Porządek na biurku


Podobno są ludzie, którzy mogą się skoncentrować i wydajnie pracować przy kompletnie zagraconym biurku. Różne papiery, książki, stają się u nich rodzajem obrusu, który szczelnie przykrywa cały blat. Jest na nim wiele brudnych kubków i kolekcji różnych puszek po napojach. A całość obrasta kurz, tworzący coś w rodzaju mchu. Podobno mogą to wszystko ignorować.

Są również ludzie, dla których czyste biurko, bez gratów, kurzu i brudu, sprzyja większej wydajności. Takie, na którym jest tylko to co potrzebne i nic więcej. 

Wizualne rozpraszacze 

Klucze, zużyte naczynia, puste kubki, maskotki, sterty książek, nieużywane od dawna papiery. To wszystko można schować.

Gdy w polu widzenia jest wiele przedmiotów, to do mózgu płyną różne bodźce, które mogą rozpraszać myśli. Im więcej nieregularnych kształtów, szczególnie nieuporządkowanych, tym bardziej się to nasila. To tak jakby myśli nie mogły swobodnie wędrować, tylko potykały się o leżące wokoło rzeczy. Proste, czystsze powierzchnie są pod tym względem bardziej neutralne.

Kurz, resztki jedzenia, brudna klawiatura czy myszka również mogą drażnić i rozpraszać. Gdy mamy to w zasięgu wzroku, to gdzieś w mózgu może pojawić się negatywna reakcja „tu jest brudno”. Nawet gdy jest ona nieuświadomiona, to może zaburzać koncentrację.

Biurko wystarczy umyć lekko wilgotną szmatką. Bez żadnych środków chemicznych. Zresztą ich odór może przeszkadzać.

Kilka minut na sprzątnięcie biurka może się opłacać, jeśli dzięki temu będziemy sprawniej pracować. Naturalnie, jednorazowe zrobienie porządku jest proste. Wyzwaniem jest wyrobienie sobie nawyku.

Dobra organizacja zadań i wiedzy

Kartki, których w danej chwili nie potrzebujemy można schować. Do segregatora. Do archiwum. Gdzieś na przechowanie, by po pewnym czasie spalić lub zniszczyć w niszczarce (ciekawostka: są konkursy na to, jak odtworzyć dokument „niszczony” przez niszczarkę). Czasem można od razu wyrzucić. Po tych zabiegach wyszukiwanie powinno być łatwiejsze.

Utrzymywaniu porządku na biurku sprzyja stosowanie dobrego systemu organizacji zadań. Niektórym pomaga korzystanie z kalendarza, utrzymywanie list zadań krótko i długoterminowych, list ze sprawami bardziej i mniej ważnymi.

Pomocne może być też trzymanie danych na komputerze zamiast na papierze, tak by ważne pliki czy informacje trzymać w uporządkowanych folderach (warto wtedy robić kopie bezpieczeństwa, bo np. dysk może ulec awarii).

Bez dobrej organizacji może pojawić się niepokój, że coś tam jest nie załatwione, że o czymś się zapomniało. Zresztą tak może się zdarzać, gdy wiele ważnych informacji wala się gdzieś w stercie papierów. Porządkowanie biurka i zadań przekłada się więc na porządek psychiczny, bo pozwala unikać niepotrzebnych negatywnych emocji.

Warto jednak wspomnieć, że według niektórych teorii ładna roślinka na biurku może poprawiać samopoczucie, a nawet kreatywność (zauważył to czytelnik o pseudonimie Lucas).

Zakończenie 

Tendencja do nadmiaru atakuje z tylu stron: zbędne kilogramy, rzeczy w mieszkaniu, przedmioty na biurku. Wszystko to może utrudniać poruszanie się. Fizyczne i mentalne.

