Kawa - wybór czy konieczność?

Autor zdjęcia: Mark Prince
Wśród kawoszy są prawdziwi smakosze i tacy, co piją, bo muszą.

Kawosze smakosze zgłębiają sztukę przygotowywania kawy. Starannie wybierają jej gatunki. Dbają o estetykę przyrządzenia. Piją spokojnie, każdy łyk długo sączą w ustach, w pełni delektując się smakiem, aromatem i całym rytuałem.

Uzależnieni kawosze szukają głównie pobudzenia. Bez kawy są zbyt zmęczeni. Niektórzy nawet torturują się najgorszym rodzajem biurowej, rozpuszczalnej kawy. Aby przełknąć coś tak niedobrego, dodają mleka lub cukru. Na pociechę czasem ponarzekają z innymi na okropny smak kawy. No dobra – koniec tych wątków autobiograficznych z przeszłości.

Nie piję kawy od wielu miesięcy. Gdy będę bardzo zmęczony, to może zrobię sobie wyjątek. Również wtedy, gdy będę chciał się jej napić jak smakosz, może w jakieś dobrej kawiarni. Na co dzień straciłoby to swój urok, choćbym pił kawę od mistrza świata baristów. Odświętność potrafi zwiększać atrakcyjność, a codzienność ją niszczyć.

Poza tym „bo lubię” łatwo zmienia się w „bo muszę” (szczególnie można to zauważyć przy papierosach). Mnie zaś bardzo pociąga życie bez nałogów. Życie o szerokim zakresie „wolności od”. Zabawa bez alkoholu, słodycz życia bez słodyczy, ochota do działania bez kofeiny. Wolę życie, w którym jest po prostu dobrze bez substancji pobudzających i psychoaktywnych.


Czy picie kawy może być symptomem problemów?

Tak, może. Raymond Francis, autor książki „Pożegnaj się z chorobami” (z czystym sumieniem nie mogę jej polecić, ale miejscami może być inspirująca), twierdzi, że wielu ludzi z krajów rozwiniętych gospodarczo pije dużo kawy z powodu złego odżywiania. Nawet tym z nadwagą lub otyłością często brakuje składników odżywczych. Nie mają więc siły i są zmęczeni, a że muszą być wydajni w pracy, więc często piją napoje energetyzujące (1).

A zatem picie kawy dla pewnych ludzi wcale nie jest luksusem, a koniecznością. Można powiedzieć, że luksusem jest wręcz niepicie kawy, bo to oznacza, że ktoś prowadzi zdrowy styl życia, ma zdrową dietę i naturalnie wysoki poziom energii. Poza tym coraz mniej ludzi wybiera albo może pozwolić sobie na niezabiegane życie i „zwykłą wydajność”.


Problemy ze snem

W naszej cywilizacji problemy z zasypianiem są bardzo typowe. Niedostatek ruchu, duże napięcie psychiczne w pracy, zbyt obfity posiłek wieczorem, bardzo dużo bodźców przed snem (z telewizji, a nawet Internetu - przed zaśnięciem warto zrobić nie tylko post żywieniowy, ale czasem nawet informacyjny), hałas za oknem, alergie mogą utrudniać zasypianie, z czego wynika pęd po kawę rano.

Często powstają z tego błędne koła. Problemy ze snem powodują późne wstawanie. Nie ma wtedy czasu na śniadanie, więc po drodze do pracy kusi, by zjeść coś słodkiego. Po powrocie do domu jest się bardzo głodnym, więc je się na wieczór bardzo obfity posiłek, który przeszkadza w dobrym śnie. Koło się zamyka.

Problemy ze snem może wywoływać sama kawa, jeśli jest pita zbyt późno. Dla wielu ludzi nawet poranna filiżanka kawy (czy nawet herbaty) utrudnia zasypianie (np. nie mogą zasnąć w ciągu 10 minut od położenia się). Robi się z tego kolejne błędne koło: problemy ze snem w nocy z powodu kawy i sięganie po kawę rano z niewyspania. A przy tym jest to absurdalne: kawa miała zwiększać naszą wydajność, a w zasadzie to ją obniża, z powodu problemów ze snem.

Na bezsenność może wpływać też brak ruchu w ciągu dnia. Nierozładowane napięcie psychiczne nie daje spać. Ja to rozwiązałem dojeżdżając rowerem do biura – praca mięśni przy powrocie relaksuje. Rower pomaga mi też rano, bo ruch i powietrze dobrze wybudzają, co jeszcze wzmacniam zimnym prysznicem po przyjeździe. Kawa nie jest mi więc potrzebna.

