Ciche i zielone osiedla

Od lat myślę o projekcie osiedli, po których nie mogłyby jeździć samochody. W jednej wersji kierowcy zostawialiby auta przed osiedlem, a do domów szli kawałek pieszo. W drugiej samochody mogłyby wjeżdżać, ale tylko podziemnymi tunelami. Zatem mieszkanie tam mogłoby być również atrakcyjne dla kierowców.

Jak wspaniale jest przejść się lasem lub po parku. Świeże powietrze, cisza, zieleń. Śpiewają ptaki, wiatr przyjemnie muska po twarzy, słońce napawa optymizmem. Jak wspaniale byłoby mieć to wszystko pod domem. Móc pójść w wielu kierunkach bez słuchania buczenia silników i wąchania spalin. Nie zawsze korzystne jest to, że „da się wszędzie dojechać”. Jeśli tak jest, to znaczy, że nie można nigdzie pójść na spokojny spacer.

Oto przykładowy projekt osiedla bez samochodów:



Zobaczmy teraz osiedle z identycznym rozstawieniem bloków, ale z ulicami:



Cóż za wielka różnica! Na pierwszym obrazku jest zieleń na miejscu ulic! Dodatkowo jest więcej drzew pomiędzy blokami, bo gdzie są garaże podziemne, tam drzewa nie mogą zapuszczać korzeni. Na wielu nowych osiedlach, nawet takich co wygrywają różne nagrody (albo których projektanci sami je sobie kupują lub przyznają), często prawie wszędzie są ulice. Ciężko pójść na spacer, by nie mijać samochodów.

Alternatywą są ciche i zielone osiedla. Świetne miejsce na romantyczny spacer z ukochaną, miejsce zabaw dla dzieci, spotkania ze znajomymi. Wypoczynek po ciężkim dniu pracy. Gdzie jeżdżące samochody nie zagrażałyby dzieciom. Gdzie motory nie budzą śpiących maleństw, a spaliny nie wchodzą do małych nozdrzy. Gdzie w mieszkaniu można otworzyć okno na noc i nie słyszeć hałasu. W każdym pokoju! Miejsce, w którym jest dużo ludzi, ptaków, zwierząt. Gdzie jest więcej życia niż maszyn. Więcej zieleni niż betonu. Tak jakby poza miastem, ale w mieście.

Ludzie otoczeni zielenią, z dala od hałasu są spokojniejsi i bardziej uśmiechnięci. Na takim osiedlu pod wieloma względami milej by się mieszkało.

Spacery są bardzo korzystne zdrowotnie. Wielu chorób cywilizacyjnych można uniknąć tylko przez przejście kilometra pieszo dziennie. Niektórym to wystarczy, by zachować prawidłową wagę ciała. Kto jedzie samochodem np. do pracy i z powrotem, a jest bardzo zajęty, często nie może znaleźć chwili na ruch. A tu miałby to zagwarantowane. Każdy człowiek potrzebuje być na powietrzu i na słońcu. Dla zdrowia i dobrego samopoczucia. Nawet w zimie dobrze jest się trochę przejść na zewnątrz. Wielu kobietom w ciąży poleca się chodzić codziennie, by prawidłowo wykształcił się błędnik u dzieci. Te osiedla świetnie wkomponowują się więc z wymagania ludzkich organizmów.


Praktyczna strona

Wersja z tunelami podziemnymi nie byłaby bardzo kosztowna. Już teraz przecież w nowych blokach buduje się garaże podziemne, co za problem połączyć je pomiędzy blokami?

Teraz opiszę wersję, w której samochody zostawiane są przed osiedlem.

Pogotowie, straż pożarna czy policja wjeżdżałyby po szerokich chodnikach dla pieszych.

A co, gdy ktoś zachoruje i trzeba będzie jechać do lekarza? Jest kilka opcji: np. dopuszczanie wtedy elektrycznych meleksów jako taksówki, wzywanie lekarzy do domu albo dopuszczanie samochodów na chodniki przy tego typu rzadkich sytuacjach. Jak auta wymijałyby się na chodnikach? Awaryjnie mogłyby wjechać na kawałek trawnika.

Z co gdy ktoś z powodu choroby będzie musiał codziennie gdzieś jeździć? Znowu: meleksy, elektryczne wózki, w ostateczności przeprowadzka. Warto pamiętać, że na takim osiedlu ludzie chorowaliby RZADZIEJ, poprzez kontakt z naturą, brak hałasu i więcej ruchu.

Przy przeprowadzkach też jest kilka opcji: meleksy, wózki towarowe (takie jak w magazynach), może wyjątkowe wpuszczanie samochodów na chodniki.