9 komentarzy:

  1. Biurko zostało mi już tylko w pracy. W domu został mały niski stolik (że tak powiem "lack hack" - kto ma w pobliżu ikea, ten wie o co chodzi :) ) przy którym siedząc po turecku załatwiam wszystkie biurkowe sprawy. Po skończeniu studiów biurko zdało mi się zbędne więc się go pozbyłem. Nie żałuję. Generalnie ten stolik to ostatni mebel jaki mi pozostał (póki wynajmuję lokum mogę sobie pozwolić na taki wariant mobilności).
    Robi się ciepło, więc mam nadzieję, że brak biurka sprawi, że nie będzie mi się chciało przy nim siedzieć, tylko więcej czasu spędzać na zewnątrz :)
    Na biurku nigdy nie miałem wiele. W gruncie rzeczy obrałem ścieżkę, jaką opisałeś. Jeden segregator na życiowe sprawy. Myślę też o małym podróżnym skanerze, który razem z laptopem pozwoli mi na cyfrowe zbieranie wszelkich paragonów i papierów, których oryginały nie są mi potrzebne.
    A listy zadań - telefon z Androidem pozwala mi na pozbycie się niepokoju z głowy, że o czymś zapomniałem. W drodze, w autobusie, w chwili przerwy mogę sobie sprawdzić czym akurat się powinienem zająć, jaką książkę miałem wypożyczyć z biblioteki, czy co powinienem kupić po drodze do domu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mogę tylko się już podpisać pod Wami panowie: Henryku i Hubercie :) Kiedy mam wszystko pochowane w przeznaczonych do tego miejscach oraz mam porządek na biurku czy stole to zupełnie inaczej mi się pracuje. Łatwiej mi się skupić na tym co w aktualnej chwili robię.

    Mimo, że mam w mieszkaniu biurko, które było bonusem do wynajętego mieszkania, w ogóle go nie używam na co dzień. Mam podobnie jak Hubert - moje domowe biuro to 2 rzeczy: laptop i 1 duży (i gruby) segregator, w którym trzymam całą dokumentację związaną z pracą i życiem "prywatnym".

    Kiedy chce skorzystać z laptopa po prostu ustawiam go sobie w salonie na ławie, otwieram, odpalam i ... do pracy :)

    Ostatnio tak się zastanawiałem ile mebli potrzebuję w mieszkaniu i wyszło mi, że w sumie trzy - łóżko, szafa i ława w salonie. To by był już chyba minimalizm ekstremalny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. na zdjęciu jest najwyraźniej moje obecne biurko

    miło, że Autor wrócił do pisania po przerwie

    OdpowiedzUsuń
  4. W ostatniej firmie było kilku minimalistów. Praktycznie każdy dyrektor miał idealnie czyste biurko, bądź papiery poukładane z pedantyczną dokładnością (kąty proste itd.).

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie obraź się drogi Henryku, ale pierwsze co mi przychodzi do głowy... to to, że patrząc wstecz na wszystkie Twoje wpisy...ten trochę słaby jest. Nie obraź się, nie bierz tego do siebie, no może troszkę, bo z niecierpliwością czekam na nowy ciekawy wpis :)

    Zaraz ktoś powie...to napisz coś sama.... I to będzie tyle uszczypliwości :]

    OdpowiedzUsuń
  6. Porządek na biurku jest ważny, aczkolwiek całkowity ascetyzm niekoniecznie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem. Np niektóre badania (http://www.dextronet.com/blog/2011/08/how-to-increase-your-creativity-by-15/) wykazują, że warto mieć na biurku np. jakąś roślinkę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hubert: Jak szybko siedzenie po turecku robi się niewygodne?

    Balast: Są tacy, co nie mają nawet łóżka: np. śpią na macie: http://greenimalist.com/2011/01/i-sleep-on-the-floor-now/. :)

    R-O: :)

    Jak tracić na giełdzie: :)

    AgaT: Nie obrażam się, bo mam podobne odczucia do Ciebie :) Mam kilka tematów, o których bardzo chcę napisać, ale potrzebowałem na nie więcej czasu. Żeby blog nie umarł, to postanowiłem wrzucić coś lekkiego. Ale kto wie, od czego blog bardziej umiera: od niepisania czy od pisania postów, co do których ma się odczucie, że są słabsze niż inne.

    Lucas: Ciekawa uwaga. Muszę poeksperymentować. Zastanawiam się, czy wystarczą rośliny na parapecie, jeśli się je ma w zasięgu wzroku.

    OdpowiedzUsuń
  8. Twojemu blogowi nie grozi śmierć, to pewne. Zbyt wiele ciekawych treści zawiera :)

    OdpowiedzUsuń
  9. "Jeżeli za­bałaga­nione biur­ko jest oz­naką za­bałaga­nione­go umysłu, oz­naką cze­go jest pus­te biurko? "
    Albert Einstein

    OdpowiedzUsuń