Bez słodyczy jest wspaniale




Czy ktoś, kto je słodycze, nagradza się dając sobie słodką chwilę? Według mnie jest inaczej - karze się, dając sobie wiele nieprzyjemności.

Życie bez słodyczy jest według mnie lepsze. Taki wniosek wyciągnąłem po kilku miesiącach niejedzenia ich.

Co się dzieje, gdy jemy słodycze? Dostajemy trochę doznań zmysłowych. Potem kilkanaście minut podniesionej energii i polepszonego nastroju od zwiększonego nagle poziomu cukru we krwi. I koniec tego dobrego. A teraz długa lista wad.

Potem przez kilkanaście godzin albo i więcej płacimy za naszą przyjemność, która była na kredyt z lichwiarskimi odsetkami. Pół-żartem, pół-serio: diabeł, jako inwestor długoterminowy, cieszy się: dał nam na początek miłe doznania, by potem spowodować wiele złego.

Po kilkunastu minutach nastrój i poziom energii zaczyna się obniżać, bo ilość cukru we krwi szybko spada, nawet poniżej tego, co było na początku. Fundujemy więc sobie wahania nastroju, niestabilność emocjonalną, rozleniwienie umysłowe i fizyczne.

W tej drugiej fazie dodatkowo kusi nas, by sięgnąć po kolejną porcję słodyczy. Między innymi przez to pojawia się większa skłonność do tycia, a z tego wynika często większe niezadowolenie z własnego ciała. Tym bardziej, że słodycze mogą jeszcze pogorszyć wygląd skóry i nasz zapach.

Może też pojawić się cała paleta innych obciążających psychicznie negatywnych emocji, które zmniejszają radość życia. Poczucie winy, że „znowu przytyję”, „już i tak ważę za dużo”. Niezadowolenie z siebie, że znów nie wykazało się silnej woli.

Do tego jakiś czas po zjedzeniu zostaje nieprzyjemne uczucie w ustach.

Za słodycze płacimy pieniądze, mimo że zwykle nie wnoszą one do organizmu tego, czego on potrzebuje. Zatem wydane pieniądze nie przynoszą z powrotem korzyści.

Poprzez to, że już długo nie jem słodyczy, zyskałem większe uporządkowanie wewnętrzne. Nie kusi mnie co chwilę, by po nie sięgnąć, nie targają mną te zachcianki, ani walki wewnętrzne typu:

Wewnętrzna pokusa: „zjedz batonika, jest w szafie”
Sumienie: „nie powinienem”
Wewnętrzna pokusa: „no zjedz batonika”
Sumienie: „już dziś jadłem coś słodkiego”
Wewnętrzna pokusa: „no zjedz, od jutra przestaniesz”
Sumienie: „nie chcę”
Wewnętrzna pokusa: „zjedz batonika, czyż nie jest dziś piątek?”
Ja: „no racja, piątek, zjem”.

Pozbyłem się tego! A przecież tego typu wewnętrzne rozdarcie jest uciążliwe psychicznie. Bez niego jestem spokojniejszy, wprowadziłem większy porządek w sferze jedzenia i bardziej panuję nad sobą.

Dostałem jeszcze kolejną nagrodę – moje kubki smakowe stały się mniej wybredne i bardziej smakują mi inne potrawy! Ogólnie dążenie do silnych przyjemności ma w sobie coś niebezpiecznego, bo burzy pewną harmonię i zadowolenie ze zwyczajnych rzeczy.

Odsuwam też dalej ryzyko nowotworów, cukrzycy, próchnicy i alergii.

Chronię organizm przed wieloma niebezpiecznymi substancjami dodawanymi często do słodyczy: na przykład już oficjalnie zakazanymi w niektórych krajach tłuszczami trans, które niszczą wiele narządów ciała (w tym mózg) i przyczyniają się do powstawania różnych chorób, m. in. wieńcowych.