Przy bardzo silnych mrozach można też dopuszczać samochody z bardzo małymi dziećmi – to nie powinno stanowić dużego ruchu. Parkowałyby na noc pod domami obok chodnika albo tylko wjeżdżały chodnikiem, bez parkowania na stałe.

Jak wyglądałby wywóz śmieci? Ochrona toczyła by pojemniki do granicy osiedla.

Dojazd do pracy: podejść na skraj osiedla do samochodu czy komunikacji miejskiej. Jeździć rowerem. Na dystanse do 10 kilometrów jest to często doskonały środek transportu.

Gdzie zostawiać samochody? W parkingach wielokondygnacyjnych przed osiedlem.

Większe zakupy można przewozić w wózkach, np. takich jak w supermarketach (tylko z gumowymi kołami, by niepotrzebnie nie hałasowały).

Zieleń byłaby przycinana tradycyjnymi kosami, by nie emitować hałasu i spalin kosiarkami. W ten sposób można kosić rzadziej, więc byłoby to nawet tańsze. Swoją drogą czemu tak się nie robi domyślnie w miastach?

W obrębie osiedla nie byłoby grodzonych, mniejszych osiedli. Mieszkańcy mogliby więc korzystać ze wspólnych boisk, placów zabaw i terenów spacerowych.

Kto wie, na osiedlu może i można by hodować trochę drzew owocowych i orzechowych? Byłoby trochę świeżego, lokalnego jedzenia, bez pestycydów - takie jest bardzo smaczne! W końcu gdyby samochody były bardzo daleko, to czemu nie? Dodatkową zaletą byłoby to, że mniej ciężarówek transportujących żywność wjeżdżałoby do miasta.

Jeśli chodzi o ruch samochodowy, to na wielu blokowiskach z wielkiej płyty mieszkańcy już go trochę zmniejszyli zamykając fragmenty ulic. Swoją drogą, ogólnie na tych osiedlach jest mniej ulic, a więcej zieleni.

W niektórych miejscach można by też usuwać wybrane drogi i sadzić na ich miejscu zieleń (ewentualnie w zamian rozbudowywać połączenia między garażami podziemnymi). Tyle się mówi o „konieczności” budowaniu dróg w Polsce, a prawie w ogóle nie wspomina się o korzyściach płynących z usuwania niektórych nadmiarowych jezdni.

Czy takie osiedla mogą powstać?

Zmiana asfaltu na zieleń - to by było wspaniałe. Tylko czy może to być prawdziwe?


26 komentarzy:

  1. Neptun Park w Gdańsku. Cena mieszkań tam jest przynajmniej kilkakrotnie wyższa niż w innych miastach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie. Tylko czemu oni to nazwali tak idiotycznie? Po polsku mówi się "Park Neptuna" albo "Park im. Neptuna" (w zależności od uhonorowanej osoby). :-) To jakaś plaga z tymi makaronizmami...

      Usuń
  2. Co do ruchu samochodów, to nie wyobrażam sobie jakiś wyjątków typu "bo jest zimno i mam małe dziecko". Zaraz by się znalazło milion innych powodów i każdy parkowałby pod windą. :)
    Natomiast powinna być możliwość wjazdu w określonej godzinie. np od 14.00 do 14.30 w dni robocze. Jakoś muszą dojechać w końcu dostawy agd, mebli, materiały remontowe, część osób też może prowadzić w mieszkaniach lub wydzielonych lokalach dział. gosp. i potrzebować takiej komunikacji.
    Ważne też jest żeby co kilka bloków robić obszerne parkingi, w końcu gdzieś samochody ludzie muszą zostawiać. Tak swoją drogą mogę się założyć, że koło tych parkingów mieszkania byłyby droższe. Nikomu w końcu nie chce się dzień w dzień zapieprzać 200m do klatki schodowej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Henryku, gratuluję Ci. Pierwszy post którego nie mogę się czepić, a podpisać oboma rękami :)

    Wojtek - Neptun Park bajka! Blisko morza/plaży, przy lesie, bez dróg, wysoki standard, co by nie mówić - mieszkania są warte swojej ceny.

    Wystarczy na takim prostokątnym obszarze zrobić cztery wjazdy na parkingi (z każdej strony) i tam zostawiać samochody), nie ma potrzeby zaraz robić tunelów między nimi (chyba ze do przechodzenia pieszego, np. między blokami). Do tego ogrodzić osiedle, ustawić kamery i mamy już bezpieczne i przyjemne miejsce do życia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. @Michał
    Po co na ogrodzonym osiedlu kamery?

    OdpowiedzUsuń
  5. W sumie można i w sypialni sobie pozakładać kamery z możliwością podglądu przez jakiś cieci. Jak ktoś strachliwy, czemu nie?

    OdpowiedzUsuń
  6. Ochrona? Już mi się to nie podoba... :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety taki model w Polsce nie przejdzie, albo przejdzie tylko częściowo.