Dlatego jeśli przychodzi mi ochota na kawę z powodu zmęczenia, to przede wszystkim pytam się: dlaczego jestem zmęczony? Zmęczenie jest symptomem jakiejś nieprawidłowości, lepiej go nie zagłuszać, tylko szukać przyczyny. Czasem może to być nawet jakaś choroba.

Co do hałasu samochodów i motorów za oknem, to niektórym pomagają koreczki do uszu. Jeśli nie wystarczą, rozwiązaniem może być instalacja okien dźwiękoszczelnych z dobrym systemem wentylacji albo ostatecznie przeprowadzka.


Inne powody picia kawy

W robieniu kawy można szukać rytuału. Rytuały potrafią uspokajać.

Może to być pretekst, by zrobić sobie przerwę w pracy i porozmawiać z innymi.

By wypić coś ciepłego.

Z głodu – jeśli ktoś dodaje mleka do kawy.

Dla cukru. To uzależnienie potrafi się ukrywać pod wieloma postaciami.

Ale w każdym z tym przypadków wcale nie trzeba pić kawy!


Czy kawa faktycznie zwiększa wydajność?

Początkujący kawosz będzie pracował na wyższych obrotach. Jednak wraz z upływem czasu, podobnie jak przy innych narkotykach (tak: kawa jest rodzajem bardzo miękkiego, legalnego narkotyku), następuje przyzwyczajenie i zobojętnienie organizmu. Kawa przestaje działać. Podobnie jak przy narkotykach nie można jednak sobie ot tak przestać. Kto nagle przestanie, zauważy duży spadek wydajności. A że obowiązki zawodowe gonią, więc ciężko rzucić. Z tego powodu ktoś, kto zaczął, czasami pije już do końca życia.

Co ciekawe, znalazłem jedno badanie, które sugerowało, że efekt poprawy koncentracji po kawie jest długotrwały, szczególnie u starszych (2). Ale dwa inne badania tego nie potwierdziły (3) (4)! Jak widać nawet badaniom naukowym nie zawsze można ufać, skoro wychodzą różne wyniki. Obserwując samego siebie widziałem wpływ krótkotrwały: właśnie coś około tygodnia.

Oczywiście, dla zmęczonego kierowcy i jego pasażerów bardzo dobrym pomysłem może być napicie się kawy. Podobnie dla kogoś, kto jakiegoś dnia wyjątkowo się nie wyspał, z tym że tego typu wyjątki łatwo zmieniają się w nałóg.


Jak jeszcze kawa wpływa na organizm?

Kawa wypłukuje magnez i niektóre witaminy. Są kawosze, co dostarczają je w suplementach. Ale to znowu generowanie dodatkowej konsumpcji, spirali wydatków. Jeden wydatek generuje inne.

Kawa jest moczopędna, choć przy częstym piciu może pojawić się tolerancja.

Może zostawiać osad na zębach.

Działanie kofeiny znacznie zmniejsza się po kilku godzinach, co naraża na tzw. „kryzys godziny 15”.

Czy warto zmienić zwykłą kawę na bezkofeinową? Niekoniecznie, bo wiele (nie wszystkie) metod ekstrakcji kofeiny może zwiększać ilość substancji toksycznych w kawie (5).

Kakao, czarna i zielona herbata również zawierają kofeinę, choć w mniejszych ilościach. Zielona herbata i kakao spożywane/pite z umiarem mogą mieć wiele korzyści zdrowotnych, pomimo małej zawartości kofeiny.


Badania naukowe o kawie

Za kawowym biznesem stoją wielkie pieniądze. Czy były zatem badania, przed którymi naukowcy pytali się „a jaki ma być wynik?”. Zwłaszcza, że w różnych badaniach wychodziły czasem różne wyniki. Mimo to wspomnę o kilku badaniach.

Kawa redukuje ryzyko wystąpienia niektórych rodzajów raka (6), ale zwiększa np. ryzyko raka pęcherza (7). Z drugiej strony, jedzenie warzyw i ruch też zmniejsza ryzyko raka, kawa nie musi być pod tym względem najlepszym rozwiązaniem. Było badanie pokazujące związek między piciem kawy, a niższą zachorowalnością na Parkinsona (8). Inne wykazało korzyści przy zapobieganiu Alzheimera (9), ale może tu pomóc też dobra dieta (10) i ciągła aktywność umysłowa (11).