Wiem też, że mniej przyczyniam się do zanieczyszczania środowiska produkcją słodyczy (bo zmniejszam na nie popyt) czy do zaśmiecania ziemi kolorowymi opakowaniami.

Nie jem zatem batoników, ciastek i cukierków. Nie używam w ogóle cukru. Nie piję soków w kartonach (wiele ma dodatkowe cukry) ani żadnych kolorowych napojów. Nie jem wszelkich dosładzanych produktów (wiele rodzajów płatków śniadaniowych i jogurtów). Postanowiłem pozwalać sobie w ramach wyjątku kilka razy w ROKU zjeść zrobione domowo ciasta.

Niektóre wady słodyczy mają też produkty podwyższające bardzo poziom cukru we krwi (mające tzw. wysoki indeks glikemiczny), takie jak: białe pieczywo, produkty z białej mąki czy białego ryżu.

Czy do słodyczy zalicza się gorzka czekolada o zawartości kakao powyżej 80%? Wiele źródeł wskazuje na jej zalety zdrowotne. Prawdziwa gorzka czekolada zawiera głównie kakao i masło kakaowe, nie powinna mieć tłuszczów roślinnych. [Dopisek po latach: unikam raczej gorzkiej czekolady, bo często ma dodany cukier. To może brzmieć szokująco, ale przeszedłem na samo kakao, wymieszane w bardzo małej ilości wody.].

Gdyby ktoś rozważał również odstawienie słodyczy, to mogę podpowiedzieć, że przez kilka pierwszych dni jest najgorzej, potem organizm się przyzwyczaja. Ważne jest, by jeść rano przed wyjściem porządne śniadania, by potem z głodu nie kusiło, by kupić drożdżówkę na mieście i batonika.

Ważna jest też regularna aktywność fizyczna i ogólnie zdrowa dieta, zawierająca dużo nieprzetworzonej żywności, w tym warzyw, ziaren, kasz, roślin strączkowych, owoców i orzechów.

[Dopisek po latach: co prawda niektórym bez słodyczy będzie lepiej, ale wydaje mi się, że dla niektórych ludzi jedzenie słodyczy od czasu do czasu, np. raz w tygodniu jest OK. Zwłaszcza, jeśli ktoś jest ogólnie zdrowy, szczupły, a po takim okazjonalnym jedzeniu nie ma ciągoty do jedzenia więcej. Mi jednak takie cotygodniowe jedzenie słodyczy raczej nie służy.].






Linki (po angielsku):
http://en.wikipedia.org/wiki/Trans_fat
http://en.wikipedia.org/wiki/Glycemic_index

30 komentarzy:

  1. najgorzej w rodzinie na wizytach, przez nie zżeranie ciast i różnych wystawionych specjałów ludzie się obrażają

    zawsze jakiś problem, bo ty jesteś inny

    też nie jem cukru prawie w ogóle, czekolada gorzka/batoniki z dużą ilością orzechów albo zbóż awaryjnie, czasem setka słodkiej korzennej gorzałki, balsam albo żołądkowa, itp.

    nie musiałem się zmuszać do odstawienia cukru, po prostu pewnego dnia przestałem, nigdy nie miałem specjalnych ciągot

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, czasem ludzie potrafią się obrażać, gdy czegoś u nich nie zjemy. Najbardziej napięta sytuacja robi się, gdy ktoś sam przygotował ciasto i nim częstuje, a ty nie chcesz.

    Kiedyś miałem sytuację, gdy ktoś mi powiedział: "proszę, weź te ciasteczka, moja mama szykowała je specjalnie dla was, smacznego (z uśmiechem)". I co tu zrobić, gdy się postanowiło nie jeść słodyczy?

