Zimne prysznice - to wciąga

Autor zdjęcia: The27thmaine (PD)
Przy pierwszych próbach hartowania ciała zimnymi prysznicami mówiłem sobie „nigdy więcej”. Teraz zaś to lubię, a ciężko jest tylko w ciągu kilku pierwszych sekund lub w zimie.

Zimne prysznice to nie ascetyzm, ani umartwianie ciała, ani odmawianie sobie przyjemności. Na początku może być to niemiłe, ale potem pojawia się wiele korzyści.

Zimne prysznice są ożywiające, poprawiają koncentrację, wybudzają znacznie lepiej niż kawa (choć na krótko). Poprawiają humor, bo m. in. organizm wydziela hormony odpowiedzialne za zadowolenie i znieczulenie, tzw. beta-endorfiny (1). Niektórym pomagają w bezsenności, pozwalają na lepsze radzenie sobie ze stresem fizycznym i emocjonalnym. Mogą kształtować hart ducha, odwagę, silną wolę. Dla ludzi w odległej przeszłości zimna woda była jedyną dostępną opcją kąpieli, być może przez to stawali się dzielniejsi.

Zimne prysznice pobudzają krążenie. Przyspieszają metabolizm, zatem ułatwiają zrzucanie zbędnych kilogramów. Skóra i włosy mogą wyglądać po nich trochę lepiej, gdyby porównywać z myciem się w ciepłej wodzie.

Hartowanie ciała zimnem było popularnym zabiegiem zdrowotnym w starożytności, podobnie jak w XVIII i XIX wieku (2). Współczesne badania naukowe pokazują wpływ takiego hartowania na zwiększanie odporności organizmu na zimno (3) i zwiększanie ochrony przed procesami utleniającymi (odpowiedzialnymi m. in. za starzenie) (4).

Pojawiają się ciekawe hipotezy naukowe (jeszcze nie tezy), że zimne prysznice mogą działać antynowotworowo (1), łagodzić objawy depresji i innych zaburzeń psychicznych (5) (6), pomagać w syndromie chronicznego zmęczenia (7). Szczegóły opisane są w wymienionych niżej pracach naukowych.

Branie wyłącznie zimnych pryszniców jest korzystne finansowo. W zimnej wodzie ludzie szybciej się myją i zużywają jej mniej. Do tego nie trzeba płacić za jej ogrzanie.

Czy zimną wodą i mydłem można się dokładnie umyć? Jeśli myjemy się dodatkowo szczotką i nie wracamy z pracy oblepieni smarami czy jakimś innym znaczącym brudem, to tak.

Przez zimne prysznice mogę stać się skromniejszą osobą, która nie musi mieć w życiu wielkich wygód. Pobyt w miejscu bez ciepłej wody? Żaden problem. Gdy brak ciepłej wody jest niespodziewany, inni zwykle panikują. Ja zaś będę spokojny.

Zimne prysznice mają przeciwwskazania: zaawansowana ciąża, zaawansowany wiek, menstruacja, problemy wieńcowe, niedowaga, problemy z metabolizmem. Nie poleca się wychodzić od razu na dwór po takim prysznicu, albo brać go od razu po ciężkim treningu. Zbyt długi kontakt z zimną wodą może prowadzić do wyziębienia organizmu. Dlatego nie ma co przesadzać i nie wykraczać poza kilka minut. Być może ta lista jest niekompletna i warto się najpierw skonsultować z lekarzem.

Początkującym poleca się stopniowe zmniejszanie temperatury na przestrzeni kilku tygodni. Jeśli mimo to komuś wzięcie zimnego prysznica dalej wydaje się koszmarem, to polecam brać je na stojąco, poruszać w trakcie ciałem i mocno oraz wolno wydychać powietrze. To ostatnie zresztą często uwalnia się spontanicznie w formie krzyknięcia "aaaaa". Łagodniejsze i łatwiejsze do przeprowadzenia są prysznice ciepło-zimne. Zaczynamy od ciepłej wody, a potem w ciągu minuty obniżamy stopniowo temperaturę.

Zimne prysznice łatwo brać w lecie, kiedy temperatura wody sięga nawet 20 stopni. Trudniej jest w zimie, gdy spada do kilku stopni. Swoją drogą, w ten sposób można się przygotować do morsowania, czyli kąpielach w morzu czy jeziorze zimą (morsowanie wykracza jednak poza ramy tego artykułu).