Kawa może zmniejszać ryzyko cukrzycy (12), ale w badaniu uczestnicy pili pięć albo i więcej filiżanek kawy dziennie, które mogą być problematyczne z innych względów.

Z drugiej strony, picie kawy może podwyższać poziom cholesterolu LDL (13) i zwiększać stany zapalne organizmu (14).

Badań o rzekomych zaletach i wadach picia kawy jest dużo więcej. Nie można więc powiedzieć, że kawa jest zdrowa. Bez kawy dobrze się czuję i nie mam potrzeby jej picia, a moim głównym napojem jest woda.

Uważam też, że rzekome korzyści z picia kawy można czerpać z innych źródeł. Nie chcę się nabierać na artykuły typu „kawa chroni przed demencją, pij przynajmniej raz dziennie” (co zresztą w świetle innych badań nie byłoby prawdą), z reklamą kawy na dole.


Rzucanie kawy

Biorąc pod uwagę wymienione na początku powody picia, rzucanie kawy może być bardzo trudne, jeśli wymagałoby zmiany stylu życia.

Najgorsze są pierwsze dwa dni. Mogą pojawić się bóle głowy, drażliwość, kłopoty z koncentracją, senność i inne objawy. Po tygodniu powinny minąć. Wtedy kończy się uzależnienie fizyczne.

Najłatwiej jest rzucić w czasie urlopu, kiedy nie musimy być bardzo wydajni (no chyba, że ktoś urlopy traktuje jako ciężką pracę, kiedy chce maksymalizować liczbę zwiedzonych miejsc i odebranych wrażeń).

Autor zdjęcia: Jami Dwyer

Lasy i globalizacja

Kawa jest produktem nielokalnym (a zatem transport jest źródłem zanieczyszczenia środowiska), pod plantacje wycinano lub wycina się lasy tropikalne.




Zakończenie

Mój wybór ma też inne zalety. Nie muszę mieć żadnego ekspresu ani specjalistycznego sprzętu do kawy, co oznacza mniej gratów i wydatków. Moje zakupy są prostsze, jedna półka mniej do obskoczenia. Przy okazji jeszcze mniej wydam. Nie mam przymusu, ale wybór picia. I kilka minut dziennie więcej, które wolę przeznaczyć na inne rzeczy.

Przypisy:
(1) Raymond Francis, Pożegnaj się z chorobami, strona 133

(2) Jarvis MJ, Does caffeine intake enhance absolute levels of cognitive performance? http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/7870897

(3) Laitala, Kaprio, Koskenvuo, Räihä, Rinne, Silventoinen, Coffee drinking in middle age is not associated with cognitive performance in old age, http://www.ajcn.org/content/90/3/640.short

(4) Boxtel, Schmitt, Boshma, Jolles, The effects of habitual caffeine use on cognitive change: a longitudinal perspective, http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0091305703001710

(5) http://en.wikipedia.org/wiki/Decaffeination

(6) Nkondjock A., Coffee consumption and the risk of cancer: an overview, http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18834663

(7) David Geffen School of Medicine, University of California, Los Angeles, CA 90095-1736, USA, Epidemiologic evidence on coffee and cancer.
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20358464

(8) Benedetti, Bower, Maraganore, McDonnell, Peterson, Ahlskog, Schaid, Rocca, Smoking, alcohol, and coffee consumption preceding Parkinson’s disease,
http://neurology.org/content/55/9/1350.abstract

(9) Marques S, Batalha VL, Lopes LV, Outeiro TF, Modulating Alzheimer's disease through caffeine: a putative link to epigenetics, http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21427489

(10) Solfrizzi V, Capurso C, D'Introno A, Colacicco AM, Santamato A, Ranieri M, Fiore P, Capurso A, Panza F, Lifestyle-related factors in predementia and dementia syndromes, http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18088206

(11) Stern Y, Cognitive reserve and Alzheimer disease, http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16917199

(12) Yamaji T, Mizoue T, Tabata S, Ogawa S, Yamaguchi K, Shimizu E, Mineshita M, Kono S, Coffee consumption and glucose tolerance status in middle-aged Japanese men, http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15662555