    OdpowiedzUsuń
  3. motywujący wpis, kiedyś odstawiłam już na parę miesięcy
    obecnie staram się ograniczyć jedzenie słodyczy tylko na czas zawodów - tu niestety bez mocniejszego kopa energii czasem się nie da :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawody sportowe to co innego, tam faktycznie potrzeba wielu cukrów prostych. Zwłaszcza w maratonach MTB, w których startujesz.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, potwierdzam. Jestem sybarytą. Uwielbiałem ucztować. Dnia każdego coś słodkiego! I do tego - alkoholowego! :)
    Teraz jestem na diecie Dąbrowskiej od tygodnia. Kubki smakowe w ogóle nie potrzebują cukru. Wszystko rozgrywa się w głowie. To wyobrażenie pizzy z piwem, albo ptysia! Zadecyduje powrót między ludzi. I pytanie: czy wtedy płaty czołowe (długoterminowa satysfakcja) wygrają z układem limbicznym (chwilowa przyjemność)!? Karmienie siebie, czy candida albicans!?
    Sybaryta na Rozdrożu (gdzie skądinąd też jest fajna knajpka!)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nauczyłem się negatywnie kojarzyć widok pizzy albo ptysi. Przypominają mi się wtedy na przykład wszystkie artykuły na temat niezdrowego żywienia lub złe odczucia jakiś czas po zjedzeniu takich przekąsek. Ochota na takie rzeczy została też znacznie zmniejszona, gdy postanowiłem sobie nie jadać takich rzeczy. Mój mózg teraz już nawet nie wydziela dopaminy na widok czy wobrażenie niezdrowego jedzenia.

    Życzę właściwych wyborów :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się, po za jedynym wyjątekiem - 2-3 kostki GORZKIEJ czekolady dziennie. Zanim zaprzeczysz - polecam wpierw wypróbować ciężkiej twórczej pracy przed komputerem ;) Nie chodzi naturalnie o cukier, tylko o magnez.

    Co do reszty staram się stopniowo ograniczać (generalnie słodycze odrzuciłem, wyjątek zrobię sobie na święta, ale też nie dużo zaraz), ale raz na jakiś czas nie dam sobie odebrać przyjemności zjedzenia spaghetti czy pizzy i na pewno w pewnym momencie gdy uda mi się ostatecznie zrobić porządną dietę (pełną moich ulubionych ryb) te dwa dania "od święta" zostaną ; )

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie zaprzeczę: powinienem był napisać, że czekolada gorzka z zawartością kakao powyżej 80% to coś innego. Trudno ją zakwalifikować do słodyczy - czy ona ma słodki smak?

    Z drugiej strony magnez można pozyskiwać również z innych źródeł: np. z kaszy gryczanej, warzyw strączkowych, orzechów.

    OdpowiedzUsuń
  9. Drogi Henryku Minimalisto,

    cieszę się, że trafiłam na Twój blog (poczytując Tofalarię). Świetnie piszesz.. Ja czuję się uzależniona od słodyczy, niestety. Dotarłam do takiego momentu, że zastanawiam się nad sposobem, jak to uzależnienie pokonać? Twój artykuł jest bardzo motywujący.. i mądry. Chyba go sobie wydrukuję i będę nosić przy sobie :) Niedawno po rocznej diecie, na której pod kontrolą lekarza pozbyłam się 30 kg.nadwagi, apetyt na słodkie wrócił..

    Pozdrawiam,
    Aleksandra 36l.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czy ten apetyt wrócił po zjedzeniu czegoś słodkiego, czy nawet bez jedzenia czegoś słodkiego?

    Życzę powodzenia w zmaganiach, chętnie się dowiem o rezultatach.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Apetyt wrócił po zjedzeniu czegoś słodkiego. Na diecie odstawiłam wszystko, co słodkie. Po jej zakończeniu lekarz polecił, by powoli wrócić do jedzenia "normalnego" czyli wszystko, na co mam ochotę lecz w niewielkich ilościach. Dlatego też nie odmówiłam sobie raz czy drugi przy jakiejś okazji również i słodkiego.. I tak się zaczęło. Poza tym zauważyłam niepokojącą rzecz.. Zajadam smutki :-( Słodkie poprawia mi humor, na krótką chwilę co prawda bo zaraz potem dopadają mnie ogromniaste wyrzuty sumienia. Martwię się bardzo,że mój wysiłek włożony w chudnięcie pójdzie na marne.

