Czy na pewno chcesz wygrać w Lotto?

Autor zdjęcia: NHTSA (PD)
Kto ma za dużo, ten nie musi się starać

Będąc nastolatkiem znałem kolegę, na którego barki nagle spadła odpowiedzialność za finanse w domu. Zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Stał się bowiem bardzo obrotny, przedsiębiorczy i pracowity. Co by było, gdyby wygrał w Lotto? Być może nie wykształciłby swoich zalet, bo i po co? Zmaganie się z niektórymi przeciwnościami, dążenie do celu może służyć rozwojowi.


Droga na skróty nie zawsze lepsza

Wygrać w Lotto to jak wjechać na górę kolejką, zamiast wejść na nią pieszo. Traci się bardzo wiele cennych elementów podróży, drobnych radości, satysfakcji z pokonywania kolejnych etapów, urok długotrwałego dążenia. Smak życia to nie tylko smak przyjemności, ale też smak trudu i walki. Życie zbyt łatwe byłoby życiem niepełnym.


Postawa wobec trudności

Zauważono, że poza krajami „rozwiniętymi” ludzie bardziej akceptują trudności. Przez to lepiej je znoszą. W pewnym sensie granie w Lotto jest chęcią wymazania wysiłku i niewygód w życiu. Cóż, nieakceptowanie niewygód potęguje je.

Obecny świat zaś podsuwa wiele wizji łatwego życia. Jest tyle urządzeń, które obiecują robić wszystko za nas: nie trzeba już chodzić po schodach czy iść piechotą do sklepu. Kuszą leki, które „natychmiast pomogą”. Ból głowy? Weź pigułkę. Zdenerwowany? Napij się melisy. Analogicznie można by powiedzieć: Biedny? Weź pigułkę Lotto. To wszystko może zwiększać alergię na wysiłek i trudności.


Byleby nic nie robić ...

Wielu ludzi potrzebuje wyzwań. Arystokraci nie musieli dużo pracować, ale znajdowali sobie różne zajęcia, które w pewnym sensie przypominały pracę, np. polowania. Któż bowiem zniesie bezczynność? Wielu ludzi ma też potrzebę wpływania na otoczenie, na innych ludzi. Bez tego można czuć się niepotrzebnym – wie o tym wielu emerytów.


Marzenie w niskiej cenie

Kupując los, „kupujemy” też po niskiej cenie miłe marzenia o nowym życiu, o podróżach, większym mieszkaniu w ładniejszej okolicy, itp. Lecz zaraz po tej przyjemności pojawia się ból rozczarowania, gdy kolejny raz okaże się, że jednak nie wygraliśmy. Loterie to rozczarowanie opakowane w marzenie. A przy tym bujanie w obłokach, w nierealnym świecie.


Inwestycja?

Czy gra na loterii jest inwestycją? Dla mnie inwestycja kojarzy się z analizą i wiedzą. A w Lotto nie ma się żadnego wpływu na wynik. Nie można na podstawie przeszłych notowań zwiększyć swoich szans na wygraną w przyszłości.


Człowiek jest kowalem swojego losu

Co prawda wiele w życiu zależy od genów, innych ludzi, przypadku, to jednak ciągle człowiek jest kowalem swojego losu. Granie na loterii może tę świadomość osłabiać i zmniejszać chęć do kształtowania samego siebie. Może wprowadzać nas w „myślenie loteryjne”, gdzie liczy się na łut szczęścia, a nie na własne umiejętności i pracę.


Odwracanie uwagi od prawdziwego zarabiania

Zawracanie sobie głowy kupowaniem losów, sprawdzaniem wyników, marzeniami o wygranej odrywa od myślenia o realnych sposobach na poprawę finansową, od edukacji. Niby to tylko kilka minut, ale im więcej niepowiązanych ze sobą spraw na głowie, tym mniejsza koncentracja i skuteczność działania. Co chwilę mogą przecież pojawiać się myśli: „A może wygram?”, „O – już zaraz wyniki”.


