Warto być ekspertem

Warto być ekspertem w życiu zawodowym i w kilku wybranych przez siebie dziedzinach.

Jest pewien bardzo korzystny stan psychiczny, nazywany w psychologii przepływem (flow). Może się on pojawić, gdy ktoś o wysokich kwalifikacjach wykonuje w skupieniu trudne zadanie. Czas płynie wtedy szybko, a praca jest przyjemna. Podnoszenie własnych kwalifikacji zwiększa szansę na doświadczanie tego uczucia, a oprócz tego daje jeszcze dużo więcej. Co takiego?

Zadowolenie z pracy i z siebie

Im częściej doświadczamy uczucia przepływu w naszej pracy, tym bardziej ją lubimy. Kto jej nie lubi, temu trudniej być szczęśliwym, w końcu w pracy wielu ludzi spędza większość życia.

Niezadowolenie ze swoich wyników potrafi wpłynąć na ogólną ocenę samego siebie. Może przełożyć się na negatywną postawę do życia, a nawet na gorsze traktowanie innych. Nieraz przecież ktoś, komu coś nie wychodzi chce tego samego dla innych. Oprócz tego emocje działają dwukierunkowo, kto nie lubi siebie, nie lubi też innych.

Rozwój talentu to wiele przyjemności

Można wyliczyć wiele rodzajów przyjemności, które pojawiają się przy wytrwałym rozwijaniu talentu. Przyjemność myślenia. Przyjemność wykonywania rzetelnej pracy. Przyjemność patrzenia na swoje dzieło. Przyjemność godziwego wynagrodzenia. Przyjemność stanu skupienia. Przyjemność odpowiedniego wykorzystywania swojego potencjału. Przyjemność dobrego mniemania o sobie. Przyjemność bycia szanowanym. I wiele więcej.

Mniej stresu

Trudna czynność, którą wykonujemy słabo, często wywołuje stres. Im lepiej coś robimy, tym pewniej się w tym czujemy.

Niskie zarobki też mogą być źródłem nerwów. Komu nie starcza na rachunki, na wyżywienie rodziny, kto ma długi, temu grożą nawet poważne choroby. Dokształcanie się w swoim zawodzie (jeśli jest opłacalny) w jakimś stopniu tutaj pomaga. Zwiększa też poczucie kontroli nad swoim życiem, a to redukuje stres.

Więcej możliwości

Wybitny specjalista, który trafi na złą atmosferę w pracy, nieprzyjemnych współpracowników, szefa, itp. ma często wybór, by odejść i znaleźć bardziej przyjazne miejsce. Dlaczego inni mają mu zatruwać życie? Kto jednak mało umie, ten będzie się bał zmiany, ze względu na słabe perspektywy na rynku. Fachowca trudniej zmusić do nadgodzin, wybitni specjaliści czasem mogą nawet wynegocjować dla siebie pracę w niepełnym wymiarze.

Pozycja

Ekspert częściej spotyka się z szacunkiem kontrahentów, klientów czy pracodawców. Liczą się z nim, bo nieraz ciężko go zastąpić kimś o podobnym kwalifikacjach.

Rynek

Na rynku mamy często do czynienia z bezrobociem strukturalnym, tzn. są ludzie bez pracy, ale jest dużo firm, które nie mogą znaleźć odpowiednich pracowników. Coraz mniej jest też pracy dla osób o niskich kwalifikacjach, z tego też powodu warto się w czymś specjalizować. Nie we wszystkim, bo jest dużo szkół i kierunków studiów, ale wiele z nich tylko nieznacznie pomaga zarabiać. Swoją drogą, niektóre profesje nie wymagają nawet wyższego wykształcenia.

Naturalnie, w pracy liczą się też umiejętności miękkie, np. negocjacyjne, prezentacyjne, asertywność. Te też można rozwijać poprzez książki, kursy, szkolenia.

Rodzina może skorzystać

Kto się czymś fascynuje, ten ma w sobie dużo dobrej energii, którą zaraża innych: żonę, męża, itp. Czy można tak powiedzieć o częstym siedzeniu z piwem przed telewizorem? Większe bezpieczeństwo finansowe często korzystnie wpływa na atmosferę w domu (o ile nie jest „osiągnięte” kosztem czasu spędzanego z rodziną).

