Moje przygody z bieganiem do pracy

Do pracy najczęściej docieram rowerem, ale zdarza mi się też biec. Mam wrażenie, że bieg może wpływać korzystniej na umysł i ciało niż jazda rowerem.

Proszę Państwa: byle by nie jechać autem do pracy! Jeśli nie mamy dobrych ścieżek rowerowych w naszym mieście, to bieganie do pracy jest warte rozważenia.

Po co biegać do pracy?


Największe zalety to lepsza koncentracja, więcej energii i mniejsze zmęczenie.

Dodatkowo, łatwiej jest utrzymać szczupłą sylwetkę i dobrą formę. Bieg jest wydajniejszym ćwiczeniem niż jazda na rowerze, bo pozwala spalić więcej kalorii. Może to również stanowić urozmaicenie treningu i codziennych dojazdów. Oprócz tego, dorosłym ludziom z dziećmi często brakuje czasu na sport. Stąd pomysł na połączenie dojazdu do pracy z aktywnością fizyczną. Można spędzać dużo czasu z dziećmi, pracować i być wysportowanym. Da się. Przez dojazdy do pracy uprawiam więcej sportu teraz niż za czasów kawalerskich.

Łatwiej mi się zmotywować do biegu do pracy niż po prostu do samego biegania. W tym pierwszym mam bowiem konkretny cel: biegam, by dotrzeć do pracy. Potrzebuję się tam dostać. Nie jest to jakaś wymyślona czynność, ze sztucznie dobraną trasą, by tylko rozruszać ciało.

Bieganie z plecakiem


Najpierw próbowałem biegać z plecakiem. Było to jednak dla mnie niewygodne. Ściskałem mocno paski, by jak najbardziej przylegał. Starałem się też biec jak najbardziej poziomo, by ten plecak nie podskakiwał, ale ciągle  taki bieg sprawiał mi niewiele przyjemności.

Dlatego często kończyło się tak, że biegłem z plecakiem do najbliższego środka komunikacji miejskiej. Docierałem szybciej, ale to był za mały wysiłek dla ciała.

Biegi interwałowe


Ponieważ takie krótkie bieganie za mało mnie pobudzało, postanowiłem połączyć dojazd komunikacją miejską z biegami interwałowymi. Biegi interwałowe polegają na naprzemiennym, bardzo szybkim sprincie i truchcie. Przykładowo, możemy zrobić pięć serii, w każdej 30 sekund sprintu i 30 sekund truchtu. Przed interwałami powinno się zrobić rozgrzewkę, a na zakończenie wykonać spokojny bieg, by wyciszyć organizm. Bieg interwałowy jest krótkim, ale bardzo wydajnym treningiem. Podnosi on metabolizm, kondycję i samopoczucie oraz daje duże energii do pracy.

Biegi interwałowe można ćwiczyć na chodnikach, na których jest mało pieszych. Nie można oczywiście wbiegać na przejścia dla pieszych, żeby nie zaskoczyć kierowców. Pewną wadą było to, że niektórzy ludzie dziwnie się na mnie patrzyli. Czasami też szczekał na mnie jakiś pies: tu jest pewne niebezpieczeństwo, że kiedyś mógłby mnie nawet spróbować pogryźć. Dodatkowo, im człowiek starszy, tym trening interwałowy jest mniej bezpieczny dla jego układu sercowo-naczyniowego. Z tych powodów niekoniecznie polecam biegi interwałowe jako pomoc w dotarciu do pracy i ostatnio raczej już z tego zrezygnowałem. Wymyśliłem za to coś lepszego.

Bieg bez plecaka


Wpadłem na to, by dzień przed biegiem zostawiać w pracy ubranie na zmianę i jedzenie w lodówce. Dzięki temu mogę biec do pracy bez plecaka, trzymając tylko klucze i telefon. To było doskonałe rozwiązanie. Teraz mogę cieszyć się swobodnym i przyjemnym biegiem do i z pracy.

Czas dojazdu


Co ciekawe, czas biegu przez całą trasę jest dla mnie porównywalny z dojazdem komunikacją miejską połączonym ze spacerem (choć jest dłuższy od dojazdu rowerem). Słyszałem o niektórych biegaczach, którym udawało się dotrzeć do pracy biegiem nawet szybciej niż samochodem, jeśli w mieście były duże korki. Biegam szybko, bo mam już wyrobioną formę. Wcześniej m. in. biegałem z dziećmi, podczas gdy one jeździły na rowerach lub na hulajnogach.

Prysznic i spocone ubrania


Prysznic po biegu do pracy jest obowiązkowy. Ponieważ bieg bardzo rozgrzewa, więc warto kończyć go na kilka minut przed wejściem do biura, inaczej można się pocić nawet po prysznicu. Skończenie wcześniej jest bardzo ważne, bo nie można tak nagle przerwać biegu. To może być zbyt duży szok dla organizmu.

Najlepiej pojawiać się w biurze wcześnie rano, kiedy nie ma jeszcze innych. Chodzi o to, żebyśmy nie pokazywali się tacy spoceni, nawet na krótką chwilę przejścia do łazienki. Rozumiem, że w wielu miejscach pracy wizerunkowo nawet to może być nieakceptowalne.