Chęć wyjścia z biedy

Motywacją do gry może być chęć wyjścia z biedy. Niestety, w większości przypadków kupno losu jeszcze pogarsza sytuację. Zwłaszcza, gdy ktoś gra często.

Odwiedziłem kiedyś pewną małą i niezamożną miejscowość. W centrum stał monopolowy, Lotto i bank z wyraźnie zaznaczoną ofertą kredytową. Sprzedawano zapomnienie, złudne nadzieje, najlepiej na kredyt. Było to smutne.


Kuszenie grających

Szanse na wygraną to jeden na kilkanaście milionów. W długim terminie prawie wszyscy grający są na minusie. Ponieważ jednak wiele milionów Polaków gra w Lotto, więc można często ogłaszać kolejnych bogaczy i robić nadzieję innym. Co więcej, raz na kilkadziesiąt razy można wygrać drobną sumę i razem z nią dawkę nadziei. Gdyby ktoś ciągle przegrywał, to może by się zniechęcił i przestał kupować losy. Sprytne kuszenie grających.


Co się dzieje ze zwycięzcami w Lotto?

Pewne badanie naukowe pokazało, że wygrana często nie zwiększa szczęścia (1). Wygrani wcale nie są „szczęśliwcami”, jeśli chodzi o ogólne zadowolenie z życia. Ludzie dość dobrze adaptują się i przyzwyczajają zarówno do korzystnych jak i niekorzystnych warunków. Dodatkowo działa tu efekt kontrastu: ekstaza wygranej zmniejsza przyjemności ze zwykłych czynności życiowych.

Co się dzieje z przyjaciółmi? Wielu odejdzie. Przez zazdrość albo przez brak podobnej sytuacji życiowej. Teraz bowiem ich problemy mogą być nierealne dla kogoś, kto wygrał duże pieniądze. Czy będzie łatwo zdobyć nowych przyjaciół? Gdyby szukać ich wśród tych, co są też bogaci, to może pojawić się problem. Ktoś, kto doszedł do pieniędzy dzięki pracy, edukacji i doświadczeniu będzie kimś zupełnie innym od tego, kto doszedł tam poprzez wygraną na loterii. Takie osoby prawdopodobnie się nie dogadają.

Czy wygrany pozostanie bogaty? Niekoniecznie. Kto nie uczy się na tysiącach błędów i różnych sytuacji w życiu zawodowym i zdobywa pieniądze bez wysiłku, ten może też nie nabyć szacunku do pieniędzy i umiejętności zarządzania kapitałem. Pieniądze, choć duże, mogą się po prostu rozejść.


Na temat Lotto ciekawie pisał też Konrad tutaj.





Przypisy:

(1) Brickman, Philip; Coates, Dan; Janoff-Bulman, Ronnie,
Journal of Personality and Social Psychology, Vol 36(8), Aug 1978, 917-927, http://doi.apa.org/journals/psp/36/8/917.pdf

54 komentarze:

  1. Można polemizować - jest tak wiele sposobów wykorzystania środków finansowych, że wygrana w lotto nie musi oznaczać życia niepełnego, a może oznaczać wręcz życie pełniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  2. w pełni się zgadzam z komentarzem powyżej - to właśnie pieniądze umożliwiają realizację siebie, a życie wcale nie musi polegać na pokonywaniu kolejnych trudności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że nie zauważyłem, żeby pieniądze "pomogły" mi w "realizowaniu siebie"...
      Owszem, ułatwiają zaspokojnie moich potrzeb i tyle...
      Do tego i na szczeście tylko do tego się nadają...