Wydaję mi się, że dzieci, które widzą rodziców pochłoniętych przez jakąś czynność, chętniej same będą się czemuś poświęcały. Dzieci bowiem uczą się głównie przez naśladownictwo. Raczej nie zachęci się ich do nauki mówiąc: „ucz się”. Jak już to pokazując, że samemu lubi się czytać i uczyć (2).

Życie staje się ciekawsze

Dla specjalisty życie jest często bardziej interesujące. Kto się w coś porządnie zaangażuje, czy to w pracę, czy w hobby, ten zwykle bardziej to lubi. Taki ktoś chętniej rozmawia i czyta o swojej dziedzinie. Są tacy, co po studiach nie przeczytali już żadnej książki ze swojej profesji. Nic dziwnego, że tracą nią zainteresowanie i wypalają się.

Ktoś może twierdzić, że pracuje już czterdzieści godzin tygodniowo i że to tak dużo, że więcej już o pracy myśleć nie będzie. Szkoda, bo dokształcanie się poza pracą często zwiększa zadowolenie z niej.

Dobro

A jaką przyjemność może dać klientom dobry fachowiec, gdy dobrze wykona dla nich swoją pracę. Przeciwnie, ile razy słyszy się, że ktoś komuś coś źle wykonał i przez to spowodował wiele nerwów.

Rozwój talentu a rozwój intelektualny

Rozwój talentu nieraz powoduje ogólny rozwój intelektualny i poprawia zaradność życiową. Kto się dużo uczy, ten używa swojego mózgu, a to zwiększa jego sprawność.

Czytanie książek

Czytanie mądrych książek może zwiększyć przyjemność myślenia i rozmawiania. Mamy wtedy więcej do powiedzenia, a w głowie więcej pomysłów, obserwacji.

A co to ma wspólnego z minimalizmem?

Minimalizm kojarzy się często z posiadaniem małej liczby przedmiotów. Ja jednak postrzegam go szerzej i napiszę teraz o jego związku z byciem ekspertem z mojej perspektywy.

Przede wszystkim ograniczenie oglądania telewizji albo pozbycie się telewizora daje nam bardzo wiele czasu. Możemy go poświęcić na rozwój zainteresowań, uczenie się, czytanie, dokształcanie zawodowe. Nie słyszałem o nikim, komu oglądanie telewizji pomogłoby w karierze, czy w rozwoju talentu.

Przy czynności mało wymagającej łatwo może pojawić się nuda i apatia. A czy oglądanie TV wymaga wielu umiejętności?

Ograniczenie w picu alkoholu, a nawet abstynencja alkoholowa również daje nam dużo czasu. Kto ma kaca cały weekend, ten się wtedy niewiele nauczy. Co ciekawe, ktoś, kto rozwija wiele zainteresowań może nawet uważać, że alkohol jest nudny i że szkoda na niego czasu.

Czasem ktoś sfrustrowany swoją pracą chce odreagować w weekend i wtedy dużo pije. Jeśli powodem frustracji są niskie kwalifikacje, to nieraz robi się z tego błędne koło, bo przez ostre picie traci się szansę na poprawienie swych umiejętności i wyjście z nieprzyjemnej sytuacji emocjonalnej.

Dalej, niepalenie papierosów – by nie osłabiać umysłu, nie tracić czasu, nie rujnować zdrowia.

Zamiast poświęcać czas na „shopping”, można go spędzać na rozwoju w różnych dyscyplinach. Patrząc od innej strony, rozwój swoich talentów chroni też przed nudą, a to z kolei chroni przed kupowaniem rzeczy „z nudów”.

Im mniej rzeczy w domu, tym mniej wizualnych rozpraszaczy, a wtedy łatwiej skoncentrować się na pracy i nauce.

Kto wcześnie wstaje, ten też może zrobić coś dla siebie przed wyjściem do pracy. Wieczorem wielu ludzi jest już zmęczonych i ma mniej siły na rozwój. Poza tym, szkoda czasu na za długie spanie.

Słodycze powodują wahania poziomu cukru, co utrudnia koncentrację (nie dotyczy to gorzkiej czekolady powyżej 80% kakao). Śmieciowe jedzenie może również powodować gorszą pracę umysłu.

Dojazdy rowerem do pracy – w zdrowym ciele zdrowy duch, więcej energii, dotleniony umysł. Ogólnie ćwiczenia fizyczne pomagają w koncentracji i zwiększają chęć do pracy umysłowej.