    Ślę pozdrowienia,
    A.

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak właśnie często się dzieje ze słodyczami - małe ilości łatwo zmieniają się w duże. Dlatego ja ich np. w ogóle nie jem, bo wtedy mnie nie kuszą.

    OdpowiedzUsuń
  13. I ja zdaje się też tak poczynię.. Całkowita rezygnacja ze słodyczy wydaje się być najlepszym wyjściem z sytuacji.

    A.

    OdpowiedzUsuń
  14. gdy sie np pogryzie, przezuje pszenice,gotowana w calosci, to ma ona dosyc bogaty, nawet slodkawy smak
    lubie pieczonego sguasha, jest niestety bardzo slodki, w ogole pieczone warzywa sa bardzo smaczne np. cebula, buraki, pietruszka, slodsze sa...wiem, ze najzdrowiej jesc surowe

    pozdrawiam, Maria
    zamierzam przeczytac calowsc, wraz z komentarzmi, by przypomniec, usystematyzowac i rozszrzyc wiedze, no i wzmocnic motywacje

    OdpowiedzUsuń
  15. no i jeszcze zauwazylam, ze nie jedzac slodyczy ma sie mniejsza ochote na mieso, albo odwrotnie, nie wiem co jest czego przyczyna
    zadziwia mnie fakt, ze na blogach wegetarian itp jest tak duzo przepisow na slodkosci, nie rozumiem takiego postepowania
    M.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mnie też dziwią te słodkie przepisy u wegetarian/wegan. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wydaje mi się, że ze słodyczami jest tak, jak z alkoholem. Alkoholik niepijący, gdy tylko sięgnie choćby po mały kieliszek wódki, znowu staje się alkoholikiem pijącym. Niestety.

    I podobnie ma się rzecz z cukrem - jeśli nie jesz słodyczy, masz problem z głowy. Nie potrzebujesz ich. Wystarczy, że po iluś miesiącach znów sięgniesz po mały kawałek ciasta czy czekolady - masz nieodpartą pokusę by zjeść koleje ciastko, I spirala się nakręca.

    Piszę to, bo jestem słodyczoholiczką. Od zawsze mogłam pochłaniać duże ilości słodkiego. Bywały czasy, gdy nie jadłam słodyczy przez kilka tygodni. I było mi z tym super dobrze. Gdy tylko skubnęłam kawałek - wszystko zaczynało się od nowa.

    Z jednej strony może nie powinno się całkiem odstawiać słodyczy, ale z drugiej doświadczenie pokazuje mi, że tak jest chyba bezpieczniej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ok, ale ze słabości nie róbmy cnoty

      lepiej jest stawić czoła problemowi niż go unikać

      czy bowiem każdy słodki smak wpędzi cię w ponowny nałóg?

      Usuń
  18. W pewnym sensie podobnie jak z alkoholem. Albo ogólnie z uzależnieniami. Dlatego słodyczoholikom lepiej jest odstawić słodycze całkowicie :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Dzień Dobry.
    Jestem młodą osobą,nie mam problemów z wagą, niestety, uzależniłam się od słodyczy. Nie mogłam funkcjonować bez czegoś słodkiego i nie mam tu na myśli słodkich owoców czy ciast. Były to słodycze sztuczne - lody, drożdżówki, batoniki, czekolada. Wiosną doszło do wielu problemów zdrowotnych: bardzo wysoki zły cholesterol, anemia, problemy z cerą, zgaga, migreny.Taki stan rzeczy trwał aż do sierpnia. Wiem, że było to spowodowane słodyczami, które często zastępowały posiłki. Podjęłam walkę. Na razie tydzień dzielnie się trzymam. Boję się, że wrócę do tego nałogu, gdyż nie mam silnej woli, ale jak na razie z daleka omijam sklepowe regały ze słodyczami.
    Pragnę jeszcze powiedzieć o uzależnieniu od napojów gazowanych mojego brata. Codziennie kupował napój coca - coli lub pepsi. Po czasie około pół roku,gdy doszło do sytuacji, że nie wlał w siebie napoju stawał się rozdrażniony, agresywny, bolała go głowa. Szybko okazało się, że tego źródłem jest zawarta kofeina oraz substancje słodzące. Po długich rozmowach z mamą i uświadamianiu, udało się zwalczyć ten nałóg.
    Niestety, słodycze, gazowane napoje są bardzo bagatelizowane przez społeczeństwo, a wyrządzają ogromne spustoszenie w organizmie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Dziękuję Justyno za Twój komentarz.