Na koniec mam taką myśl, że wiele wygód cywilizacyjnych i wynalazków wydaje się poprawiać jakość życia, a jakże często w praktyce okazuje się, że zabiera nam jednocześnie dużo dobrego. Ciepłe prysznice dostarczają trochę komfortu i relaksu, ale nie za darmo.

Przypisy:

(1) Shevchuk NA, Radoja S., Possible stimulation of anti-tumor immunity using repeated cold stress: a hypothesis.

http://www.biomedcentral.com/content/pdf/1750-9378-2-20.pdf

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17999770

(2) http://en.wikipedia.org/wiki/Hydrotherapy

(3) Vybíral S, Lesná I, Jansky L, Zeman V., Thermoregulation in winter swimmers and physiological significance of human catecholamine thermogenesis.

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/10825419

(4) Siems WG, Brenke R, Sommerburg O, Grune T, Improved antioxidative protection in winter swimmers.

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/10396606

(5) Shevchuk NA, Adapted cold shower as a potential treatment for depression.


http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S030698770700566X

(6) Shevchuk NA, Hydrotherapy as a possible neuroleptic and sedative treatment.

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17640827

(7) Shevchuk NA, Possible use of repeated cold stress for reducing fatigue in chronic fatigue syndrome: a hypothesis.

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17958903

Badanie wpływu hydroterapii na osoby z przewlekłą niewydolnością serca: 

Michalsen A, Lüdtke R, Bühring M, Spahn G, Langhorst J, Dobos GJ, Thermal hydrotherapy improves quality of life and hemodynamic function in patients with chronic heart failure.

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/14564334
 

17 komentarzy:

  1. Od listopada ubiegłego roku również stosuję zimne prysznice (codziennie rano). Początki faktycznie mogą być trudne. Ale ja pokochałem zimne prysznice od pierwszego kontaktu. Pamiętam tylko, że przy pierwszym razie dosłownie kręciło mi się w głowie od szoku termicznego.
    Najbardziej lubię wodę prawdziwie zimną. W bloku, zimna woda o poranku często wydaje mi się nieco ciepława.

    Kiedyś bywało, że jeśli źle spałem byłem senny przez cały dzień i budziłem się wówczas (często z mizernym skutkiem) dużą ilością kawy lub herbaty. Teraz wystarcza mi zimny prysznic.
    Przy dużym niewyspaniu, zimny prysznic znakomicie budzi, ale nie usuwa niestety zmęczenia. Pomimo tego całkiem dobrze sobie radzę w takich sytuacjach. Myślę, że prysznic wspomaga koncentrację, dzięki której mogę dobrze funkcjonować również po małych dawkach snu (moja norma to 8-9h).

    Być może powinienem dodać, że przed prysznicem szczotkuję całe ciało. A po, wycieram dokładnie szorstkim ręcznikiem.

    Pozdrawiam, unc3.

    OdpowiedzUsuń
  2. To widzę, że mamy podobne odczucia co do zimnych pryszniców. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zimne prysznice to dla mnie istna tortura...

    PS Jutro opublikuję wpis z Twoimi refleksjami nt. minimalizmu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Są torturą, gdy się nie jest przyzwyczajonym. Zimne prysznice można polubić, gdy się powoli zmniejsza temperaturę w ciągu miesiąca.

    OdpowiedzUsuń
  5. Warto od czasu do czasu, nawet jeśli nie jest się zwolennikiem wyłącznie zimnej wody ;) mimo wszystko spróbować. Zimna woda świetnie pobudza krążenie. Po treningu robi coś dobrego z mięśniami (nie wiem dokładnie co, ale akurat przetestowałam i się sprawdziło). Warto dodać - co pewnie głównie zainteresuje posiadaczy bujnych fryzur - że zimna woda zastosowana po umyciu głowy, np. do spłukania szamponu, zamyka łuski włosów, dzięki czemu są one mniej podatne na uszkodzenia i ładnie lśnią. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj, trafilam tu przez Wasp z Twoim wpisem na jej stronie. Przeczytalm juz kilka Twoich spostrzezen i refleksji o zyciu, ktore stosujesz. To mi sie bardzo podoba. Twoja postawa i dzialanie. Jestem dokladnie tego samego zdania na wiele rzeczy, ktore mnie otaczaja i w ktorych przyszlo nam zyc. Ale tez robie wszystko aby zyc zgodnie z Natura i Jej prawami. Jestem przez to zdrowa i szczesliwa. Troche zmian /zminimalizowan/ chce jeszcze wprowadzic, a w tym pomagaja mi takie blogi jak Twoj czy innych - podobnych.
    Trzymaj tak i dalej sie rozwijaj.
    Bede czestym gosciem Twojego bloga.
    Pozdrawiam Ciebie i Rodzinke.
    Jolanta.