Jak rozwijać talent

Nawet godzina dziennie to dużo. Widać to szczególnie po latach codziennej praktyki. Najważniejsze, by nie robić dłuższych przerw ani zrywów. Gdy chcemy od razu za dużo zrobić, to ryzykujemy, że stracimy szybko entuzjazm (ale to kwestia indywidualna). Nieraz najlepiej jest zacząć od kilku, kilkunastu minut dziennie, a potem stopniowo spędzać więcej czasu.

Jak pracować wydajnie umysłowo? Często bardzo dobry jest rytm 30 minut intensywnej pracy, a potem kilka minut przerwy. Co dwie godziny przerwa powinna być troszkę dłuższa (3). Podczas tych 30 minut najlepiej zajmować się tylko jedną rzeczą, bez surfowania po Internecie, itp. Ważne jest też by pić dużo wody. Pomagają też ćwiczenie fizyczne podczas przerw.

Wiele korzyści może przynieść czytanie książek związanych z wybraną dziedziną. Samo czytanie o czymś zwykle zwiększa nasze zainteresowanie tematem.

Wybitni specjaliści mają często ze sobą coś wspólnego. Co najmniej 10000 godzin spędzonych na rozwój. Na co lepiej spędzić 10000 godzin – na TV, czy na doskonalenie zawodowe, czy na rozwój pasji? Naturalnie, na wiele drobniejszych umiejętności można poświęcić mniej czasu, by osiągnąć w nich przyzwoity poziom.

Wrodzony talent to bardzo mała część mistrzostwa. Liczy się przede wszystkim praca, praca, praca. Szkoła czy rodzice nieraz wręcz wmawiają „nie nadajesz się do tego”. A przecież kto się przyłoży, ten często osiąga dobre wyniki.

W wielu szkołach poziom nauczania jest mocno zaniżany, więc warto „wymagać od siebie, nawet jeśli inni od nas nie wymagają”.

Dużo można nauczyć się od innych. Dobry nauczyciel może bardzo pomóc.

Cierpliwość, zaangażowanie, zainteresowanie

Ekspertem nie można stać się od razu, nastawienie, że „chcę teraz” na nic się nie zda. W dzisiejszym świecie panuje moda na to, by wszystko było natychmiast, a do rozwoju talentu potrzeba cierpliwości i wytrwałości. Pasja nie zawsze pojawia się od razu, czasem dopiero wtedy, gdy osiągamy dobre wyniki.

Dystans, pokora

Z rozwojem wiążą się też zagrożenia. Można stać się gorszym człowiekiem, jeśli mistrzostwo sprawi, że gardzi się innymi. A przecież wysoki poziom umiejętności to i tak nic wielkiego, nie warto robić z tego jakiegoś bożka.

Dobrze, gdy rodzice spędzają dużo czasu z dziećmi i nawet rezygnują dla nich z niektórych zainteresowań (oczywiście nie wszystkich). Swoją drogą, można się też wspaniale realizować jako rodzic.



PS. Powstał fan page na Facebook-u (jest na górze po prawej stronie).
PS 2. Wpisy będą teraz rzadziej.

26 komentarzy:

  1. fajnie napisane i jeszcze dodałbym że ekspert to taki ktoś kto już popełnił wszystkie możliwe błędy w danej wąskiej dziedzinie tak gdzieś przeczytałem ciekawe ile w tym prawdy ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć! Dawno nie pisałeś ;p

    Co sądzisz o podejściu Alexa
    http://alexba.eu/2007-09-17/rozwoj-kariera-praca/kariera-alternatywne-podejscie/
    ?
    Sam "popełniłem błąd" idąc w kierunku specjalisty, czego efektem jest niespodziewane wypalenie i aktualnie... brak alternatyw. Jednak dzieki elastyczności myślenia i działania, jaką sobie wyrabiałem przez lata, mam możliwość w możliwie niedługim czasie zrobić zwrot w innym kierunku. To oczywiście tylko moja sytuacja, dla wielu specjalizacja może być tym, co daje szczęście :)

    "Naturalnie, w pracy liczą się też umiejętności miękkie, np. negocjacyjne, prezentacyjne, asertywność. Te też można rozwijać poprzez książki, kursy, szkolenia."
    Jak najbardziej, jednak wydaje mi się, że takie umiejętności najlepiej rozwijać jednak w praktyce ;)

    Zgadzam się z Tobą co do wizji zdrowego życia, bezstresowego życia, wydaje mi się że jednak same cele i sposoby dla każdej osoby będą inne (czasami wręcz skrajne).