    Powodzenia w walce ze słodyczami.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie tylko gorzka czekolada jest zdrowa- chałwa też, ze względu na dużą zawartość zdrowego sezamu (ale trzeba czytać skład ile tam tego sezamu jest). Ja nie kupuję sobie słodyczy sama, jakoś straciłam na nie chęć i teraz wszystkie wydają mi się obrzydliwie słodkie. Ale wszelkiego rodzaju produktów domowych nie potrafię odmówić, lubię je robić i lubię jak ktoś robi dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W składzie pewnej chałwy znalazłem utwardzone tłuszcze roślinne, które do zdrowych nie należą.

      Usuń
  22. cześć. jestem u Ciebie pierwszy raz, gdyż moim postanowieniem noworocznym jest definitywny koniec ze słodyczami! jest mi tak ciężko się od nich powstrzymać, że zacząłem szukać pomocy w google i trafiłem do Ciebie. powiedziałem sobie, że nie będę jadł żadnych cukierków, pączków, ciastek, batonów, ciast domowych itd. ale z napojami typu cola, jakieś oranżady nie potrafią sobie ich odmówić. + dzisiaj wypiłem jogurt pitny 0% z owoców leśnych i nie wiem czy mojego postanowienia ch*j nie strzelił! :D a kasę, którą przeznaczałem na słodycze odkładam i zacznę kupować książki. pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można zacząć od cukierków, batoników, itp., a za słodzone napoje zabrać się później :)

      Usuń
  23. a gorzka czekolada doprowadza mnie do odruchów wymiotnych!

    OdpowiedzUsuń
  24. nie jem slodyczy od nowego roku, ale nadal mam takie ssanie, ze szok!

    zapraszam do mnie, jesli ktos z Was potrafi mi pomoc :

    zmianaswojegozycia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja mam okropny problem. Sama przestałam jeść słodycze ale moja rodzina dużo tego wcina. Nigdy mnie nie słuchają. To raz kupią płatki batony.Tylko płatki raz w tygodniu jem i nie mogę się powstrzymać ile wlezie ale ja chcę z tym skończyć. Jak mam temu zaradzić ?

    OdpowiedzUsuń
  26. Wszystkim, którzy walczą z nałogiem jedzenia słodyczy, polecam zastąpienie batonikowania jedzeniem orzechów, nasion słonecznika, dyni, surowych oraz suszonych owoców (chociażby rodzynek). To świetny zastępnik do podgryzania w każdej chwili kiedy zachce się nam sięgnąć po słodycze. Mnie to pomogło. Ochota na snikersa? - zamiast snikersa garść orzechów z rodzynkami. Życzę powodzenia w wyzwalaniu się ze szkodliwego nałogu jedzenia słodyczy i cukru! To naprawdę jest w zasięgu ludzkich możliwości! :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Witam. Od jakiegoś tygodnia nie jem w ogóle słodyczy przestałam też używać białego cukru a wcześniej słodziłam dość dużo. Mam pytanie może ktoś się orientuje czy to prawdopodobne żeby od rzucenia słodyczy zaczęła boleć głowa,czy organizm w ten sposób reaguje, czy to tylko zbieg okoliczności?

    OdpowiedzUsuń