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie napisałem artykuł o prysznicach i z racji chwilowego dostępu do neta na dłużej rozglądam się co słychać na znajomych blogach - a tu taka niespodzianka :)

    Autentyczny zbieg tematyczny (mówię serio), haha

    Osobiście staram się brać może nie zimne prysznice - ale lekko chłodniejsze - tzn. nie gorące

    to mnie budzi i daje energii

    OdpowiedzUsuń
  8. Pytanie, jaką temperaturę ma u Ciebie zimna woda. U mnie to jest 20 stopni, może właśnie Twoja letnia to moja zimna :)

    Właśnie też widziałem u Ciebie ten artykuł, ciekawy zbieg okoliczności.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jolanta: podoba mi się Twoje zdanie: "Ale tez robie wszystko aby zyc zgodnie z Natura i Jej prawami. Jestem przez to zdrowa i szczesliwa.", bo właśnie tak rozumiem w dużej mierze minimalizm: być w zgodzie z Naturą i przez to być zdrowym i szczęśliwym.

    Cieszę się z Twojego komentarza i miło Cię widzieć wśród czytelników :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja nie lubię pierwszego szoku termicznego przy chłodniejszym prysznicu - ewentualnie startuje z ciepłą, a w trakcie lekko schładzam wodę.

    Czujesz się wtedy tak samo jak po chodnym prysznicu, ale jest przyjemnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Popieram, tylko troche gorzej robi się zimą, kiedy temperatura wody w rurach spada sporo poniżej 20C (po krótkim przyzwyczajeniu latem bardzo komfortowych).
    Zimą też dajesz radę kąpać się bez podgrzewania?

    Pozdrawiam i gratuluję świetneeeeeego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zgadza się, zimą jest trudniej. Ostatnio miałem w rurach 13-14 stopni. Gdy mam duże opory, to zaczynam ciepłą lub letnią i schodzę do maksymalnie zimnej. Zazwyczaj jednak używam samej zimnej, polewając stopniowo kolejne partie ciała. Zgadza się, że 20 stopni po krótkim przyzwyczajeniu jest komfortowe.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. witam :) trafiłam na ten wpis szukając porad na temat zimnych pryszniców. mieszkam nie w Polsce, dzisiaj w naszym akademiku na dwa tygodnie odłączyli ciepłą wodę, tak więc wszyscy są zmuszeni nagle przejść na lodowate (nie zimne - lodowate) prysznice. jest lato, ale niedawno tu się ochłodziło do 10-15 stopni w dzień, tak więc nie można powiedzieć, że organizm domaga się odświeżenia jak przy upałach...
    trzeba przyznać, że energii dodaje. energii do krzyczenia :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Spróbuj morsowania. Ja w grudniu dwa razy wyszedłem na krótką kąpiel w rzece bez jakiegoś przesadnego przygotowania (miałem za sobą zimne prysznice i zimną kąpiel ale poza tym nic). Temperatura powietrza - 2 stopnie, na rzece trochę lodu. Wszedłem tylko na chwilę zanurzając się po kark, a zaraz potem wyszedłem. Przed wejściem rozgrzewka (najlepiej bieganie). Najgorzej jest z kończynami - dłońmi i stopami które bolą od zimna i sztywnieją (trochę problem z nałożeniem ubrań po wyjściu), natomiast reszta ciała bardzo dobrze radzi sobie z zimnem.

    OdpowiedzUsuń
  15. No dzisiaj pierwszy raz spróbowałem zimnego prysznica... Przyznam się, że na początku tragedia a potem to już całkiem całkiem i mimo iż cały dzień dużo pracowałem to czuję się obecnie pełen energii. Mam nadzieję, że to mnie wciągnie...Pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  16. To jest coś wspaniałego. Stosunkowo szybko się przyzwyczaiłem się do tej formy mycia i było warto. Człowiek jest mniej obolały, energiczniejszy i jakiś pogodniejszy. Niesamowite, a w dodatku terma odpoczywa :)

    OdpowiedzUsuń