    Pozdrawiam,
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj,
      zgadzam sie z Toba na calej linii. Praca nad soba i rozwijanie zainteresowan, umiejetnosci pomagaja w codziennym zyciu. Dzieki kilkuletniej pracy po kilkanascie minut dziennie i czytaniu informacji w prasie, internecie, ksiazkach udalo mi sie zdac dwa wazne konkursy i ubiegac sie o prace w zupelnie nowej dziedzinie dzieki ktorej zaczęłam nowe zycie.
      Mniej stresu, mniej nadgodzin, wiecej szacunku i zadowolenia z pracy. No i lepsze warunki finansowe, bo zarabiam aktualnie 190% tego co przedtem.
      Wiazalo sie to z przeprowadzka do sasiedniego kraju, nowymi wyzwaniami, poznaniem nowych ludzi. I to w wieku gdy na ogol ludzie czesciej juz tylko marudza, narzekaja albo zaczynaja marzyc o emeryturze.
      Wszystko zas zaczelo sie od rozwijania zainteresowan i poszerzania umiejetnosci bez zadnej gwarancji czy nadziei na cos konkretnego, a tylko dla siebie, po prostu dla przyjemnosci. Otworzylo mi to jednak nowe horyzonty, pokazalo nowe mozliwosci i dodalo pewnosci siebie.
      Czesciej sie usmiecham, jestem zen, nie denerwuje sie.
      No i przeprowadzka pozwolila mi na "zminimalizowanie" ilosci posiadanych rzeczy. To juz piaty kraj europejski w moim zyciu, w ktorym przyszlo mi mieszkac, a jak wiadomo kazda przeprowadzka to dobry moment na pozbycia sie "niezbednych" niegdys przedmiotow.
      Dlatego uwazam, ze wszystko co piszesz w tym poscie sprawdza sie w codziennym zyciu, choc wiele efektow widac dopiero po dluzszym czasie.
      Pozdawiam serdecznie
      Nika

      Usuń
  3. Trader: Można też uczyć się na błędach innych.

    Michał: Jego podejście w wielu przypadkach dobrze się sprawdza.

    Racja, umiejętności miękkie trzeba rozwijać w praktyce. Często jednak bez podłoża teoretycznego nauka może być bardzo długa :)

    Nika: Ciekawa historia, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeden z lepszych tekstów jakie czytałam. Zaraz dodaję do ulubionych.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szanowny Henryku,

    twój tekst zainspirował mnie do zadania pytania, choć nigdy tego nie robię w sieci. Mianowicie: Kiedy poznaje się jakąś pasję, odkrywa ją, rozwija to zyskuje się bardzo dużo tych pozytywnych elementów, o których wspomniałeś. A czy w trakcie tych poszukiwań miałeś takie odczucie, które ja mam, że zasób wiedzy, możliwości jest tak ogromny potężny, że upragniony cel wymaga tak wielu lat ciężkiej pracy, że ta świadomość jest aż obezwładniająca?

    Z niecierpliwością czekam na odpowiedz.

    Z poważaniem,
    Michał

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak dla mnie to:
    1.I tak muszę coś robić z czasem wolnym (nie oglądam telewizji).
    2.Czas i tak minie. Jeśli widzę, że dążenie w jakimś kierunku sprawi, że moje życie będzie lepsze, to ja chcę tam iść.
    3.Naprzód pcha mnie często zwykła ciekawość. Dlatego też „wiele lat ciężkiej pracy” często oznacza dla mnie „wiele lat interesującej pracy”. Można czerpać przyjemność z rozwoju, nawet gdy do celu daleko.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. "Można czerpać przyjemność z rozwoju, nawet gdy do celu daleko." - całkowicie się zgadzam. Bardzo lubię Pana blog i czytam od dłuższego czasu, Pana rady i spostrzeżenia są bardzo trafne. Ja również cenię sobie minimalizm :) a tak z ciekawości - ile ma Pan lat?