(13) Ricketts ML, Boekschoten MV, Kreeft AJ, Hooiveld GJ, Moen CJ, Müller M, Frants RR, Kasanmoentalib S, Post SM, Princen HM, Porter JG, Katan MB, Hofker MH, Moore DD. (2007), The cholesterol-raising factor from coffee beans, cafestol, as an agonist ligand for the farnesoid and pregnane X receptors, http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17456796

(14) Zampelas A, Panagiotakos DB, Pitsavos C, Chrysohoou C, Stefanadis C (October 2004), Associations between coffee consumption and inflammatory markers in healthy persons: the ATTICA study, http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15447891

http://en.wikipedia.org/wiki/Coffee

25 komentarzy:

  1. Kawa w pracy to w ogóle porażka: z rzekomego zwiększenia efektywności nici, ponieważ zamiast skupić się na zadaniu, to biega się co chwilę do toalety.
    "luksusem jest wręcz niepicie kawy, bo to oznacza, że ktoś prowadzi zdrowy styl życia, ma zdrową dietę i naturalnie wysoki poziom energii" - moja koleżanka z pracy akurat maniakalnie szprycuje się (inaczej tego nie umiem określić, bo to nie jest zwykłe spożywanie) napojami energetyzującymi lub kawą ze stacji benzynowej, którą codziennie mija w drodze do pracy, bo według niej "wygląda na taką zajętą, rozchwytywaną, ważną, że nie ma czasu na sen" (autentyczna rozmowa). Dziewczyna ma objawy odstawienia, jak nie dostanie dawki kofeiny.
    Ja piję tylko, gdy mam na to wyjątkową ochotę i brak kawy w sklepach w promieniu stu kilometrów nie będzie przyprawiał mnie o stany lękowe. W życiu nie stanę się niewolnikiem nałogu.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja zawsze pijałam kawę, bo mi smakowała. Miałam jednak mały problem z tego powodu- problemy z zębami. Ileż to kasy wydałam na najlepsze pasty do zębów. Zostawiłam kawę- ząbki o wiele ładniejsze, bez problemu i latania do aptek po najlepsze pasty. I nie miałam problemu z odstawieniem. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej,
    Ciekawy artykuł. Sama kawy nie pijam. Zrezygnowałam, bo już nie potrzebuję się energetycznie doładowywać. A smakowo nigdy fanką kawy nie byłam. Niemniej jednak kawa swoje zalety ma. Kiedyś o tym sporo czytałam, próbując rozstrzygnąć, jak kawa wpływa na zdrowie. Generalnie myślę, że nie da się jednoznacznie stwierdzić "kawa jest zdrowa" lub "kawa szkodzi zdrowiu".
    Jeśli ktoś jest zainteresowany tematem to polecam również ten artykuł. Esencja wad i zalet picia kawy.

    Pozdrawiam,
    Magda Bednarczyk

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja czasami (rzadzko) się napiję, ale dla przyjmeności, nie pobudzenia. Parę lat temu potrafiłem za to pić niezbyt zdrowe ilości - pewnego dnia po silnym bólu w okolicach serca odstawiłem (nie od razu, bo już nieco uzależniony byłem, ale mimo wszystko szybko).

    W moim odczuciu kawa ma bardzo silny związek z za szybkim trybem życia w dzisiejszych czasach, dobrze się w niego komponuje.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobry artykuł, jak zwykle trafny i dopracowany, za to własnie lubię ten blog. Dotyka sedna sprawy - też kiedyś rzuciłem kawę i długo nie piłem.

    Jednak po latach obserwacji ludzi zauważam, że większość z nich MUSI mieć jakiś nałóg - po prostu taka jest natura WIĘKSZOŚCI ludzi.

    Wolę jak ktoś ma nałóg taki jak kawa i słodycze - niż wódka i narkotyki.

    Wolę nałogowego palacza - teścia, który jednakże respektuje prawa i gusta niepalących nawet we własnym mieszkaniu (zamykanie drzwi do pokoju i wietrzenie po każdym papierosie) - niż kolegi - alkoholika, który jest niesłowny (zwykle zawodzi jeśli tylko na horyzoncie pojawia się wódka).

    OdpowiedzUsuń
  6. Dagmare: Racja, jest trochę ludzi w różnych firmach, co wręcz szprycują się tymi napojami. Trochę to przykre, bo przecież one po jakimś czasie przestają działać, a rzucić łatwo się nie da.

    Agnieszka: Ciekawe, że nawet najlepsze pasty nie pomogły tak, jak rzucenie kawy. Zauważyłem też coś podobnego w innych miejscach, że np. nawet najlepsze kremy nie będą działały lepiej na skórę, niż bardzo dobra dieta.