      Ale żebym dzięki nim "realizował siebie"? Nieeee... Na to nie mają wpływu. Czy będę miał 100 zł "nadwyżki" ponad potrzeby czy 1 mln zł nadwyżki nie sprawi, że przeczytam więcej książek, rozważę więcej pytań "o życie", głębiej i częściej porozmawiam z dziećmi, nauczę się wiecej (i szybciej) kolejnych języków obcych, przejadę więcej kilometró na rowerze czy poznam więcej dziko rosnących roślin jadalnych...
      Roman

      Usuń
    2. Duża wygrana mogłaby sprawić, że miałbyś przede wszystkim więcej czasy na realizację siebie. Gdybyś żył z odsetek i nie musiał/nie chciał poświęcać na pracę 40 godzin tygodniowo, mógłbyś ten czas poświęcić np. na czytanie, na podróżowanie, na naukę języków obcych, na przejażdżki rowerowe. I gdybyś miał pieniądze, to przede wszystkim mógłbyś sobie na to pozwolić, bo nie wszystkich stać na wymarzone podróże, a nawet tak przyziemne sprawy jak kurs językowy. Niestety, stety, pieniądze bardzo w życiu pomagają i potrafią je uprzyjemnić. Od nas zależy, czy je właściwie wykorzystamy.

      Usuń
    3. Ja mam inne doświadczenie... jak mam więcej pieniędzy - wydaję więcej, jak mam mniej - wydaję mniej. I o dziwo gdy miałam więcej pieniędzy wcale nie byłam szczęśliwsza z tego powodu - miałam coraz większe marzenia, coraz większe oczekiwania, zawsze było coś co jeszcze mogłabym mieć... to błędne koło, bo nie żyłam tym co miałam, tylko cały czas żyłam tym co mogłabym jeszcze mieć. Prawdą jest że jeśli człowiek zupełnie nie ma na życie, na podstawowe rzeczy to jest to wielki problem. Ale wygrana w totolotka rzadko pomaga w życiu. Człowiek bogaty to nie zawsze człowiek szczęśliwy.
      No i jeszcze jedno doświadczenie - gdy nie musiałam pracować wstawałam przed południem, robiłam cokolwiek, często nie miałam na nic ochoty - wcale nie pomogło mi to w realizowaniu siebie.

      Usuń
  3. pieniądze szczęścia nie dają, jednak ich brak także szczęścia nie przynosi

    uważam, że szczęśliwi ludzie są zarówno wśród biednych, jak i bogatych

    OdpowiedzUsuń
  4. Aby wygrana w lotto dawała szczęście musi trafić do odpowiedniej osoby. To prawda, że w dobrych rękach taka kwota może się rozmnożyć i to kilkukrotnie, przynosząc radość zarówno osobie, która wygrała jak i ludziom z jej otoczenia. Jest tyle możliwości inwestycyjnych. Sprawdza się tu powiedzenie: pieniądz rodzi pieniądz. Ale w momencie kiedy pieniądze z "szóstki" trafią do nieodpowiedniej osoby , ta wygrana tak jak szybko przyszła, tak samo szybko się rozejdzie. Znam taką osobę. Z radości zaczęła rozdawać prezenty, potem wydawać na niepotrzebne dobrodziejstwa a na koniec zła inwestycja. Z 2 000 000 zł po kilku miesiącach nic nie zostało...

    OdpowiedzUsuń
  5. Według mnie to nie tylko kwestia odpowiedniej osoby - to też kwestia odpowiedniego momentu w życiu. Z czasem człowiek oszczędzający i inwestujący obraca coraz większym kapitałem - te 10 czy 100 tysięcy które jakiś czas temu wydawały się szczytem marzeń teraz pracują spokojnie na wolność finansową i nie kusi nas nawet żeby ich użyć. Człowiek który żyje od pierwszego do pierwszego po wygraniu w lotto musi się czuć jak poparzony. Wygrana tak bardzo odbiega od jego stanu posiadania, codziennych nawyków, że czuje wręcz potrzebę pozbycia się tego 'ciężaru' jakim dla niego są nieoczekiwane miliony. Dlatego tak często po wygranej szczęśliwiec wraca do punktu wyjścia... i nadal gra :)

    OdpowiedzUsuń
  6. @Henryk
    Kolejny świetny i kontrowersyjny artykuł.