    Bo osoby które mają małe dzieci a mimo to zanieczyszczają środowisko w ogóle nie myślą o tym co robią, że szkodzą również swoim dzieciom. Bardzo dobrze że Pan tak nie postępuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam!

      > ile ma Pan lat?
      Jestem w okolicach trzydziestki.

      Jako mieszkaniec miasta nie mogę być całkowicie neutralny dla środowiska. Samo kupienie jedzenie w sklepie wiąże się z zanieczyszczeniem: przecież ta żywność była przewożona samochodami. Przykładów jest dużo więcej. Mogę jedynie redukować swój wpływ, np. dojeżdżając rowerem do biura (przy okazji korzystać zdrowotnie od ruchu).

      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. według mnie funkcjonujemy jako całość, miasta ludzi są w przyrodzie niczym kopce mrówek, są jej integralną częścię

      zamiast koncentracji na 'redukowaniu swojego wpływu' w aspekcie indywidualnym, warto myśleć holistycznie

      zatem nie jest obecnie istotne czy kupię marchewkę przewiezioną na lokalny bazar rowerem, czy samochodem

      istotne w jaki sposób będę lobbował i przyczynię się do zmiany całego systemu

      Usuń
    3. W jaki sposób lobbujesz i starasz się zmienić system?

      Usuń
    4. Ja nie twierdzę, że lobbuję, lub zmieniam system samodzielnie - to by było zarozumialstwo - myślę, że mam na to za mały wpływ.

      System należy jednak zmieniać/budować od podstaw, od fundamentów, w przeciwnym razie różne działania będą jedynie jak malowanie dachu na betonowym gmachu.

      Usuń
    5. miło jest mieć wielu czytelników, ale jeszcze przyjemniej jest mieć fajnych czytelników

      kiedyś na Racjonalnym Oszczędzaniu chciałem mieć przede wszystkim dużo czytelników, cieszyłem się z kilku tysięcy odwiedzin dziennie

      skończyłem z tym, to okazało się kosztowną emocjonalnie pułapką

      chyba wolę to drugie, moje blogi się zmieniły

      pozdrawiam

      P.S. Za wykasowanie komentarza powyżej się nie obrażę. Proszę o ciachnięcie go.

      Usuń
    6. Kasuję tamte komentarze, bo sobie wyjaśniliśmy sprawy w mailu. Poniżej moja odpowiedź do wątku środowiskowego:

      A kto będzie ten system budował?

      Owszem, wpływ jednostki jest prawie zerowy. To coś jak oddanie głosu w wyborach. Pytanie, czy zatem warto chodzić na „środowiskowe” wybory. Jednak ja patrzę inaczej na te sprawy: minimalizm po prostu przynosi człowiekowi w wielu miejscach korzyści. Przy okazji jest też zwykle przyjaźniejszy środowisku (w skali indywidualnej), nawet jak się o tym nie myśli. Przykład z moim rowerem: niezależnie od wpływu na środowisko, widzę duże zyski dla mnie z tej formy transportu.

      Usuń
    7. we wpisie z 16 października ruszyłem obiecany temat tzw. "systemu"

      nie będę tu linkował, czy namawiał do polemiki, itp. - chcę tylko zaznaczyć, że skupię swoją uwagę nad tym tematem

      a jest dość istotny

      Usuń
  8. Szkoda, że zapadła tu taka cisza. Ja nie mam konta na fejsbuku (i nigdy nie zamierzam), bo nie lubię monopoli. Żadnych. A na tym portalu człowiek i firmy (a nawet instytucje państwowe!!!) praktycznie wystawiają się bez skrupułów jakiemuś w sumie przypadkowemu człowiekowi (właścicielowi).

    I w sumie nie chodzi mi o Pana. Po prostu widzę, że to jest jakiś światowy obłęd napędzany przez środki masowego przekazu. Nie masz konta na fejsbuku - nie istniejesz. Czy to nie brzmi jak: nie masz kasy/domu/samochodu/smartfona/.../itd. - jesteś nikim? Czy to nie jest zaprzeczenie idei minimalizmu?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja także nie mam konta na facebooku

      a to, że zapadła tu cisza?