    Idealnym modelem jest osiedle zamknięte, pierścień budynków ze swobodnym dojazdem do każdego, ale po drogach wewnętrznych, ruch jako 'strefa zamieszkania' z dużą ilością progów zwalniających / bez tranzytu.

    Inaczej się nie da.

    Grodzenie, ochrona i kamery to już nie fanaberia, a konieczność - w przeciwnym razie robi się małpi gaj, gdzie butelki wylatuję przez okna, itp.

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety na każdym osiedlu musi być bezwzględnie zapewniony dojazd do KAŻDEGO BLOKU dla Straży Pożarnej oraz karetki. W razie jakiegoś wypadku obie jednostki bezwzględnie muszą mieć jak najkrótsza drogę do celu. To samo dotyczy śmieciarek , bo toczyć wielkie kosze z altan śmieciowych przez pół osiedla to absurd. Ja owszem - zgodzę się, że najlepszym rozwiązaniem jest parking podziemny, ale strefa dojazdowa na osiedlu powinna być zapewniona - w moim mieście są bramy na osiedlowe tereny i służby miejskie maja do nich dostęp.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak poza tym:) Obecnie coraz częściej robi się parkingi pod osiedlami nowo projektowanymi, problem bowiem nasila się coraz bardziej, ja z mężem mamy jeden wóz, a np. sąsiad ma 4 - bo żona musi ,córka musi , on musi i druga córka no ... musi.Ręce opadają , ja poruszam się rowerem i komunikacja miejską a jak potrzebuje samochodu to wymieniamy się z mężem. I tak mamy wieczną walkę o parkowanie pod własnym domem. Zgodzę się, że w Polsce nie jest to proste. Ale wszystko zależy od inwestora ( kasa , kasa, kasa )i Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego, a z tym różnie w różnych miastach bywa.Powiem tak: większość nowych osiedli idzie w te stronę ,wiem bo sama takie projektuję. Ale co ze starymi?:) Tutaj niewielkie mamy pole manewru...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a nie jest przypadkiem tak, że przy parkingu podziemnym nie wolno na powierzchni sadzić drzew? moja koleżanka miała taki problem w ogródku...

      Usuń
  10. najlepiej w sumie wyprowadzić się na prowincję, przejść na telepracę, pracować ew. w parkach przemysłowych poza miastami

    no i nie mieć wiecznego dylematu z parkowaniem auta

    a do wielkiego miasta podjechać w weekend, zażyć atmosfery wielkomiejskiej i atrakcji

    piaskowa - twojemu sąsiadowi się nie dziwię - sam tak bym postąpił na jego miejscu, lepiej, że jego córki jeżdżą autami niż miałyby się gnieść w komunikacji miejskiej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Atrakcje jak atrakcje - zależy, co kogo podnieca. Ja uciekam z miasta kiedy tylko mogę. Problemem nie-wielkich-miast jest gorsza oferta edukacyjna i dostęp do opieki medycznej. Dobrze się mieszka na wsi, jak się nie ma dzieci, albo jak już są dorosłe. Ale z dziećmi w wieku szkolnym (szkoła!) lub na emeryturze (lekarz!) życie poza miastem jest bardziej kłopotliwe.

      Usuń
  11. @Piaskowa i Admin RO.
    Lepiej żeby wszyscy chętni do tego w rodzinie mieli własny samochód, niż kłócili się non stop o niego.
    Powiem szczerze, że sam wolałbym nie wchodzić z małżonką na wojenną ścieżkę redukując samochody z dwóch do jednego. Zresztą nie każdy może z różnych względów jeździć do pracy rowerem czy zbiorkomem. Ale ja nikomu nie przeszkadzam, mieszkam w szeregowcu z własnym podwójnym garażem i nie chciałbym zmieniać tego komfortowego stanu rzeczy na żadne osiedle green friendly. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Moi mili... Próbuję zwrócić uwagę nie tylko na problem mnogości dróg wewnętrznych na osiedlach - dla pojazdów. Z czegoś to się bierze ,tak? Mówimy tutaj o minimalizmie? A jakby Pan Artur miał dwójkę dzieci w wieku przed 18-stką , szkoła za rogiem , dosłownie 200 metrów od naszego domu? To też kupiłby Pan im samochody.. A niech mają. Nie mogą być gorsi. Koszt zakupu samochodu to nic. Utrzymanie go i emisja spalin to już coś. Jeżeli miałabym daleko do pracy i rzeczywiście traciłabym czas na KM , to owszem - zakupilibyśmy drugie auto, ale jęczeć że nie ma się pieniążków, a utrzymywać 4 samochody z czego 2 stoją najczęściej na podjeździe, no to już chyba gruba przesada. I niestety chyba wszyscy się zgodzą ,że to naprawdę zaczyna przyjmować globalne rozmiary. Jak ja się przejadę kilka razy KM albo rowerem tudzież pójdę spacerkiem - jakoś nie czuję że mi się krzywda dzieje albo że się gniotłam. Nigdy jeszcze nie pokłóciliśmy się o wóz.. :) Jak potrzebuję - biorę. Kwestia podejścia. Nie będę teraz robić wywodów - chociaż zdaje mi się że temat posiadania samochodu był tutaj poruszany. I ja oczywiście nie jestem przeciwna- chodzi przecież o to żeby było łatwiej. Ale ludzie mają skłonności do wygodnictwa i wydaje mi się że tak jak marnują się u nas tony żywności , tak i dalej... Samochody bywają zakupione bez przemyślenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie

      Właśnie trafiłem na ten blog i widzę, że zostanę tu na dłużej :-).
      Co do czterech samochodów na rodzinę, to dorzucę przykład z własnego osiedla. W szczytowym okresie prosperity (2007-2008) moi sąsiedzi kupowali na potęgę samochody, dla siebie, dzieci. Teraz jak jest kryzys i droga benzyna, to coraz więcej samochodów stoi na parkingu nie ruszanych tygodniami i koła dosłownie zarastają trawą. A sprzedać się nie chce, bo straciły na wartości i jak twierdzą nie oplaca się.

      Pozdrawiam
      Michał

      Usuń
    2. Witam :)

      Ciekawa historia z tymi sąsiadami.

      Usuń
  13. Wojtek: Niezłe osiedle. Dziwi mnie trochę, że akurat jest takie drogie. Tam akurat pewnie są drogi podziemne, ale gdyby ich nie było, to osiedle powinno być tańsze.

    Artur xxx: może i racja, że trzeba uważać na te wyjątki.

    Michał: :)

    Kira: Nie mówię, że osiedle koniecznie byłoby zamknięte, ale warto by była tam ochrona, by ludzie się nie bali wracać pieszo wieczorem do domu.

    R-O: mogłoby przejść, gdyby byli chętni.

    Piaskowa: Funkcję drogi dla straży, itp. mogą pełnić szerokie chodniki (lub drogi, które przez większą część czasu pełnią rolę chodnika).

    A że samochody bywają zakupione (i czasami używane) bez przemyślenia to się zgadam. Czasami widzę na działkach, że czteroosobowa rodzina przyjeżdża czterema samochodami.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja już kiedyś pisałem, że jeśli miałbym finanse to obecnie z chęcią kupiłbym dom na takim osiedlu bez aut - oczywiście starałbym się, abym miał przyzwoicie blisko do parkingu zbiorczego.

    Niestety jak już kiedyś pisałem - dojazd bezpośrednio do klatek schodowych jest często potrzebny i na takim osiedlu wybuchałyby non stop konflikty o to kto może podjechać i kiedy.

    Rada osiedla czy inna sitwa administracyjna rozbijałaby się melexami po takim osiedlu i każdy nadużywałby godzin dojazdowych, itp.

    Ekolodzy są najlepszymi ekologami jeśli chodzi o cudze podwórko.

    OdpowiedzUsuń
  15. Z tego wniosek, że w regulaminie osiedla powinno być o tym, że rada osiedla i "inne sitwy administracyjne" nie mogą w ogóle jeździć meleksami. Byłby spokój. Do zarządu zatem zgłaszaliby się sami prawdziwi ekolodzy.

    OdpowiedzUsuń
  16. Witam,
    pierwszy raz zajrzałam na ten blog i bardzo mi się podoba :) Jestem z gatunku tych dziwaków, którzy nie oglądają w ogóle telewizji, telefon mam 8 letni - i działa itd. Osiedle - pomysł znakomity, co do koniecznych dojazdów - powinny być po prostu na wyposażeniu osiedla meleksy z obsługą, które podwoziłyby niesprawne osoby, maluchy w mrozy itd; miałyby platformę do załadowania kontenerów śmieciowych; natomiast straż i karetki podjeżdżałyby tymi samymi drogami, którymi jeżdżą meleksy. Czy muszą być asfaltowe?
    Co do koszenia trawy - zgadzam się, że hałas jest od tego gorszy niż widok wysokiej trawy. Proponuję rozważyć stadko kóz.

    OdpowiedzUsuń
  17. Witam, podoba mi się to stadko kóz :) Drogi nie musiałyby być asfaltowe.

    OdpowiedzUsuń
  18. Zapraszam na poznańskie osiedla z wielkiej płyty - one właśnie tak są konstruowane.

    OdpowiedzUsuń
  19. To prawda, wielkiej płycie niedaleko do takich osiedli.

    OdpowiedzUsuń