    P.S. Sam się wielokrotnie zastanawiałem czy bym sobie poradził z wygraną. 2mln wiedziałbym jak zagospodarować, ale 20 mogłoby mnie przerosnąć... W obecnej chwili chyba nie potrafiłbym zainwestować takiej kwoty, tak aby nie zostać jej niewolnikiem, ani nie utracić jej części.
    Na szczęście nie gram, więc raczej nie grozi mi ten problem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się w 100% z autorem.

    Prawdziwie zadowolonym jest się wtedy gdy zarobione pieniądze są ciężko wypracowane a nie wygrane. Człowiek do takich pieniędzy ma szacunek i wydaje je rozsądnie. Wie też z doświadczenia na co je ewentualnie wydać, aby pracować jeszcze bardziej efektywnie (i zarabiać jeszcze więcej).

    A wygranie pieniędzy albo otrzymanie ich w prezencie? Takie pieniądze szczęścia nie dają (przynajmniej mi). Wielu ma zresztą do takich podejście "łatwo przyszło - łatwo poszło" - i te pieniądze marnotrawi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle że najzdrowiej jest, gdy to nie pieniądze same w sobie dają zadowolenie, ale to, co można za nie kupić. Zadowoleni powinniśmy być np. ze smacznego obiadu w dobrej restauracji albo z cudownego urlopu. A kiedy wspominasz sobie ten urlop, nieistotne jest, czy płaciłeś za niego pieniędzmi wygranymi czy zarobionymi. Zaś zadowolenie z samego faktu posiadania pieniędzy na koncie jest jakieś niezdrowe.

      Usuń
  8. Chciałbym wygrać w Lotto, mógłbym wtedy inwestować te pieniądze w ciekawe przedsięwzięcia, tworząc miejsca pracy dla zdolnych ludzi.

    Nie, nie kupiłbym sobie ani samochodu, ani domu, co najwyżej dobry rower ;p

    To kwestia charakteru, nie pieniędzy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam. Całkiem niedawno odkryłem tego bloga i jestem wręcz zachwycony jego praktycznością i przydatnością. Ja również nie posiadam samochodu, zmywarki i innych zbędnych urządzeń. Chciałbym zapytać autora serwisu, jak zapatruje się na kwestię samej pracy. Jest tu kilka porad dotyczących np. dojazdów do pracy rowerem, ale czy w dzisiejszych czasach - zwłaszcza żyjąc w sposób minimalistyczny - naprawdę musimy w ogóle pracować? Przyznam, że od 3 lat jestem bezrobotny i na początku sytuacja ta była dla mnie bardzo frustrująca, jednak po pewnym czasie wyrobiłem w sobie nawyk dostrzegania różnych możliwości pozwalających przetrwać bez stałych dochodów i życia bez zbędnych pokus. Przykładowo nic nie wydaję na napoje, gdyż pijam tylko wodę źródlaną (mam w pobliżu leśne źródełko) oraz soki domowej roboty z dziko rosnących owoców, ewentualnie mleko od rolnika. Byłbym bardzo wdzięczny za wpis pod tytułem w stylu "jak zminimalizować czas pracy". Oczywiście jeśli ktoś łączy pracę zawodową z pasją, to nie widzę w tym nic złego, ale z moich obserwacji wynika, że większość ludzi pracuje na etacie, bo musi - będąc nierzadko niewolnikiem życia ponad stan. Dochodzi do tego kwestia gigantycznych podatków w Polsce, przez co praca na rzecz pracodawcy, państwa i banków (kredyty) jest zwykłym niewolnictwem. Z góry dziękuję za stosowny wpis i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. "naprawdę musimy w ogóle pracować?"
    U kogoś czy dla siebie (w tym własnej przyjemności, spełnienia, itp) ?