      może nie znajdziesz tu najnowszych postów i codziennych wpisów - natomiast to ci jest - jest dobrze dopracowane i kompletne

      blog trzyma jakość od początku istnienia

      Usuń
  9. Przeczytałem niedawno w prasie codziennej artykuł o minimalistach, zainteresowałem się bardziej i znalazłem między innymi Twój blog. Jest dla mnie jednym z najważniejszych źródeł informacji na ten temat. Treść i forma bardzo przypadła mi do gustu. W wielu obszarach życia postępuję od dawna jak minimaliści i do niedawna nie zdawałem sobie sprawy, że ludzie tak żyjący zdefiniowali się w grupę. I dobrze się stało, bo potrzebujemy wzajemnego wsparcia. Dla mnie sama świadomość, że są tacy jak ja pomoże mi wdrożyć w praktyce, wiele co do tej pory uważałem za słuszne tylko teoretycznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. swoją drogą ciekawe, że to wyszło na światło dzienne i w sumie zrobiła się tzw. moda na minimalizm

      niestety, bycie minimalistą nie jest łatwe i nawet na co dzień człowiek ma czasem 'pod górkę'

      ale co tam :)

      Usuń
  10. To ciekawe, że faktycznie minimaliści pojawiają się jako grupa. Wsparcie nieraz się przydaje, bo nie zawsze łatwo jest iść pod prąd samemu. Tutaj też pomocne są praktyczne informacje na różnych blogach, które zwykle ciężko jest zdobyć gdzie indziej. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pozbycie się TV daje bardzo dużo czasu. Pomysł świetny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedługo minie rok, jak nie oglądam TV! I jest mi naprawdę lżej! Umowa z kablówką rozwiązana, antena odłączona, kable wyrzucone. Sam panel ciągle mam, bo czasem mam coś ochotę obejrzeć na DVD. Ale z TV i durnowatymi reklamami koniec.

      Usuń
    2. Prawie rok – to wygląda na trwałą zmianę. Gratuluję i pozdrawiam.

      Usuń
  12. Witam, ze swojej strony chcialam dodac, że jak sobie tak czytam ten artykuł, to w wielu punktach przemawia do mnie to co tutaj jest napisane. Zastanawiam się natomiast czy takie zupełne minimalizowanie ilości przedmiotów zawsze musi być takie fajne.. Może to kwestia gustu, bo ja np. popieram jazde na rowerze, ogolnie poruszajac sie po miescie bije on prawie na wszystko samochód, ale np. choćby kwestia tego, że ja lubie prowadzić... Lubie siedziec za kierownicą i zwiedzać nowe miejsca. To zupełnie inne preżycie niz jazda autobusem, rowerem(którym w dodatku zwiedzisz mniej albo nie jestes w stanie sie gdzies dostac w rozsadnym czasie). Z moim chłopakiem zrobilismy sobie juz taka tradycje wakacji w samochodzie, co oznacza, ze wsiadamy w auto i jedziemy przed siebie, zatrzymujemy sie gdzie nam sie podoba, spimy w samochodzie(nie, jazda na rowerze i spanie pod namiotami to juz nie to;)zwlaszcza ze czasem jest zła, bardzo zła;)) pogoda i nie ma sie gdzie schowac). Kocham taka wolnośc, ze tak sobie w ciagu dnia mozemy przejechac kilkaset km jak nam sie zachce i spac praktycznie w dowolnym miejscu. Ekologicznie, zdrowotnie i finansowo jest to gorsze od rowerów, ale ja to po prostu kocham.
    Po drugie, tak z krzywa mina troche spojrzalam na fragment o pozbywaniu sie rzeczy z mieszkania, a to dlatego, ze ja lubie rozne robotki reczne i stale a to cos ulepie, a to cos ozdobie(nie ze za kase, tylko tak sama z siebie) i w efekcie zbieraja mi sie te pierdółki, ale tez przez to moje mieszkanie ma klimat bez którego czułabym sie jak bym miala mieszkac w jakims budynku bez duszy zupełnie. To takie dwie rzeczy które mi sie rzuciły na oczy jak chomiki na marchewkę, gdy czytalam ten artykuł. poza tym podoba mi sie co tu napisali. Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, uważam, że mieszkanie powinno mieć „duszę”, nadmierny ascetyzm może ją zabrać. Ale pozbycie się pewnej liczby przedmiotów zwykle tej duszy pomaga :)

      Usuń
  13. Pewnych rzeczy tak:) Basia

    OdpowiedzUsuń