    Magda: Mimo, że w pewnych miejscach kawa może niby coś pomagać, to całościowo ja się bardziej (delikatnie) przechylam w stronę „szkodzi”.

    Michał: Ciekawe, że czasami człowiek musi się przerazić, np. bólem w okolicach serca, by zmienić nawyki :)

    Faktycznie, kawa i szybki styl życia często idą w parze.

    R-O: Nałogi m. in. wypełniają czas, a niektórzy czują się nieswojo, gdy go mają trochę do dyspozycji: stąd są ludzie, którzy nie potrafią żyć bez nałogów.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja kiedyś byłam prawdziwym kawoszem, ale stwierdziłam, że uzupełnienie mikroelementów w organizmie jest czasem trudne więc po co dodatkowo go obciążać szkodliwymi substancjami. Mam takie swoje święte "raz kiedyś" ;] i tego się trzymam. Dzisiaj zjadłam niemalże całą białą czekoladę, a z racji tego, że poza miodowym piernikiem nie jadłam słodyczy od ładnych kilku dni niesamowicie mi smakowała :) Ale jutro już nie mam zamiaru tego robić. Raz kiedyś, tak, z reguły słodyczom i innym substancjom silnie uzależniającym mówię stanowcze nie ;]
    Bardzo spodobało mi się Twoje podejście do "wolności od" Henryku. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Kawy nie lubię, nie pijam, chyba że bardzo, bardzo rzadko = i bardzo słodką. Co jest dodatkowym minusem. ;) Ale nie mam do niej aż tak negatywnego stosunku, jak Ty, Henryku.

    Chętnie jednak poczytam kiedyś, co sądzisz o czarnej i zielonej herbacie. Jestem niemal (piszę "niemal", bo to chyba tylko taki zwyczaj ;)) uzależniona od megasłodkiej (4-5 łyżeczek cukru) czarnej herbaty (Lipton z torebki lub sypany Earl Grey). Od jakiegoś czasu dodaję cytrynę. Czy ten nałóg jest równie szkodliwy - według Ciebie - dla zdrowia?

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja lubię kawę. Ale taką z ekspresu, świeżą, a nie jakąś chemię w proszku. I uważam, że filiżanka wysokogatunkowej kawy z czystego ekspresu, wypita wolno, bez pośpiechu, jest jak najbardziej przyjemnością minimalistyczną. Picie kawy może być takim samym rytuałem jak picie herbaty w Japonii. Problem nie jest chyba kawa, ale jej zamerykanizowanie - papierowy kubek czarnej chemii wlany w siebie w biegu, w samochodzie (coraz częściej widać młodych ludzi z kubkami termicznymi w autobusach komunikacji miejskiej!) lub w windzie (!). Paranoja! Dla mnie picie kawy - podobnie jak codzienne wspólne posiłki z rodziną - to święto. Rezygnuję z TV i internetu właśnie na rzecz kawy wypitej z żoną po obiedzie. Ale rozumiem, że zaawansowanemu minimaliście jest niewiele potrzebne do szczęścia, i być może sam do tego też dojdę...

    Poza tym zgadzam się z Panem w każdej innej sprawie. Świetny blog! :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. plusultra: Tak, uzupełnianie składników nie jest takie proste, a wiele suplementów w tabletkach dodatkowo obciąża organizm.

    Kira: przede wszystkim przejmowałbym się tym cukrem: 4-5 łyżeczek to bardzo dużo, a biały cukier jest jedną z najbardziej niezdrowych rzeczy do jedzenia. Może obniżać odporność, zabierać organizmowi niektóre witaminy i przez to zaburzać jego funkcjonowanie. Coraz częściej zauważa się związki białego cukru z wieloma chorobami, np. nowotworami, alergiami. Cukier też uzależnia. Działa źle na zęby. Kto go je dużo, temu mniej smakują zdrowe potrawy, np. warzywa, co dodatkowo może przyczyniać się do pogorszenia zdrowia. Pozdrawiam :)