    A przepraszam, jak ktoś ma dzieci i kredyty to jednak musi. hehe ;p

    "że większość ludzi pracuje na etacie"
    I to jest największy problem.

    "Dochodzi do tego kwestia gigantycznych podatków w Polsce, przez co praca na rzecz pracodawcy, państwa i banków (kredyty) jest zwykłym niewolnictwem."
    So true.
    Spójrzmy z drugiej strony (tej optymistycznej!) - jest przynajmniej powód by rzucić wszystko i stąd wyjechać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie lubię zwrotu "mieć szacunek dla pieniędzy". Szacunek można mieć do ludzi, a nie do kawałka papierka, któremu ludzie przypisali wartość materialną.

    OdpowiedzUsuń
  12. Anonimowi z 18 i 19 lutego: owszem, wygrana w Lotto niektórym mogłaby przynieść pewne korzyści, ale przede wszystkim nie oszukujmy się: wygrana w Lotto nie zdarza się prawie nikomu.

    Anonimowy z 28 lutego: „Jak zminimalizować czas pracy” - mam wrażenie, że to Pan ma tutaj dużo do powiedzenia. Zaciekawiły mnie Pana sposoby na przetrwanie, typu woda ze źródełka, soki z dzikich owoców. Może chciałby Pan zdradzić jakieś inne?

    Ciekawa uwaga o niewolnictwie.

    Anonimowy z 1 marca: interesująca uwaga. Przez „szacunek dla pieniędzy” rozumiem „szacunek dla swojego czasu wolnego, bezpieczeństwa finansowego i pewnej niezależności życiowej”.

    R-M, Karol familo, Wolnymbyc pl, Artux xxxxxx, Lucas, Michał: pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  13. offtop;

    Henryku, było jak było, ale odkrywam, że coraz bardziej inspiruję się twoim blogiem. Nie chodzi tu o twórczość, bo co jak co na racjonalnym oszczędzaniu, dalej lubię sobie wkleić fotki, które ci do gustu nie przypadną na pewno, ale w wielu innych miejscach tak.

    - rezygnacja z kofeiny, o czym napisałem ostatnio na realnym minimalizmie

    - rezygnacja z alkoholu (nie zupełna, ale jak na górnicze miasto to jestem abstynentem) a z piwa w ogóle (już nie recenzuję alkoholi na blogach) oraz rezygnacja ze słodyczy

    - częściej idę pieszo niż wsiadam w samochód (mimo iż samochód jest dla mnie niezastąpiony)

    pozdrawiam w tą ładną niedzielę

    P.S. W lotto ostatnio wygralem 8 zł :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Tobie też przypadł do gustu taki właśnie stosunek do kofeiny, słodyczy, alkoholu i częstego chodzenia pieszo.

      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. przypadkiem ( a możne nie) tu trafiłam i podoba mi się.. poczytam więcej bo to coś dla mnie czuję :)

      Usuń
  14. Polecam ciekawe wystąpienie w tym temacie: porównanie sytuacji ogromnej wygranej w Lotto i doświadczenie paraliżu. Fragment o którym piszę zaczyna się w 22 sekundzie 2 minuty.

    Kamil

    OdpowiedzUsuń
  15. Tu jest zapomniany przeze mnie link: http://www.ted.com/talks/dan_gilbert_asks_why_are_we_happy.html

    Kamil

    OdpowiedzUsuń
  16. Pieniądze szczęścia nie dają, ale zwiększają możliwości na jego osiągnięcie ;) A ja i tak chciałabym wygrać w lotto. Niekoniecznie musiałabym informować wszystkich dookoła, że do takiego zdarzenia doszło. Pewnie zainwestowałabym wygrane pieniądze i zabezpieczyła przyszłość.

    OdpowiedzUsuń
  17. Znakomity blog, wczoraj niespodziewanie odkryłem - świetne pióro i wiele trafnym obserwacji. Życzę wytrwałości w pisaniu i zapisuję do ulubionych :) Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
  18. Witaj :) Na Twój blog trafiłam dzięki wspaniałej książeczce "Nasz Mały PRL" Witolda Szabłowskie i Izy Meyzy (adres z przypisu ;)) i bardzo się cieszę. Jesteś niezwykle inspirujący :) Również wyznaję zasadę zdrowego trybu życia i życia, przede wszystkim w zgodzie ze sobą, jak to ktoś kiedyś powiedział "jeść małą łyżeczką z małego słoiczka" i tyle w zupełności wystarczy ;)
    Pozdrawiam serdecznie,
    Aneta.

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja bym chciała wygrać w lotto, może nie grube miliony, ale tylko tyle, żeby się nie martwić o dach nad głową(że mi go kiedyś bank odbierze). Niestety, pewne zobowiązania, głównie mam tu na myśli kredyt, mogą przeszkadzać w rozwoju i spełnianiu niektórych marzeń. Ludzie tkwią w nierozwojowej, czasem wręcz znienawidzonej pracy, bo boją się podjąć ryzyko-mają kredyty, dzieci na utrzymaniu. Dla nich taka wygrana byłaby pewnie początkiem ciekawszego życia, pełnego wyzwań i nowych możliwości rozwoju, bo już nie musieliby drżeć o kolejną ratę, i w końcu mogliby poszukać zajęcia satysfakcjonującego.

    OdpowiedzUsuń
  20. Co to za brednie piszesz chłopie ! każdy , powtażam kazdy chce wygraćw lotka i tak pozostanie ...

    OdpowiedzUsuń
  21. Mi na takiej wygranej nie zależy. Niczego mi w życiu nie brakuje, mam co jeść i gdzie spać, ciepłą wodę i garść ubrań. Nawet mam komputer i internet!
    A gdybym nawet kiedyś wzbogaciła się znacznie to wsparłabym jakieś schronisko dla zwierząt albo zapłaciła za leczenie jakiś psów w potrzebie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak jest się zdrowym, można pracować i nie ma rodziny na utrzymaniu, to owszem człowiek sobie poradzi. Ja jestem chora, czeka mnie druga operacja , praca fizyczna nawet w domu sprawia trudności. Mąż ma pracę na umowę o dzieło, ostatnio słabo płacą , a dwoje dzieci się uczy. Wygrana na pewno by pomogła - spłaciłabym długi.
    Podejście zależy od punku siedzenia. Nie zawsze potrzeba luksusu, tylko godnego życia.

    OdpowiedzUsuń
  23. Problemem jest to, że sama idea Lotto daje sygnał, że można uzyskać bardzo wiele bez żadnego wysiłku, mając jedynie "szczęście" - i to jest tak naprawdę najbardziej demotywujące do działania: istnienie gier losowych, dzięki którym można dostać "wszystko". Daje to także poczucie niesprawiedliwości społecznej, wywołuje u wielu osób uczucia zazdrości, zawiści. Sprawia, że ludzie zaczynają czuć bezsens swojej pracy, gdy oni ciężko pracując ledwo gospodarują pieniędzmi do dnia kolejnej wypłaty, a osoba, która być może nie robiła w życiu nic (przysłowiowy Pijak Spod Monopolowego), nagle dostaje wszystko za prawie darmo. Tragiczne jest to, że ludzie tracąc 1/3 doby na pracę + dojazdy + nadgodziny, nie mogą zarobić tyle, by móc godnie utrzymać zarówno siebie, jak i swoje rodziny. A Lotto jest wówczas jak gorzki, pełen sarkazmu chichot - śmiejący się z ich ciężkiego losu i przy tym szaleńczo nakłaniający do rzucenia w próżnię ich zarobionych w pocie czoła, ostatnich złotówek.

    OdpowiedzUsuń
  24. bardzo chciałabym wygrać w lotto. Jest milion smarkatych dzieciaków, które mają wszystko i jakoś to nie wydaje się być "niesprawiedliwe". Taki los, mój by się polepszył. Przemokły mi ostatnio buty, a nawet głupia impregnacja obuwia kosztuje. Mnie nie stać!

    OdpowiedzUsuń
  25. Mi dużo nie jest potrzebne, zamówiłbym sobie drzwi z montażem. Wrocław jest mi bliskim miastem dlatego coś bym w nim zbudował ale ogólnie to raczej wole nie zagracać sobie otoczenia więc pieniądze bym wrzucił na jakieś lokaty i tyle. Zyłbym jak dalej.

    OdpowiedzUsuń
  26. Henryku, czy jest szansa na kolejne wpisy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, na razie robię sobie przerwę. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  27. Wygrywając w Lotto po prostu zyskujesz pieniądze. Zdobywając wszystko czego chcesz bez wygrywania uczysz się znacznie więcej, a zdobyta wiedza i nawyki pomogą Ci we wszystkich dziedzinach życia. Zdobywasz coś extra - zdobywasz charakter. Zdobywasz zdolność do poświęceń, wiedzę, odwagę, cierpliwość, odporność :)

    Więcej na moim blogu SilniejszyTy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  28. Witam,
    Mam do Pana niecodzienną prośbę. Podjęłam decyzję o zracjonalizowaniu swojego otoczenia, w myśl "mniej a praktyczniej". Poszukuję osób doświadczonych w organizowaniu w ten sposób swojej przestrzeni życiowej, które zechciałyby być moimi mentorami w tej dziedzinie. Takimi dobrymi duchami, które zechciałyby udzielić mi rad, podpowiedzieć co jeszcze poprawić i podtrzymać tym samym moją motywację ;)
    Pozdrawiam
    Dixy
    http://dzienniki-zwyczajne.tumblr.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, „mniej, a praktyczniej” jest interesującym kierunkiem. Roli mentora się jednak nie podejmę :) Życzę powodzenia w organizowaniu przestrzeni, pozdrawiam serdecznie :).

      Usuń
  29. Ja również chciałbym wygrać niezbyt wielką sumę, w niczym by mi to nie przeszkodziło. Szkoda tylko, że nigdy nie zagram w żadną grę losową :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Szkoda że przestałeś pisać. Dobry w tym byłeś.

    OdpowiedzUsuń
  31. A gdzie pan Henryk????

    OdpowiedzUsuń
  32. hmm... teoretycznie się zgadzam - najbardziej z tym, że gramy w lotto, żeby wyjść z biedy i z tym, że grając zapominamy o sposobach na zarobienie realnych pieniędzy... ale.. ale znam osobę, która poradziła sobie z wygraną i pieniądze jej się należały - dosłownie z biedaka ta osoba stała się bogata w jeden dzień, rozsądnie zagospodarowała pieniędzmi (dom, miejsce pracy na przyszłość - sklepik, itd.) i muszę dodać, że ten człowiek latami obliczał liczby i w końcu trafił... teoretycznie łut szczęścia, ale kilka lat później trafił drugi raz 6... i jest normalny..;-)

    OdpowiedzUsuń
  33. Proszę uważać na portal multipasko odnoszący sie do gier totalizatora.Zbierane sa tam dane o użytkownikach a następnie w brzydki sposób wykorzystywane.Jedna z użytkowniczek o nicku pięknaja ujawniła nasza priv korespondencję iż zostałam sprzedana do b u r d e lu i całe tamtejsze towarzystwo miało niezła pożywkę przypominając w niewybredny sposób kim jestem.Zakładam,ze ta osoba śmiga na rożnych nickach.

    OdpowiedzUsuń
  34. Proszę uważać na portal multipasko odnoszący sie do gier totalizatora.Zbierane sa tam dane o użytkownikach a następnie w brzydki sposób wykorzystywane.Jedna z użytkowniczek o nicku pięknaja ujawniła nasza priv korespondencję iż zostałam sprzedana do b u r d e lu i całe tamtejsze towarzystwo miało niezła pożywkę przypominając w niewybredny sposób kim jestem.Zakładam,ze ta osoba śmiga na rożnych nickach.

    OdpowiedzUsuń
  35. Taka uwaga odnośnie zdania "Co prawda wiele w życiu zależy od genów" - też tak się kiedyś nad tym zastanawiałem i na pewno pewne cechy mamy dziedziczone, ale kiedyś oglądałem jakiś program naukowy, w którym powiedziano, że gdyby stworzyć grupę ludzi o identycznym kodzie genetycznym, to i tak pośród nich byliby biedni, bogaci, liderzy i Ci którzy za nimi podążają więc dużo jednak zależy od nas samych i jak my kształtujemy nasz los. P.S. Pierwszy raz tu jestem na tym blogu, ale bardzo fajne rzeczy tu piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Wolałbym stać się pracowity i przedsiębiorczy, ale w ostateczności zaakceptuję wygraną w lotto ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Ludzie którzy grają i wygrywają w lotka najczęściej są to ludzie biedni, albo klasy średniej, którzy nie umieją zarządzać tak dużymi finansami w związku z tym niestety cały ich majątek bardzo szybko przepada.
    Oni nie mają tych umiejętności które posiadają Ci co zarobili te pieniądze sami.

    OdpowiedzUsuń
  38. Wiadomo, że komentarze każdego z użytkowników będą inne...
    Ale w sumie zastanówmy się. Lottto - to nie zupa i nie ma na nią przepisu. Jednak kto powiedział, że właśnie wygrana musi wpaść w łapy jakiemuś głupcowi? To w sumie tak samo prawdopodobne jak wygrana człowieka inteligentnego. Pieniądze nie są zbędne, ale nie dają szczęścia. Nie oznacza to jednak, że w niczym nie pomagają. One po prostu poprawiają jakość życia, są pomnażane, ale tylko przez osobę inteligentną.
    Pozdrawiam i sama mogę z uczciwością napisać, ze w lotto wygrałam piątkę i robię sobie przerwę od grania :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Dla mnie bogaci maja tylko problemy osobiste a my mamy problemy osobiste i finansowe niestety.Dlaczego i to i to a nie tylko to????????????????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzisz, to nie tak,

      im odchodzą jedne problemy, a przychodzą inne - ochrona rodziny, bezpieczeństwo osobiste, ryzyko porwań dla okupu, itp.

      nie ma róży bez kolców

      Usuń
  40. ja nie chcę iść na skróty, zresztą trzeba by robić ankietę wśród ludzi na temat co zrobiliby z wygraną oczywiście dać im bardzo ograniczony czas na odpowiedź :) ciekawe co by wyszło

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja bym tam mogła wygrać w lotka;-) Ale nie chciałabym trafić 6 - wolałabym jakąś mniejszą kwotę;-)

    OdpowiedzUsuń
  42. Czy jest szansa na kolejne wpisy? Przyznam, że to jedyny blog o tematyce minimalizmu, którego wpisy do mnie trafiają. Pozdrawiam autora!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, na razie mam dłuższą przerwę :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  43. Granie w loteriach to marnowanie pieniędzy w imię marzeń, których spełnienie wcale nie oznacza szczęścia. Gorąco popieram treść tego tekstu. Przyznam, że szokuje mnie, jak łatwo ludzie naprawdę biedni poddają się tym marzeniom, stając się jeszcze biedniejszymi, bo bogatsi rzadziej wydają pieniądze na takie rzeczy. Obawiam się jednak, że ta potrzeba (proste rozwiązanie wszystkich problemów i kompleksów w życiu) jest ponadczasowa i nie da się z nią walczyć.
    Mam nadzieję, że wróci Pan do pisania bloga, bo świadomość postawy minimalistycznej jest w społeczeństwie prawie żadna, więc taki blog jest jak kaganek oświaty.

    OdpowiedzUsuń