Oprócz prysznica trzeba coś zrobić by "zneutralizować" spocone ubrania, żeby nikt w pracy ich nie wyczuł. Oczywiście, musimy mieć świeże ubranie na zmianę.

Jeśli w pracy nie ma prysznica i nie ma jak rozwiązać problemu spoconych ubrań, to można biegać tylko z pracy do domu.

Wady biegu do i z pracy 


Wadą biegu do pracy może być głód, np. po obiedzie może chcieć się nam zjeść ... następny obiad. Z tym jednak łatwo można sobie poradzić. Doświadczyłem też wad biegów z pracy do domu. Bieganie bardzo mnie energetyzuje i rozbudza. To jest pomocne w pracy, ale w nocy może przyczyniać się do problemów ze snem. Rozwiązaniem może być ograniczenie się do biegu do pracy, wolniejsze tempo biegu lub powrót wypożyczonym rowerem miejskim.

Bieganie pięć razy w tygodniu, dzień po dniu może za bardzo obciążać organizm. Po biegu dobrze zrobić sobie dzień przerwy na regenerację. Dlatego traktuję biegi do pracy jako coś okazjonalnego.

W zimie zdarzyło mi się kilka razy poślizgnąć. Widać, że istnieje pewne ryzyko urazu w dłuższym okresie czasu. Do tego, wiadomości o smogu w miastach niespecjalnie dodawały mi entuzjazmu do zimowych biegów.

W mieście często trzeba biec po betonie, co może obciążać stawy i kolana, nawet, gdy biegamy w dobrych butach (o bieganiu w nieodpowiednim obuwiu nie ma nawet co myśleć). W długim terminie może to doprowadzić do problemów. To kolejny argument, by nie biegać za każdym razem do pracy. Uwaga: niektórym biegaczom udało się znaleźć dobre wydeptane ścieżki, dzięki czemu betonu może wcale nie być dużo. Oczywiście, nie tyczy się to każdego miasta i każdej dzielnicy. Niezależnie do tego, warto słuchać sygnałów swojego ciała: gdy pojawia się ból, ucisk lub dyskomfort, to nieraz warto zwolnić lub zrobić przerwę od biegania.

Gdy jest za daleko do pracy, to możemy łączyć bieg, np. z jazdą wypożyczonym rowerem miejskim (w wielu miastach w Polsce jest już taka możliwość). Można też np. podjechać trochę autobusem. Najlepiej na początku, żeby nie wsiadać spoconym do autobusu.

Największą przeszkodą w bieganiu była moja psychiczna blokada: "nie da się bo ..." (tutaj można wstawić cokolwiek). "Nie wygłupiaj się, jedź do pracy normalnie rowerem". Przeczytałem też na pewnej stronie o bieganiu: kto nie chce, szuka wymówek, kto chce, szuka sposobu.

Inne zalety


Nie zwiększamy korków w mieście, nie wydzielamy spalin. Bieganie jest tańsze od jazdy samochodem. W długim terminie oszczędzimy trochę pieniędzy.

Bieganie do pracy pozwala poznać ciekawe zakamarki miasta. Niektóre są przeurocze. Są trasy niezbyt dobre do jazdy rowerem, a dobre do biegania. Możemy zatem do nich dotrzeć. Czasem można też zauważyć ciekawe rzeczy, które umknęłyby przy szybkiej jeździe samochodem lub rowerem. Np. jeże na trawniku.

Bieg do pracy daje też okazję do przemyśleń. Sam bieg nie angażuje bardzo naszego umysłu, więc mamy tutaj miejsce na pogłębioną refleksję. Takiego czasu często może w dzisiejszych czasach brakować.

Dopisek: nie próbowałem tego, ale podczas biegania można słuchać podcastów. Łączymy więc trzy rzeczy naraz: dojazdy do pracy, ćwiczenia na powietrzu i edukację. Michał Szafrański, przygotowując się do maratonu, słuchał podcastów Pata Flynna o blogowaniu. Wygląda na to, że Michał bardzo na tym skorzystał.

Dopisek 2: jeśli ktoś ma bardzo daleko i dojeżdża zwykle samochodem, to jest opcja, by dojechać autem tylko część trasy, a resztę przebiec. Auto można by zostawić np. na parkingu Park and Ride. To tylko taki pomysł, nie próbowałem.

Na koniec znaleziony w sieci filmik o bieganiu do pracy:






1 komentarz:

  1. Najgorzej, że kiedy dobiegniemy to jednak trochę spoceni jesteśmy, więc ja preferuję bieg z pracy :) Mam pracę siedzącą więc akurat po pracy dla ruchu jak sam raz :)

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do napisania komentarza :). Chętnie je czytam. Jeśli chcesz komentarzem zareklamować swoją stronę, to proszę upewnij się, że faktycznie przeczytałeś wpis, a Twój komentarz ma co najmniej kilka zdań. Zwiększy to szansę na publikację :).