    Anonimowy: Ciekawy komentarz, szczególnie część o zamerykanizowaniu i piciu w pośpiechu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cukier akurat jest tu dość oczywisty, ale warto zwrócić uwagę, że herbata z cytryną może powodować chorobę Alzheimera-o ile Kira nie czeka z dodaniem cytryny aż napar lekko przestygnie. A także, że herbata w zależności od odmiany i sposobu zaparzania może mieć tyle samo, a nawet więcej kofeiny niż kawa. A z tego co zrozumiałam, to właśnie kofeinę tak demonizujesz w kawie:) Ja bardzo lubię kawę z ekspresu, ale nie piję jej codziennie. Czasem zdarza mi się pić dla czystej przyjemności, a czasem jako wspomagacz. Studiuję medycynę i niestety w okresach wzmożonej nauki bardzo mi to pomaga;) A na pewno taka aromatyczna prawdziwa kawa z mojego małego ekspresu ciśnieniowego, który "donaszam" po rodzicach-(kupili sobie nowy, podczas gdy ten robi taką pyszną kawę!) jest zdrowsza i tańsza niż energizer, czy kawa ze stacji benzynowych.

      Usuń
  11. A co z kawą zbożową? Czy również wrzucacie ją do jednego worka? Jaki macie do niej stosunek?

    OdpowiedzUsuń
  12. Tutaj pisałem głównie w kontekście kofeiny, której kawy zbożowe nie powinny mieć.

    OdpowiedzUsuń
  13. I nie mają ,chyba że jest dodawana sztucznie. Dlatego warto przeczytać skład takiej kawy.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak się cieszę że znalazłam wreszcie dobry blog o minimaliżmie,rzeczowo Pan pisze.Popieram poglądy .

    OdpowiedzUsuń
  15. To troche dziwne ... kawa wbrew pozorom jest zdrowa , więc po co z niej rezygnowac? ...

    OdpowiedzUsuń
  16. Tak jak napisałem w artykule, ma skutki uboczne. Nie można więc powiedzieć, że jest zdrowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem, bycie minimalistą ma swoje zalety.
      Ale nie należy popadać w paranoję.
      Ja lubię kawę, piję ją dzbankami od lat i nie mam zamiaru z tego rezygnować. W ogóle piję jedynie kawę i czerwone wino i NIC więcej- bo lubię i nie dbam czy to zdrowe. Ba, sam jestem lekarzem z wykształcenia. Czy w ogóle życie jest zdrowe, skoro przecież i tak umierają wszyscy bez wyjątku? lepiej żyć przyjemnie niż wcale :)

      pozdrawiam
      Pasodoble

      Usuń
  17. Henryku, nie wiem czy znasz substytut kawy.
    Otóż od kilku lat zastąpiłem małą czarną na rzecz yerba mate, zawiera mateine zamiast kofeiny i ma dużo witamin.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Słyszałem o yerba mate, choć jeszcze nie próbowałem. Dzięki za info.

    OdpowiedzUsuń
  19. zielona lepsza, albo rooibos:
    http://oherbacie.pl/rooibos-czerwonokrzew-afrykanski/

    OdpowiedzUsuń
  20. Dobrze to wszystko opisałeś. Pomogłem sobie trochę tym artykułem:)

    Ja już drugi raz odstawiam - nie jest to problem - tylko trzeba zauważyć "ten" moment. Że już nie pijemy dla przyjemności, dla smaku w ogóle - tylko jako okołopracową czynność.

    Od ponad roku nie piję też energetyków, a co do yerby - na Wikipedii artykuł jest dość niejednoznaczny - chyba nie będę próbował.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja kawę traktuje jako pasję, sam wypalam, zgłębiam wiedzę na temat technik jej zaparzania i uprawy ;) Napar uzyskany z dobrych ziaren ma więcej składników aromatycznych niż czerwone wino.

    Oczywiście, zawsze bez cukru i mleka...

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  22. Wywaliłam już sporo gratów z domu, redukowanie przedmiotów rozpoczęłam w styczniu i dziś właśnie ostatni bastion padł - wielki ciśnieniowy ekspres do kawy - przyszedł czas powalczyć z nałogiem. Plan jest taki, żeby schować go do szafy na miesiąc, po miesiącu sprzedać. Jestem do niego mimo wszystko bardzo przywiązana, no dobra jestem uzależniona.
    Zagraca mi kuchnię, to raz. Kawę piję bo muszę i trzeba z tym skończyć, to dwa.
    Artykuł bardzo rzeczowy, zauważyłam, że pije kawę z mlekiem jak jestem głodna :/
    Henryk, zmotywowałeś mnie.

    OdpowiedzUsuń
  23. kawa zwiększa kwasowość organizmu, co jest podobno niekorzystne

    OdpowiedzUsuń