Negatywne emocje w konsumpcjonizmie

Francisco Goya - Gdy rozum śpi (..)
Wyobraźmy sobie kogoś, kto wiele wydaje, ma dużo rzeczy, chce maksymalizować swoją przyjemność i różne doznania. Chce ciągle więcej i więcej zarabiać. Nie zna sztuki umiarkowania. Pozwala, by jego zachcianki nim rządziły. W jedzeniu stawia smak wyżej niż zdrowie.

Jakie negatywne emocje mogą (choć nie muszą) pojawiać się w jego życiu?

Lęk, czy starczy pieniędzy na bieżące i przyszłe wydatki z powodu dużej konsumpcji. Zwłaszcza, gdy się w tym celu zadłuża.

Lęk o utratę pracy, klientów czy o kryzys ekonomiczny (silniejszy niż przy mniejszych wydatkach).

Lęk, że okradną mieszkanie.

Lęk, że drogi gadżet czy markowy strój sprowokuje kogoś do kradzieży lub napadu.

Lęk, że goście lub dzieci zniszczą drogie meble, sprzęt czy podłogę.

Lęk, że się przytyje na skutek nieumiarkowanego i niezdrowego jedzenia.

Niezadowolenie, że nie ma się wielu rzeczy, które są w sklepach czy u znajomych. Niezadowolenie, że się mało w życiu zobaczyło, że się mało zarabia albo ma się za niskie stanowisko w pracy.

Niezadowolenie i frustrację, gdy życie przynosi chwile, rzeczy, miejsca czy ludzi, które nie spełniają wysoko postawionych wymagań czy wygórowanych oczekiwań.

Presję żony lub męża, by więcej zarabiać i dłużej pracować, zwłaszcza gdy podziela postawę konsumpcyjną.

Zazdrość lub wstyd, jeśli inni awansują lub więcej zarabiają, mają więcej rzeczy, lepsze mieszkanie i samochód.

Wstyd przy zadłużaniu się.

Strach, czy się zdoła wyjść z długów.

Smutek po stracie rzeczy.

Ospałość i wahania nastroju poprzez nieprawidłowości w diecie.

Niezadowolenie z siebie i lenistwo, jeśli przytyło się od złej diety.

Poczucie winy, że jadło się niezdrowe jedzenie.

Zmęczenie i przepracowanie jeśli pracuje się dłużej na większe wydatki.

Poczucie winy i obniżony nastrój, że przez to spędza się mniej czasu z rodziną i znajomymi.

Złość, nuda i frustracja jeśli pracuje się dłużej i rezygnuje się z własnych zainteresowań. Podobnie gdy wybiera się dobrze płatną, ale mało interesującą pracę. Wypalenie, jeśli to trwa przez długi czas.

Zgryzotę, że zagracone mieszkanie utrudnia przeprowadzkę.

Stres związany z kupowaniem. Poczucie winy, gdy kupiło się nie to co trzeba, albo lęk, czy ta rzecz jest/była najlepsza z dostępnych opcji (1).

Rozczarowanie, że rzecz nie przyniosła nam tego, czego od niej oczekiwaliśmy.

Niewygodę kupowania rzeczy w sklepach.

Niewygodę sprzątania większej liczby sprzętów.

Pożądliwość rzeczy, pieniędzy i wrażeń.

Złość, że znowu się coś zepsuło – ekspres do kawy, zmywarka, mikrofalówka, telewizor, itp. bo gdy ma się tego dużo, to częściej coś się psuje.

Nudę, jako skutek nadmiaru bodźców, np. z TV albo nawet z Internetu.

Jak widać, w torcie konsumeryzmu jest wiele much. Zdarza się, że chcąc więcej dostaje się mniej.

Przypisy:
Barry Schwartz The Paradox of Choice - Why More Is Less

8 komentarzy:

  1. 99% ludzi, których znam to jak mówisz - konsumeryści

    własnie w rodzinie jest dyskusja jakim cudem ja mogę chcieć sam odremontować stary przyrdzewiały rower, zamiast kupić nowy, albo nawet że chcę jeździć bez remontu

    to już woła o pomstę, ty na twoim stanowisku, rujnujesz swój prestiż na czymś takim

    mój argument, że jeździ się wygodnie i mi go nie ukradną spod sklepu, i czuje się na nim dobrze - nie trafia

    OdpowiedzUsuń
  2. czytam Twojego bloga i mam kolejną myśl - nikt nie napisze o "pladze świąt i specjalnych okazji", mnie to osobiście wyczerpuje emocjonalnie.

    Co chwilę ktoś ma imieniny albo urodziny, dosłownie co chwilę jest dzień ojca, dzień matki, itp. - jakiś inny "dzień kogoś", co chwile jest jakiś mikołaj, gwiazdka, zając... kolejna okazja do wdzięczenia się, składania życzeń i co najgorsze! wymuszonego kupowania prezentów!

    nie - nie żałuję ani grosza na podarki dla rodziny

    problem jest w tym co kupić ludziom, którzy już mają wszystko! i mimo to są dalej nakręceni na prezentowanie!

    choćbyś był jasnowidzem pojawiają się niechciane prezenty, nietrafione prezenty, frustracja! niechęć konflikty!

    mam tego dość

    OdpowiedzUsuń
  3. Napisałem trochę o problemie prezentów w poście "Krytycznie o prezentach" (link po prawej stronie na górze).

    Kilka, kilkanaście lat temu zwyczaj dawania prezentów miał może jeszcze jakiś sens, bo ludziom wielu rzeczy brakowało. A dzisiaj? Wielu ludzi posiada wszystko co potrzebuje. To się musi zmienić. Może zmieni się podejście społeczne jeśli dużo się będzie o tym rozmawiało, blogowało, itp.

    Ja też nie żałowałbym ostatniego grosza na rodzinę, ale nie chcę dawać czegoś, czego ktoś nie potrzebuje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Co do pierwszego komentarza: ja czasami mam podobne sytuacje gdy pokazuje przy innych starą komórkę. Dzwoni, sms-y dochodzą, nie potrzeba mi nic więcej. A ludzie specyficznie na mnie patrzą i ze zdziwieniem pytają "a skąd ty taką komórkę wziąłeś? Ale ja z uśmiechem odpowiadam: no wiem, jest zbyt nowa, ale nie wiem gdzie dostać starsze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli dzwoni a akumulator trzyma to w czym problem?

    Ja mam dwie stare niezniszczalne nokie, których czasem używam jako rezerwowych.

    Ponieważ mają wybajerzone kolorowe obudowy, wymysł żony, ludzie biorą to za jakiś nowy model retro.

    OdpowiedzUsuń
  6. tak tak, tak ! uwielbiam Twojego bloga i staram się odciąć od konsumpcjonizmu, jest to czasami trudne, gdy ma się 22 lata (nowe telefony, fajne rowery, samochody, galerie handlowe), ale zauważyłam że faktycznie, im mamy mniej, tak naprawdę dostajemy więcej. to jest cudowne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez sie z tym zgadzam konsumpcjonizm to tak naprawde gowno mam 24 lata i juz zdazylem poczuc ze cos jest nie tak telewizja robi ludza wode z mozgu nowe auto niestety szczesca niedaje 60 calowy telewizor tymbardzej Najwazniejsze zeby robilo sie to co sie lubi ,zeby mialo sie czas dla siebie i dla waznych osub w swoim zyciu czas to najwieksza wartosc za brak polskich znakow przeprszam pisze z tabletu

      Usuń