (uwaga: od razu po wstaniu się nie poleca, lepiej poczekać kilkanaście minut). Poprawia ona zwykle samopoczucie i koncentrację na resztę dnia.

Ten, kto może sobie ustalać godziny pracy, może wyjechać bardzo wcześnie, gdy ulice nie są zakorkowane. Skorzystają na tym kierowcy, rowerzyści i piesi, ze względu na czas dojazdu, małą ilość spalin i hałasu. W upalne dni wczesna pora jest chłodna, więc można przyspieszyć tempo marszu lub jazdy rowerem, bo mniejsza jest szansa że się spocimy.

Rano mniej hałasują sąsiedzi i samochody. To sprawia, że można się łatwiej cieszyć porankiem.

Oglądanie wschodzącego słońca, zmieniających się kolorów i światła o poranku, przemiany nocy w dzień może być niesamowitym przeżyciem. Wcześnie rano jest wspaniała atmosfera na zewnątrz i cudowne powietrze. Aż się serce raduje.

Wcześnie rano śpiewa więcej ptaków i nie zagłusza ich uliczny hałas. Miło jest ich posłuchać.

Nasz rachunek za prąd będzie trochę niższy.

Mniej będziemy zawracać sobie głowę tym, że znowu trzeba kupić żarówki.

Jak przestawić się na taki rytm dnia? Są dwa podejścia: zacząć od razu od  np. 5:00, przemęczyć się dwa, trzy tygodnie, a potem już będzie dobrze. W drugim podejściu regularnie wstajemy coraz wcześniej, np. cofając się o 15 minut dziennie. Jest to dłuższa, ale łagodniejsza droga (zmiana z np. 8:00 na 5:00 i przyzwyczajenie się może zająć około miesiąca). Następnie trzeba już wstawać o tej samej porze, również w sobotę i niedzielę. W weekendy nie musimy być idealnie wyspani, więc wtedy warto wstawać wcześniej niż dotychczas.

Najlepiej budzić się bez budzika, żeby nie wybudzać się z głębokiego snu. Jak to zrobić? Przed zaśnięciem mocno sobie postanowić, o której godzinie wstaniemy. Uwaga: to nie u każdego działa.

Korzystając z budzika, najlepiej ustawiać go daleko od łóżka, by zmusiło nas to do wstania. Absolutnie nie można położyć się z powrotem, nawet na chwilę, bo prawdopodobnie znowu zaśniemy.

Wieczorem nie powinno się pić kawy, herbaty i alkoholu. Przed zaśnięciem lepiej unikać jedzenia, kłótni, intensywnego treningu i silnych bodźców z filmów i internetu. Drzemki po 15:00 mogą utrudniać zasypianie wieczorne.

Powiedzenie "Kto rano wstaje, temu pan Bóg daje" nie wzięło się znikąd. Warto spróbować.

17 komentarzy:

  1. Ja słyszałem natomiast inne powiedzonko :->

    "Kto wcześnie z łóżka się zbiera - ten wcześniej umiera."

    OdpowiedzUsuń
  2. A kto je wymyślił? Producenci żarówek? ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Stosuję metodę pośrednią - do tej pory wstawałem o godzinie 5:55, kilka tygodni temu postanowiłem wstawać o 4:55. Proces rozłożyłem w czasie. Co tydzień wstaje o 5 minut wcześniej. Aktualnie budzik ustawiony na 5:15. Nie ma problemu z przestawieniem się

    OdpowiedzUsuń
  4. To rozpowszechniona przez jakiegoś pisarza (bodajże był to Terry Pratchett) unowocześniona i żartobliwa wersja starszego ludowego powiedzonka "On długo śpi - będzie dłużej żył" powtarzanego choćby przez moją rodzinę na Pomorzu Gdańskim.

    A tak poważnie - wstawanie rano to dla mnie katorga i jestem w stanie zrobić wszystko, aby nie musieć wstawać wcześnie. Jestem człowiek nocy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przemek, o 4.55 to czasem ja dopiero idę spać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przemek: rozłożenie w czasie powoduje najmniej niedogodności: nie cierpi na tym specjalnie koncentrancja, itp. Być może więc jest to najlepsze rozwiązanie.

    R-O: Ja też kiedyś kładłem się spać póżno w nocy. Przestawiłem się i jestem zadowolony.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wczesne wstawanie nie oznacza krotszego snu. Mozna sie wczesniej polozyc. Spac nalezy tyle ile sie chce - jednemu 6 a drugiemu np. 10h.

    OdpowiedzUsuń
  8. Odłożenie budzika daleko poza zasięg rąk to chyba najważniejsze posunięcie. Często już samo to wystarczy do wcześniejszego wstawania, bo unika się syndromu "jeszcze pięć minutek", który opóźnia wstanie o pół godziny lub więcej.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zależy, ja generalnie w godzinach 3-6 mam największe pokłady kreatywności, przy czym jeżeli nie kładę się spać, a nie wstaję ;p Zresztą ogólnie popytaj ludzi którzy coś twórczego robią, wielu powie Ci że późno w nocy najlepiej im się pracuje : )

    OdpowiedzUsuń
  10. iss: tak, jest to najważniejsze na początku. "Pięć minutek" czasem może się zmienić w 2 godziny. Idealnie jednak jest wstawać bez budzika, ale nie jest to takie proste.

    michał: to się zgadzam, że wielu ludziom pracuje się w nocy najlepiej. Ciekawe czy jednak nie ma to związku z tym, że w późnych godzinach nocnych jest spokój na ulicach, sąsiedzi nie hałasują, a inni domownicy śpią :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Odłożenie budzika daleko od łóżka u mnie nie zadziała. Przy okazji obudzę nie tylko siebie, ale jeszcze męża i dziecko (jak już się narodzi). Poza tym niezdrowo tak od razu zrywać się na równe nogi i pędzić do budzika. Chyba by mi się w głowie zakręciło... Mam budzik przy łóżku i już po pierwszym sygnale go wyłączam. Potem powoli wstaję. Z drzemki korzystam rzadko. Działa. Wstaję codziennie o 5:00.

    OdpowiedzUsuń
  12. Są budziki, które dzwonią z przerwami minutowymi. Zatem jak zadzwoni pierwszy raz, to można spokojnie pójść go wyłączyć, tak by się w głowie nie zakręciło. Wstać zaś trzeba, bo przecież zadzwoni drugi raz, trzeci, itp. Najlepiej, by pierwsze sygnały budzika były krótkie, żeby była większa szansa na niebudzenie innych. Najlepiej oczywiście wstawać bez budzika, choć nie każdy tak potrafi.

    Gratuluję wstawania o 5:00 :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale wczesne wstawanie m na celu oszczędzanie światła? Ludzie, trochę racjonalności:0 Przecież w Polsce zimą o 4:30 jest czarna noc do 7;30 bez światła się nie pociągnie.
    Sprawa jest prosta, spać od 20 do 7:30, a resztę dnia poświęcać na życie:)

    OdpowiedzUsuń
  14. owszem da się zaprogramować się na pobudkę o danej godzinie, działa z dokładnością ok. 15 minut. tylko trzeba zasnąć odpowiednio wcześnie... z tym natomiast mam problem, bo bardzo lubię siedzieć wieczorami i czytać (w sumie nocami), no i stres; jest tyle problemów, które nie pozwalają zasnąć od razu :\ a gdy czeka mnie coś ważnego to i tak budzę się wcześniej i nie mogę usnąć. budzików nie używam, to okropność. chyba wolę już ten stresik że za mało czasu, a pracę zaczynam w sumie późno. fajny blog :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo ciekawy blog, podejmujący życiowe zagadnienia z którymi często przychodzi nam się zmierzyć.
    Gratuluje pomysłu:-)

    OdpowiedzUsuń