Więcej to mniej

Jacob Jordaens - Król pije

Będzie tu o ważnym fundamencie filozofii minimalizmu i prostego życia.

Ogólnie mówiąc, często im silniejszych bodźców doznajemy, tym bardziej na nie obojętniejemy. W konsekwencji, to co dawniej dawało nam przyjemność, odurzenie, pobudzenie i radość po pewnym czasie nie działa już tak jak kiedyś.

Dobrym przykładem są używki. Kawa i herbata początkowo pobudzają, jednak wraz z upływem czasu działają na nas coraz słabiej. Narkotyki dają najwięcej odczuć na początku, potem efekt się zmniejsza.

Mało tego, gdy nie dostarczymy kolejnych porcji, to nasz organizm będzie się czuł gorzej niż przed rozpoczęciem. Będzie nas bardzo kusiło, by wziąć kolejną dawkę, by tylko czuć się normalnie, lub ją zwiększyć, by odczuwać ten sam efekt co poprzednio. Po czasie okazuje się, że używki w zasadzie nic nam nie dają, a tylko zabierają czas i pieniądze. Przyjemność i pobudzenie było na kredyt, który trzeba i tak spłacić.

Podobne mechanizmy działają przy intensywnych smakach i zapachach. Gdy używamy zbyt dużo cukru, to szybko się przyzwyczajamy. Za to zdrowe jedzenie, warzywa, rośliny strączkowe nas męczą, bo nie dostarczają tylu bodźców.

To zjawisko występuje również w sferze psychiki. Nowa rzecz cieszy na początku, potem nam obojętnieje: samochód, mieszkanie, ubranie, itp. długo nie "odurzają". Chociażby dlatego samo bogactwo nie przynosi szczęścia.

Przejście z marnej do średniej pensji często zwiększa zadowolenie z życia, ale ze średniej do dużej już niewiele. Po zaspokojeniu podstawowych potrzeb bowiem, dodatkowe pieniądze niewiele mogą już wnieść do naszego życia.

Gdy zaś bodźców jest mało, to następuje uwrażliwienie. Mniejsza stymulacja jest wystarczająca do różnych pobudzeń. Stąd zalety umiarkowania, skromnego jedzenia, prostego życia i minimalizmu. Zmniejszając siłę i ilość różnych pobudzeń w sferze jedzenia, ciała, psychiki i tak odczuwamy wiele. Żyjemy skromnie, ale jesteśmy bogaci. Konsumpcyjny tryb życia, mnóstwo przedmiotów w domu, bardzo dużo różnych bodźców, używek, niezdrowej żywności o mocnym smaku niekoniecznie sprawi, że będziemy żyć pełniej lub intensywniej. Za to obciąży nas to wysokimi kosztami: finansowymi, zdrowotnymi.

To co tu napisałem, nie oznacza, że mamy unikać wszelkiego ucztowania, wszelkich przyjemności podniebienia, substancji pobudzających, czy różnych źródeł wrażeń zmysłowych. Uczta od czasu do czasu w wielu sferach potrafi dać nam wiele radości, bez otępienia sensorycznego, bez przyzwyczajenia się. Rzecz w tym, żeby znać umiarkowanie, by pomiędzy przyjemnościami były wystarczające okresy postu.

Prawa przeciążenia bodźcowego mają oczywiście swoje wyjątki. Istnieją takie receptory w naszym organizmie, które nawet po długim i intensywnym pobudzeniu nie przestają reagować, na przykład receptory bólu.

Podobnie nie można się przyzwyczaić do nielubianej pracy. Widziałem ludzi, którzy dużo pracowali, pomimo że tego nie  lubili. A zarobione pieniądze wydawali na konsumpcyjny tryb życia, którego urok szybko się wyczerpuje.

4 komentarze:

  1. Dla przeciwwagi inna wypowiedź biblijna,którą
    ostatnio odkryłam;Koheleta 2:24
    ,Nic lepszego dla człowieka niż żeby jadł
    i pił,i duszy swej pozwalał zażywać szczęścia
    przy swojej pracy.Zobaczyłem też ,że z ręki Bożej
    to pochodzi,
    Nie jest to pochwała ROZPASANIA(biorąc pod uwagę
    całość księgi),ale pochwała prostych życiowych
    czynności.
    Myślę,że minimalistom łatwiej to realizować!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem na początku drogi do zostania
    minimalistką...
    PODZIWIAM OSIĄGNIĘCIA!
    BLOG BARDZO INSPIRUJĄCY !!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Biblia w wielu miejscach zawiera pochwałę prostoty :) Szczególnie jest to widoczne w Nowym Testamencie.

    Powodzenia, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem dopiero na początku drogi, ale takie blogi jak Twój pokazują mi, że warto :)
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń